
Wakacyjne rozleniwienie powoli dobiega końca i czas się wziąć poważnie za blogowanie :)
Wróciliśmy z Karwi. Pojechałam z Krzysiem na kilka dni nad pełne morze, bo u nas, nad Zatoką Gdańską przerażają mnie sinice i ilość glonów wyrzucona na brzeg. A nad „prawdziwym” Bałtykiem – czysto, morze pachnie morzem, piasek jak mąka i większe fale = większa frajda. Nawet kolor wody jakiś bardziej niebieski niż zielony... Zimna bałtycka woda też nie taka straszna – po chwili można się przyzwyczaić ;)
To był wyjazd bez rezerwacji, za to z wielką nadzieją, że ktoś nas przygarnie w samym środku sezonu. I udało się – wypatrując odręcznie napisanej (lub drukowanej) tabliczki z napisem „wolne pokoje”, za rozsądne pieniądze dostaliśmy przytulny dwuosobowy pokoik z łazienką. Trafiliśmy na cudną pogodę. W miasteczku i na plaży przysłowiowy ul, lecz ilość słońca, którego byliśmy tak spragnieni rekompensowała wszystko:)
Najważniejsze, że dziecko zadowolone, wyszalało się w wodzie za wszystkie czasy, opalone jak trzeba (ja też!!!) i wcale nie chciało wracać do domu.
Właśnie zdałam sobie sprawę, że nie doceniałam w pełni naszego Bałtyku - jest po prostu wspaniały! I ten mięciutki piasek! Ach!

Ale koniec gadania. Na ciepłą, sierpniową kolację proponuję dzisiaj bułeczki z botwinką i cebulką. Wystarczy dodać sałatkę z pysznych, słodkich pomidorów i lekka kolacja gotowa!

Bułeczki z botwinką i smażoną cebulką
8 szt.
Ciasto:
300 g mąki krupczatki
200 ml + 2 łyżki wody
1 łyżeczka soli
15 g świeżych drożdży
1 łyżka oliwy
0,5 łyżeczki cukru
Nadzienie
1 duża cebula
pęczek botwinki (będą potrzebne tylko liście)
sól, pieprz
2 łyżki koperku
2 łyżki startego sera mozzarella
1 łyżka kwaśnej śmietany
lekko ubite białko do posmarowania bułeczek
Ciasto:
Drożdże zasypać cukrem, wymieszać dokładnie z dwoma łyżkami wody, przykryć ściereczką i zostawić na 15 minut do wyrośnięcia.
Do miski wsypać mąkę, dodać sól, wymieszać. Wlać wodę, drożdże, oliwę i wyrobić gładkie ciasto.
Miskę z ciastem przykryć ściereczką lub folią i zostawić do wyrośnięcia na 1-1,5 godziny.
Nadzienie:
Cebulę drobno posiekać, zeszklić na oleju, dodać drobno posiekane liście botwinki, szczyptę soli, zmniejszyć moc palnika i dusić 5 minut lekko mieszając. Zdjąć z palnika, dodać pieprz i sól (jeśli potrzeba), dodać również koperek i śmietanę. Wszystko wymieszać i zostawić do przestudzenia. Gdy nadzienie jest już przestudzone, dodać tarty ser i wymieszać.
Wyrośnięte ciasto rozwałkować na kształt mniej więcej prostokąta o wymiarach 34 x 27 cm. Pokroić na 8 części. Na każdej części położyć sporą łyżkę nadzienia i skleić wszystkie brzegi na kształt bułeczki. Blachę z bułkami przykryć ściereczką.
Włączyć piekarnik na 200°C. W tym czasie uformowane bułki urosną. Przed włożeniem do piekarnika bułeczki posmarować białkiem.
Piec 12 – 15 minut.





11 komentarze:
Fajnie,ze spontaniczny urlopik sie udal :) a buleczke taka chetnie bym zjadla,bo super jej nadzienie brzmi,no i apetycznie wygladaja :)
Pozdrawiam :)de
fajne te Twoje bułeczki :)
Wspaniałe bułeczki. Super nadzienie:).
No i fajny wyjazd Kasiu. Najważniejsze,że pogoda dopisała, jesteście uśmiechnięci i opaleni:)
Buziaki:*
Nie wiem, czy fal bardziej zazdroszczę, czy też bułeczek... A piasku takiego jak nad Bałtykiem to nie ma nigdzie na świecie... No, chyba że w niektórych miejscach na Bornholmie ;)
Swietne te twoje buleczki! A nad Baltykiem tez wkrotce bede. Tylko na chwile, ale dobre i to!
Wspaniałe bułeczki! Świetny pomysł na botwinkę, którą uwielbiam :)
Bałtyk piękny, byłam ostatnio dwa lata temu w Pogorzelicy i było świetnie...piękne, czyste, długie, piaszczyste plaże, świetne powietrze...tylko woda troszkę chłodna ;)
Także "zazdraszczam" urlopu :)
Pozdrawiam serdecznie!
Gosiu, tak, udał się wyjazd wspaniale! A bułeczką częstuję :) Pozdrawiam!
Elżuniu, dziękuję!
Majanko, wyjazd koniecznie musimy powtórzyć, szeroka, czysta plaża i morze, to coś, co uwielbiamy! Nie mogłabym chyba żyć z dala od morza :) Pozdrawiam!
An-no, fale rzeczywiście były imponujące, szczególnie jednego dnia. A Bornholm - jest w planach na przyszłość :)
Maggie, w takim razie trzymam kciuki za pogodę, jak będziesz nad Bałtykiem:)
Monico, botwinkę też uwielbiam!
Właśnie, nasz Bałtyk ma świetne plaże, a do wody też można się przyzwyczaić;) Ponoć zdrowo, w takiej zimnej się kąpać:)
Pozdrawiam serdecznie!
lubię polskie morze. jednakże wolę zdecydowanie góry.
te bułeczki są obłędne!
porywam. kilka, bo jedna to zdecydowanie za mało!
Karmel-itko, ja góry też bardzo lubię:)
Już Ci pakuję bułeczki:)))
Upiekłam tylko u mnie w bułeczkach zamieszkały pieczarki z cebulką. Pycha ...Mój mąż zanegował ich blady wygląd.Czy nie myślisz ,ze powinny być bardziej zawstydzone (zarumienione)? Tylko wtedy pewnie zrobią się twarde?
Bałatko, myślę, że możnaby spróbować potrzymac je kilka minut dłużej, żeby sie zarumieniły. Tylko, że trzeba ich wtedy pilnować cały czas, żeby sie nie spaliły, a tylko trochę zrumieniły :)
Można też piec je tyle samo (lub troche krócej), a temp. zwiększyć do 220.
Pozdrawiam!
Prześlij komentarz