sobota, 2 lipca 2011

Lektura do pociągu i gulasz na lato




„Dziewięćdziesiąt dziewięć procent rzeczy, jakie cię martwią, nigdy się nie zdarza” - to cytat z książki Fannie Flagg "Nie mogę się doczekać...." To świetna lektura na wakacje - do pociągu, samolotu, czy pod plażowy parasol.
Elner, starsza pani koło osiemdziesiątki spada z drabiny zrywając figi z drzewa i traci przytomność ... Trafia do szpitala. Umiera (???), idzie windą do nieba i nie posiada się z radości spotykając swoich bliskich ... Ale ale ! Przeczytajcie książkę do końca, będzie zaskoczeni tym, co było dalej :)
Klimat tej książki sprawia, że czyta się ją niezwykle przyjemnie, pozwala wierzyć, że ludzie są dobrzy i cokolwiek się stanie - wszystko będzie dobrze :) sens życia i tajemnica tego, co się z nami stanie, gdy ono się skończy opisane w tej książce są wręcz w uroczy sposób. To lekka opowieść w sam raz na wakacyjne nicnierobienie:) Do połknięcia w kilka godzin!



Sobota. Jestem zabiegana między zakupami, praniem, prasowaniem i robieniem obiadu. Wszyscy w domu. Fajnie! Dwa, trzy pierwsze dni bez Bartka czy Krzysia wydają się być OK, ale później zaczynam już tęsknić i - co tu ukrywać - trochę też martwić, choć nie mam powodu i w myśl cytatu z książki, martwię się zupełnie niepotrzebnie :) Ale to chyba przypadłość wszystkich mam, i nie tylko mam - żony martwią się o mężów, a dorosłe dzieci o swoich jeszcze doroślejszych rodziców. To zupełnie naturalne.
Teraz mam już wszystkich w domu i jestem w pełni szczęśliwa. Jeszcze tylko pachnący gulasz, aby zrobiło się jeszcze bardziej domowo i mogę odetchnąć! To moje comfort food, o każdej porze roku. Kojący zapach bulgoczącego gulaszu sprawia, że przypominają mi się najpiękniejsze lata dzieciństwa. Mama bardzo często gotowała gulasz, bo wszyscy lubiliśmy mięso z sosem. I zostało to nam do dziś:)
Letnia wersja mojego gulaszu, to szynka wieprzowa zamiast wołowiny, którą używam zwykle zimą, czerwona papryka oraz pomidory (pomimo lata, wolę do gotowania używać pomidorów z puszki).
Robię go zawsze sporo i połowę zamrażam na później. Sama zjadam około pięciu kostek mięsa plus sos z warzywami. To mi w zupełności wystarczy, zwłaszcza, kiedy po obiedzie czeka w lodówce deser ...
Ale o deserze - następnym razem :)




Gulasz wieprzowy z papryką i pomidorami
podwójna porcja (dla około 8 głodnych osób)

1 kg szynki wieprzowej
2 duże cebule
1 ząbek czosnku
4 duże pieczarki
200 ml bulionu z kurczaka
3 ziarenka ziela angielskiego
2 liście laurowe
1 czerwona papryka
1 puszka pomidorów bez skórki (400 g)
sól

Szynkę umyć, usunąć błonki i pokroić w kostkę. Na dużej patelni z pokrywką lub w brytfannie rozgrzać około 2 łyżek oleju. Na gorący olej wrzucić połowę mięsa i usmażyć na rumiano. Przełożyć na talerz i usmażyć resztę mięsa.
W międzyczasie, gdy mięso się smaży, cebule pokroić w kostkę, a pieczarki w półplasterki.
Po wyjęciu drugiej partii przyrumienionego mięsa, na ten sam tłuszcz wrzucić cebulę, pieczarki i od razu posolić 1 łyżeczką soli (aby cebula i pieczarki szybciej puściły sok i połączyły się ze smakiem ze smażenia mięsa). Zetrzeć również ząbek czosnku i dodać do cebuli. Smażyć, aż cały płyn wyparuje mieszając od czasu do czasu. Wtedy wlać bulion, dodać usmażone kawałki szynki, przykryć pokrywką i dusić przez 45 minut. Następnie dodać pokrojoną w kostkę paprykę, puszkę pomidorów i dusić jeszcze przez 15 minut. Ewentualnie posolić do smaku.
Można posypać posiekaną zieleniną, lecz ja tutaj jej nie używam.
Podawać z ryżem.

6 komentarze:

Karmel-itka. pisze...

ależ cudowny, letni gulasz!
niesamowite bogactwo kolorów i smaków ;]

ulcik pisze...

gulasz cudowny i książka też :)

vanilla pisze...

uwielbiam takie posty, czytanie to zaraz po gotowaniu moja druga pasja.... usmiecham sie do cytatu, widze ze to nie tylko moja przypadlosc, martwienie sie na zapas... Gulasz zachwyca swiezoscia kolorów, pół chrupkie warzywa? To jest to!!!

Majana pisze...

Jaki fajny ten gulasz. Pysznie wygląda :)
A mnie się chce jakiejś książki, a nie mam co poczytać...buu..

Pozdrawiam Kasiu:)

tu-tusia pisze...

Bardzo apetycznie wygląda Twój gulasz :)

Ania vel Vespertine pisze...

F. Flagg napisała "Smazone zielone pomidory', ksiązkę, którą pochłonęłam, przeżyłam i zapamiętałam. Ciekawa jestem tej, o której piszesz, Kasiu!

A tak w ogole to nadrabiam wszelkie zaległości blogowe, które narastają u mnie w wakacje...