poniedziałek, 3 stycznia 2011

Pączki i książka na 102!



… a właściwie na 103, bo mamy już nowy rok!
Książka, której stałam się szczęśliwą posiadaczką pobudza wyobraźnię o dawnych balach i bankietach. Długie suknie, kapelusze, koronki, koraliki … i pięknie udekorowane stoły z równie kunsztownie przybranym jedzeniem.
Niemiecki poradnik cukiernika z 1908 roku, to niezwykła książka. Jej pierwsza połowa, to przepisy na ciasta, torty, masy, marmolady, likiery i kompoty. Jest też cały rozdział poświęcony marcepanowi. Druga połowa tej książki, to piękne ilustracje dekoracji ciast i tortów. Ilustracje poprzedzielane są woskowaną bibułą, jak w starych książkach dla dzieci z rysunkami Jana Marcina Szancera.
Te ilustracje zapierają dech w piersiach, namalowane z niemiecką precyzją;) dopracowane w najmniejszym szczególe. Wyobrażam sobie cukierników w bogatych dworach, którzy w białych fartuchach, w wielkiej kuchni, z wielkim piecem i wielkim drewnianym stole po środku, pochyleni nad tortem w skupieniu malują lukrowe artystyczne wzory. Później na srebrnych tacach są wnoszone te arcydzieła na stół w jadalni, gdzie biesiadnicy srebrnymi widelczykami zajadają te pyszności z pomrukami zadowolenia i błogimi wyrazami twarzy.
Wierzę, że tak było:)
Wierzę też, że ta książka da mi wiele inspiracji, jestem nią oczarowana! Oglądam ją ostrożnie w tą i powrotem. I jeszcze raz. Ciężar tych 103 lat czuję na każdej stronie i choć nie umiem niemieckiego wcale, już wypróbowałam pierwszy przepis. Wpisałam go ręcznie do automatycznego tłumacza i usmażyłam pączki!
W ostatniej chwili okazało się jednak, że mój dżem morelowy się nie nadaje, bo jest zbyt rzadki i musiałam usmażyć oponki zamiast pączków, ale to wciąż ten sam przepis. Polecam! Do wyboru pączki lub oponki :)






Pączki z dżemem morelowym (lub oponki)

zaczyn drożdżowy:
400 ml mleka (później dodałam jeszcze trochę)
35 g świeżych drożdży
250 g mąki
52 g cukru

Drożdże rozpuścić w cukrze, dodać letnie mleko, mąkę i wymieszać rzadkie ciasto. Przykryć ściereczką i zostawić do wyrośnięcia.
Następnie dodać:
500 g mąki
4 żółtka
skórka starta z cytryny
88 g rozpuszczonego, przestudzonego masła
szczyptę soli
ewentualnie trochę więcej mleka

Najpierw do zaczynu dodać mąkę, później po jednym żółtku, skórkę z cytryny i wszystko dobrze wyrobić, aż będzie odchodzić od ręki. Jeśli ciasto jest za twarde, dodać trochę mleka. Ja dodałam około 0,3 szklanki.
Na końcu wlać tłuszcz i wyrobić gładkie i błyszczące ciasto. Zostawić do wyrośnięcia, aby podwoiło objętość.
Ciasto uformować w wałek i odkrawać plastry, które nadziewać dżemem morelowym i sklejać w kulkę.
Ja rozwałkowałam na grubość około 1 cm i wykrawałam oponki. Pączki lub oponki zostawić do wyrośnięcia (powinny być wyraźnie większe).
Smażyć w głębokim tłuszczu. Wykładać na ręcznik papierowy, aby usunąć nadmiar tłuszczu.
Gotowe pączki posypać cukrem pudem z cynamonem.

21 komentarze:

wiosenka27 pisze...

Ale cuda:)

Majana pisze...

Fajna ksiązka ,a pączusie cudownie wyglądają! Chwytam jednego choćby wirtualnie:)
Pozdrowienia ślę:)

zauberi pisze...

śliczne!

Karmel-itka. pisze...

świetna książka. też bym chciała taką miec w swoich zbiorach.
i te pączusie. śliczne i urocze!

margot pisze...

ja tez bym się w niej zakochała , w książce oczywiście
A pączki pozwolę sobie zrobić z tego przepisu w swojej kuchni
piękne te zdjęcia i pączków, i te kartek książki

atina pisze...

Fajna taka książka:)Mnie to od razu zainteresował by rozdział o marcepanie;))) A te paczki - oponki też mi się bardzo podobają:)
Pozdrawiam!

Małgosia.dz pisze...

Czy ta rozbudowana willa z wieżyczkami na zdjęciu to domek z piernika???
Kasiu, jak taka leciwa książka wpadła w Twoje ręce?
A wraz z Nowym Rokiem życzę Ci Kasiu mnóstwo kulinarnych inspiracji. :)

Amber pisze...

Kasiu, książka marzenie! A pączki niebiańskie po prostu. Śliczne zdjęcie pączkowej piramidy!

Paula pisze...

zarówno książka, jak i same oponki są świetne, a jedzone podczas jej oglądania to już w ogóle :)

majka pisze...

Zazdraszczam okrutnie takiej swietnej ksiazki :)))) A tak powaznie to i ja lubie takie ksiazki "z dusza". Moglabym je ogladac w nieskonczonosc. A oponki wygladaja mega smacznie. Pozwolisz, ze zapisze sobie przepis :)

P.S. Polecam sie do tlumaczenia przepisow :)

anytsujx pisze...

Twoje oponki wygladają cudownie, aż zjadłabym taką pyszność ....

Zaytoon pisze...

Och! Te słodkości na obrazkach to prawdziwe kulinarne dzieła sztuki. Cudowne! A oponki kuszące. Mamy karnawał, chętnie się więc na nie skuszę. :)

Ania vel Vespertine pisze...

Ojej, genialne ilustracje! Zazdroszczę :) Niemieckie księgi kulinarne widziałam kilkakrotnie, ale nie znam niemieckiego, więc nie kupowałam. Teraz myslę, że dla samych obrazów byłoby warto.

Wszystkiego dobrego w 2011, Kasiu!

kasiac pisze...

Wiosenko, dziękuję!

Majanko, częstuj się wirtualnie i pozdrawiam!

Zauberi, bardzo mi miło!!!

Karmel-itko, ja się ogromnie cieszę z tej książki! I dziękuję za pochwały w imieniu pączków:)

Margot, Alu, zrób! Ciekawe jak wyjdą z morelami i z posypką z cukru pudru z cynamonem?
Pozdrawiam Cię serdecznie!

Atinko, ten marcepan, to coś dla mojego męża:)

Małgosiu, te domy są zrobione z wafli:) Wafle pod wpływem wilgoci miękną, i mój Bartek już kombinuje jak zbudować taką willę:)
A tą książkę wylicytował mi na Allegro:) Dziękuję za życzenia i Tobie również życzę wszystkiego dobrego:)))

Amber, dziękuję za miłe słowa:) Pozdrawiam serdecznie!

Paula, prawda, że byłoby fajnie:) Dwa w jednym! Książka i pączki w tym samym czasie:)

Majko, racja! Przecież Ty znasz niemiecki:) W razie czego to się zgłoszę do Ciebie:)
A tą książkę faktycznie można oglądać w nieskończoność:)

Anytsujx, dziękuję bardzo i pozdrawiam!

Zaytoon, tak, obrazki w tej książce są genialne! A pączki (czy też oponki) polecam!

Aniu, tak, te ilustracje są niesamowite!
A w niemieckich książkach kulinarnych jest spory wybór z początku wieku. Polskich sprzed 1918 jest dużo mniej (zabory niestety).
Dziękuję serdecznie za życzenia i Tobie też życzę Szczęśliwego Nowego Roku!!!

aga pisze...

ach jakie sliczne te paczusie:) az mnie korci, zeby porwac Ci te wszystkie ze zdjecia:)

KUCHARNIA, Anna-Maria pisze...

Kasiu! Oponki to już chodzą za mną nie wiem od jakiego czasu i w końcu sobie upiekę z Twojego przepisu! Ale ta książka!!! Marzenie! Wiele bym dała by mieć ją w swoich zbiorach!
Pozdrawiam Cię i wszystkiego dobrego w Nowym Roku!

kass pisze...

Książka cudowna, ja tez uwielbiam stare książki i to nie tylko kucharskie, także bajki:))
Oponki bardzo ładnie wyrośnięte i wygladaja baaardzo smacznie!!!! przepis zapisuję, przyda się na tegoroczny karnawał, pozdrawiam!

lo pisze...

Cudowna książka. Uwielbiam takie stare egzemplarze z pięknymi ilustracjami. Z przyjemnością wypróbuję taki stary przepis. Pozdrawiam noworocznie.

Nemi pisze...

Kiedyś pisałam na ten temat artykuł i pamiętam, że twórca „cuisine classique” Marie Antonie Carême, zwany Antonim, z kremów, ciasta, karmelu, lukrów potrafił stworzyć niezwykłe torty nadając im wyjątkowe kształty: greckich ruin, gotyckiego kościoła czy chińskiej pagody. Chętnie bym takie cudeńka zobaczyła na własne oczy:)

arek pisze...

Ale numer, moja mama tez mowi na donaty oponki! Ja myslalem ze jakies rzadkie okreslenie a tu prosze! Takie paczki to ja zawsze, jak rowniez te racuszki u ciebie na zakladce, zdecydowanie! Ksiazki serdecznie zazdroszcze i zamawiam gdybys kiedys zwariowala i chciala sie jej pozbyc! ;D

kasiac pisze...

Aga, dziękuję! Porywaj sobie do woli:)!

Anno-Mario, właściewie, to się cieszę, że tak nagle zrobiłam oponki zamiast pączków, bo też o nich ostatnio dużo myślałam. A tu tak spontanicznie wyszły:)
A książką jestem zachwycona! Tobie również wszystkiego dobrego w Nowym Roku!

Kass, bardzo mi miło, że oponki Ci się poodbają! Polecam! Faktycznie, na karnawał będą w sam raz:) Pozdrawiam!

Lo, tak, takie stare książki przenoszą nas do zupełnie innego świata! A przepis warto wypróbować choćby dla tego przeniesienia się w czasie:) Pozdrawiam!

Nemi, to bardzo ciekawe, co piszesz. Właśnie, cudownie byłoby zobaczyć coś takiego na żywo:)

Arku, a ja myślałam, że wszyscy mówią oponki:)
Racuszki też polecam:)
Książka już stoi w biblioteczce na honorowym miejscu! Jakbym chciała sie jej pozbyć, to dam znać, choć nie przewiduję na razie takiej ewentualności:) Ledwo się udało ją zdobyć po zaciekłej licytacji:)