sobota, 21 sierpnia 2010

Kolejne letnie pożegnania ...




Po truskawkach, wiśniach, czereśniach, młodym szpinaku i groszku, przyszła pora by pożegnać leśne grzyby - kurki. Naprawdę jest ich już mało. Z tych, które znaleźliśmy ostatnio chciałam zrobić coś innego niż zwykle. Zrobiłam placuszki. Takie na bazie ciasta do pankejków. Jeśli wiecie, jak pachną duszone na maśle grzybki z cebulką, to możecie sobie wyobrazić zapach tych placuszków ...
Smak wzbogaciłam szczyptą mielonej wędzonej papryki, co dodatkowo podkreśliło ich rumiany kolor.
Jedliśmy je z sosem pomidorowym i z kwaśną śmietaną. Bez dodatków świetnie sprawdziły się jako przekąska między posiłkami regularnie cichaczem podjadane z talerzyka w lodówce:)
Teraz czekam na jeżyny, które u nas już są prawie dojrzałe. Może już jutro będą do zebrania ...



Placuszki z kurkami
około 16 placuszków wielkości około 10 cm


75 g drobno posiekanych kurek
1 mała drobno posiekana cebula
1 łyżka masła
szczypta soli

ciasto:
1 i 2/3 szkl. mąki
1 łyżeczka proszku do pieczenia
0,5 łyżeczki soli
1 łyżeczka wędzonej papryki
1 szkl. mleka
1 jajko

W małym garnuszku rozpuścić masło i wrzucić cebulę. Gdy się trochę zeszkli, dorzucić kurki ze szczyptą soli, zmniejszyć moc palnika i dusić przez 5 - 7 minut mieszając od czasu do czasu. Odstawić do przestygnięcia.

Suche składniki ciasta wymieszać w misce, dodać mleko i jajko i wymieszać rózgą lub mątewką. Dodać kurki z cebulką i razem wszystko wymieszać. Smażyć placuszki na minimalnej ilości tłuszczu na rumiano z obu stron.

11 komentarze:

grazyna pisze...

Oj, wyobrażam sobie zapach i smak tych placuszków ! Pycha :)

Paula pisze...

ten pomidorek mnie rozbroił :) a placuszki to musiało być coś pysznego :)

Karmel-itka. pisze...

placuszki z kurkami? musiały pachniec niebiańsko. taki maślany aromat grzybów... przywołuje szum lasu, woń żywicy...

Małgosia.dz pisze...

Kasiu, co Ty mówisz...? Kurki już się kończą? Jak to może być, ja w tym roku jeszcze się z nimi nie przywitałam (oczywiście z lenistwa), a tu już pora się z nimi żegnać? O rety! Czym prędzej muszę nadrobić moje zaniedbanie.
A tymczasem powiem, że jak przeczytałam o tych kurkach z cebulką na maśle - to mi tak zapachniało... :) Obawiam się, że i ja bym co chwila wyciągała rękę po takie okrągłe kurkowe przekąski. :) Pozdrawiam weekendowo. :)

Ps. Kasiu, odpowiadając na Twoje pytanie, u mnie zadane: przesiadkę mam w Sopocie, choć ostatnio częściej na Żabiance (bo dopiero tutaj zaczynają się ścieżki rowerowe, w Sopocie wzdłuż Grunwaldzkiej, którą jadę, jest naprawdę kiepsko). :)

Kuchareczka pisze...

ojej, z kurkami... uwielbiam grzyby. A jeszcze bardziej chodzic i zbierac. Niestety, do grzybów i lasu z grzybami mam daleko, pozostaje mi kupować na targu.

kass pisze...

Kasiu tych kurek zbieranych własnymi rękami to szczerze zazdroszczę! Wyobrażam sobie jakie te placuszki pyszne, ale pewno nie zrobię już w tym sezonie...pozdrawiam!

Ivon pisze...

No tak kurki się kończą a ja ich w tym roku nawet nie skosztowałam :(

A te placuszki muszą być wyborne :D

KUCHARNIA, Anna-Maria pisze...

Wiele bym dała za takie placuszki! Wiele! Ja w tym roku notorycznie mijam się z kurkami i już tracę nadzieję, że spotkamy się na dłużej!
Pozdrawiam Cię Kasiu!

majana pisze...

Jakie cudowne te placuszki Kasiu! Z kurkami, które tak lubię. Świetny pomysł, naprawdę:)
Pozdrawiam.

atina pisze...

Pysznie wyglądają:) No niestety kolejne pożegnanie i za chwilkę, to i lato trzeba będzie żegnać :( No ale jeszcze troszkę pysznych smaków nas czeka do tego czasu;)

kasiac pisze...

Dziękuję Wszystkim za komentarze i ciesze się, że placuszki przypadły Wam do gustu.
Jestem Wam winna pewne wyjaśnienie - kurki, z którymi się żegnałam, to nasze leśne kurki. W innych regionach kurki jeszcze są, bo widziałam je na rynku.