środa, 24 marca 2010

Domowy jogurt



Od kiedy przeczytałam książkę Mirielle Guiliano Francuzki nie tyją, zapragnęłam mieć swój własny domowy jogurt. Robiłam do niego kilka podejść, lecz za żadne skarby świata nie chciał mi się udać. Przepis mówi, aby do zwykłego mleka dodać jedną łyżkę jogurtu naturalnego i po paru godzinach powinniśmy otrzymać zakwaszoną całość, pięknie ściętą - jak to jogurt. Guzik z pętelką. Postępując zgodnie z książkową recepturą otrzymywałam ledwo wyczuwalnie zakwaszone mleko.
Aż w końcu, nie poddając się, pewnego dnia, zamiast jednej łyżki jogurtu naturalnego dodałam cały kubeczek, 170 g. A następnego dnia rano, gdy z obawą zajrzałam do garnka zastałam najprawdziwszy w świecie jogurt - jak ze sklepu:) Był pyszny! Zarówno sam jak i z dodatkami (mrożone jagody, miód, banan lub szczypiorek, koperek i natka pietruszki). Następnym razem gdy przygotowywałam jogurt, dodałam mniej startera, czyli około 100 g. To już był mój starter! Odlany do kubeczka z wcześniej zrobionego jogurtu. Ta mniejsza dawka, to był strzał w dziesiątkę. Jogurt wyszedł (jak dla nas) jeszcze lepszy - nie za kwaśny, nie za gęsty - ot, w sam raz! Euforia była tak wielka, że kilka pierwszych domowych jogurtów znikało w tempie błyskawicznym. Jedliśmy po dwa, trzy dziennie, testując różne dodatki:) Teraz szał minął i jemy je w „normalnym” tempie.
Mleko, do którego dodaję około 100 g swojej pożywki zamienia się w jogurt, który pierwszego dnia jest bardzo delikatny i z każdym następnym dniem nieznacznie zaostrza swój smak, jak również robi się nieco gęstszy. Przygotowany z 1 litra mleka, w mojej lodówce jest najwyżej pięć dni (gdy go bardzo oszczędzałam), ale spokojnie mógłby stać tydzień.
Podam tutaj swoje proporcje i sposób wykonania jogurtu bez jogurtownicy. Oryginalny przepis znajduje się w książce. Jest tam również sposób dla posiadaczy jogurtownicy. Na stronie internetowej Mirielle Guiliano, tutaj, jest króciutki filmik o produkcji domowego jogurtu.
Wszystkim polecam samodzielne zrobienie własnego jogurtu, bo, pomijając wspaniały smak, to naprawdę wielka frajda! Okazuje się, że oprócz chleba, dżemów i wędlin, w domowych pieleszach również da się wyprodukować jogurt! A właściwie, czy jest coś, czego nie da się zrobić w domu?






Domowy jogurt
bez jogurtownicy

1 litr świeżego mleka (nie UHT), użyłam Mlekovita
100 g (lub więcej) jogurtu naturalnego

Wieczorem:
W garnku z grubym dnem podgrzewamy mleko do temp. 60-65°C. Ci, którzy nie mają termometru, temperaturę sprawdzają w ten sposób, że zanurzają palec w mleku i trzymają przez 10 sekund. Jeśli da się tyle wytrzymać - temperatura jest właściwa. Mleko ściągamy z palnika i wlewamy jogurt naturalny. Dokładnie mieszamy trzepaczką, aby jogurt bardzo dobrze połączył się z ciepłym mlekiem. Mieszaninę w garnku przykrywamy pokrywką i stawiamy na blacie porządnie opatulając np. kocem, żeby mieszanina jak najwolniej stygła. W takim stanie zostawiamy garnek na całą noc. Rano jogurt jest gotowy. Przelewamy do dzbanka i wstawiamy do lodówki. Zużywany w przeciągu tygodnia. Trzeba pamiętać o tym, aby zostawić 100 g jogurtu jako pożywka do produkcji następnego jogurtu.

23 komentarze:

kass pisze...

Kasiu, taki jogurt i kefir domowy robię od dawna (mój m dłuuugo był na diecie przeciwgrzybiczej)i wiem że jest pyszny, szczególnie w lecie kiedy są świeże owoce...koktajl doskonały!
Pozdrawiam.

kasiac pisze...

Kass, a jakie dajesz proporcje? Zastanawiam się, dlaczego nie wychodzi mi jogurt tak jak jest w przepisie na 1 litr mleka jedną łyżkę jogurtu?
Pozdrawiam!

Polka pisze...

Kasiu dziękuję za super przepis! Już kiedyś się zabierałam za jogurt, ale zawsze mi nie po drodze ...
Buziaki OGROMNE :)

kass pisze...

Kasiu ja daję znacznie więcej niż łyżkę, tak na oko 5 łyzek, z tym że jak robię następny to już dodaję ten 'swój' poprzedni (zostawiam kilka łyżek) i jest coraz lepszy...przecież te gotowe mają rózne dodatki typu polepszacze, zagęstniki, czasem jakiś konserwancik...a po kilku swoich dokarmianiach masz juz prawie 'czysty' jogurt...spróbuj z kefirem, jest pyszny!

kasiac pisze...

Polko, spróbuj, zobaczysz jaki jest pyszny taki domowy!

Kass, dziękuję:) Spróbuję następnym razem dać też 5 łyżek. Też dodaję swój jogurt i widzę różnicę! Tylko za pierwszym razem dałam kupny:)
A z kefirem tez spróbuję!

Mirabelka pisze...

Moi rodzice kupili jogurtownicę daaawno temu, kiedy w sklepach trudno było dostać dobry, naturalny jogurt. Wtedy też przeżyliśmy jogortomanię i jedliśmy je non stop z różnymi dodatkami lub bez ;) teraz, kiedy jogurty kukujemy w sklepie, jogurtownica leży odłogiem wciśnięta głęboko w szafkę obok innych nie używanych sprzętów. Trochę szkoda... :)

kasiac pisze...

Mirabelko, właśnie, tak to jest, że ciężko jest docenić coś co teraz mamy na co dzień w sklepach. Ale kiedyś, jak nie było jogurtów, to wyobrażam sobie Wasz "szał" jogurtowy w domu:)

Ania vel Vespertine pisze...

Och, ja walczę z domowym jogurtem... U mnie problem tkwi chyba w złej temperaturze mleka, nie wiem, kiedy skońćzyć podgrzewanie.

kasiac pisze...

Aniu, bez jogurtownicy to tak właśnie na chybił trafił się robi:)
Aniu, z garnka musi zacząć unosić się para i ja sprawdzam temperature po prostu wkładając palec do mleka. W przepisie jest napisane, że jak da sie wytrzymać 10 sekund, to temp. jest dobra, ale moje mleko chyba ma niższą temp, bo mogłabym wytrzymac dłużej niż 10 sekund. Lepiej, żeby temp. mleka była za niska niż za wysoka chyba. Pozdrowienia niedzielne!

viridianka pisze...

ojj uwielbiam produkty homemade, zapisuję, koniecznie muszę zrobić :)
a sama dotychczas przygotowywałam ricottę i raz twaróg, jakie one dobre były ;)

Monika. L pisze...

Warto spróbować, tym bardziej, że wiele pracy nie ma :)))
Dzięki za przepis

pozdrawiam
:)))
M.

kasiac pisze...

Viridianko, ja muszę zrobić ricottę! Twaróg robiłam, ale ricotta to jest to!

Moniko, no właśnie, raptem kilka minut, a naprawdę warto!
Pozdrawiam!

aga-aa pisze...

no muszę powiedzieć: wow!
też kiedyś zamierzałam zrobić taki jogurt, ale teraz zapij wodą...nie mogę nabiału

mag-43 pisze...

brawo! tak trzymać. Natomiast doradzam, skoroś już się zaraziłaś domową produkcją by zerknąć na stronę firmy Agrovis. dostaniesz tam wszystkie potrzebne elementy do wyprodukowania sera, jogurtu, czy kefiru.

kasiac pisze...

Aga, jaka szkoda, że nie możesz nabiału:( Ale mam nadzieję, że to tylko stan przejściowy i niedługo będziesz mogła już jeść nabiał:)

Mag-43, od razu poszłam na stronę Agrovis. Rzeczywiście, wygląda na to, że mają tam wszystko, czego potrzeba. Zarejestruję się tylko i będę korzystać! Dziękuję za namiary i pozdrawiam!

Anonimowy pisze...

Zrobiłam i czekam :) Dziękuję za przepis.

kasiac pisze...

Anonimowy, jestem zatem ciekawa wrażeń z domowego jogurtu:)
Pozdrawiam!

Anonimowy pisze...

Ja zrobiłam i wyszło za pierwszym razem:)))) Wlałam mleko z jogurtem do słoika i włożyłam do termo-opakowania:))
Powodzenia i pozdrawiam:O)

kasiac pisze...

Anonimowy, termo-opakowanie, świetny pomysł! Gdybym tylko taki miała, chętnie spróbowałabym Twojego sopsobu :)
Pozdrawiam!

Anonimowy pisze...

Witam serdecznie :)
Po wczorajszej próbie chciałam podzielić się w tym miejscu moimi doświadczeniami. Przeczytałam na stronie poświęconej domowej produkcji jogurtu, na której można zakupić specjalne bakterie w saszetkach, iż można do tego celu wykorzystać mleko pasteryzowane (uht), a nawet mleko w proszku. Ta kwestia najbardziej mnie zastanowiła - należy mleko uprzednio zagotować, aby oczyścić je z innych bakterii, które mogą zaszkodzić tym właściwym z jogurtu. Poniżej moja metoda, dzięki której nawet na mleku pasteryzowanym można zrobić jogurt, a przynajmniej warto spróbować. Dodam jeszcze, że kluczowym elementem był dla mnie przepis zamieszczony na tej stronie, jednak brak mleka niepasteryzowanego skłonił mnie do takiego eksperymentu.

Do zrobienia około 1 l jogurtu użyłam:
* 1 l mleka uht (400 ml mleka 3,2% i pozostałe 600 ml 1,5%, bo takie akurat miałam, ale myślę, że można wykorzystać całość mleka np. 1,5%)
* 135 g gęstego jogurtu naturalnego

Wlałam mleko do garnka, doprowadziłam do wrzenia i gotowałam przez 5 minut. Następnie ostudziłam do temp. 45 stopni, doskonały jest sposób, według którego trzeba ostroznie zanużyć palec w mleku i sprawdzić, czy wytrzymamy 10 sekund. Podaję akurat taką temperaturę, gdyż wyczytałam tą wartość na stronie z bakteriami i w takiej mi się udało. Kiedy już mleko osiągnęło tą temperaturę, wlałam jogurt i dokładnie wymieszałam za pomocą trzepaczki.
Ponieważ posiadam już zakwas i trzymam go w piekarniku, postawiłam obok garnek z jogurtem i podgrzałam do temp. około 35-40 stopni. Przez godzinę pilnowałam, aby temperatura nie spadła. Następnie pozostawiłam garnek w piekarniku na 12 godzin. Rano, ku mojemu zdumieniu, po odchyleniu pokrywki, którą oczywiście przykryłam garnek, aby nie dostało się do środka powietrze, zobaczyłam biały, gęsty jogurt, fantastyczny w smaku. Prawie cały zniknął. Pozostawię sobie jedynie starter na następny raz. Dziękuję za insporację i przepis, warto było coś wykoncypować z tym mlekiem uht :)
Pozdrawiam

kasiac pisze...

Anonimowy, dziękuję Ci za podzielenie się doświadczeniami :)
Dobrze, że nawet bez dostępu do niepasteryzowanego mleka można zrobić jogurt. To bardzo cenne dla tych, którzy nie mają dostępu do takiego mleka, tylko UHT.
Pozdrawiam!

Anonimowy pisze...

Kasiu. Zrobiłam jogurt z mniejszej ilości mleka - wypili mi na kakao - ok 0,5 L + ok 100 ml jogurtu naturalnego. Zgotowałam mleko, przestudziłam, wlałam jogurt, wymieszałam i w koc.
Po całej dłuuugiej nocy efekt taki, z wierzchu gęsta woda do odlania, jogurt? z bąbelkami na wierzchu. Pod spodem przy dnie, konsystencja grysiku, gęstego budyniu - garnek z grubym dnem, pewnie tam było dłużej ciepło. Kwaśność bardzo niska. Wstawiłam do lodówki i zastanawiam się, czy jak zjem to nie eksploduję. Co Ty na to ?

kasiac pisze...

Anonimowy, naprawdę nie wiem co Ci poradzić. Ten osad gęsty przy dnie, to mógłby być jogurt.
Możnaby go wymieszać i dłużej przetrzymać poza lodówką, (kilka godzin po nocy). Może to coś da. Albo może spróbować z innym jogurtem? Spróbuj innej firmy, może będzie lepiej?
Daj znać jak Ci idzie zmaganie się z domowym jogurtem! Pozdrawiam!