
Otworzyłam ostatni słoik dżemu z letnich owoców. Czasem potrzebuję męskiej ręki do pomocy, ale tym razem udało mi się pokonać zassaną pokrywkę. Już po dżemie. Zapasy przetworów w spiżarni kurczą się niesamowicie, za to przybywa pustych słoików.
Teraz już tylko chwila i będzie wiosna.
Zaczęłam się przygotowywać na jej nadejście.
wymieniłam wierzchnią warstwę ziemi mojemu fikusowi
przesadziłam hibiskusy do większych doniczek
reszta roślin doniczkowych została poddana zabiegom kosmetycznym:)
posiałam nasiona aksamitek
zebrałam pierwsze plony rzeżuchy
Czekam aż będę mogła otworzyć balkon i okna na dłużej niż na chwilę.
Ostatni słoik dżemu został zjedzony z bułeczkami.


Bułeczki śniadaniowe
12 szt
źródło: stara kolekcja przepisów wysyłkowych
50 g drożdży
1 łyżka cukru
250 ml wody (dałam 270)
500 g mąki typ 650
1 łyżeczka soli
4 łyżki oleju
W kubeczku rozetrzeć drożdże z cukrem aż się zrobią płynne.
Do dużej miski wsypać mąkę, dodać olej i wodę (ja potrzebowałam trochę więcej wody - dodatkową porcję wlałam w trakcie miksowania) i rozpuszczone drożdże. Posolić. Ciasto miksować na średnich obrotach aż zacznie odchodzić od brzegów naczynia i utworzy gładką kulę. Ciasto oprószyć mąką, przykryć folią i włożyć na noc do lodówki.
Rano wyjąc ciasto z lodówki, 1-2 min pozagniatać na blacie i podzielić na 12 części. Każdą część uformować w bułeczkę i położyć na blasze wyłożonej papierem do pieczenia (np. blacha od kompletu z piekarnikiem). Zostawić na 20 min. W tym czasie nagrzać piekarnik do 225°C.
Bułeczki posmarować olejem, można posypać sezamem lub makiem, włożyć do gorącego piekarnika i piec około 15 min.






10 komentarze:
a u mnie jeszcze ze 2 słoiki zostały śliwek i kilka suszonych pomidorków a co to był za dżem ? A bułeczki wyglądają .. mniam
i nasze domowe zapasy powoli się kończą
dżemów jest jeszcze dużo, ale ogórków na zupę już ani jednego słoiczka
ale lato przecież niedługo :-)
ach, zjadłabym taką ciepłą bułkę
Wow Kasiu, toz to piekne i prawdziwe buleczki na sniadanie, prosto z piekarnika na stol - musze wrescie wyprobowac "lodowkownie".
Ty prawde mowisz, juz niedlugo bedzie wiosna :-) Pozdowienia sle.
Uwielbiam świeżutkie pachnące bułeczki na śniadanie z domowym dżemikiem. Pyszności:))
Na szczęście u mnie trochę jeszcze słoików jest :) Mama zadbała, by nie zabrakło:)
Pozdrawiam!
Ja przesadzam kwiaty dopiero w marcu; w tym roku chyba bede musiala tez dodatkowo zajac sie storczykami...
Zapasy domowych dzemow i u mnie powoli sie kurcza, tym bardziej ze w zeszlym roku niewiele z powodu kontuzji udalo mi sie zaprawic :/ Musze koniecznie to nadrobic tym razem :)
Buleczki sniadaniowe prezentuja sie pysznie Kasiu!
Pozdrawiam :)
Już przesadzasz? Ja jeszcze w kwestii roślin jestem w lesie...też mam zamiar zmienić ziemię hibiskusowi i dracenie, ale zlikwidowano najbliższą kwiaciarnię, musze dalej się wybrać po ziemie, ta w ogrodzie (2 worki 120l) zamarzła...bułeczki smacznie wygladają, nie ma to jak własne pieczywko!
Pozdrawiam.
Kasiu obyś miała rację... Ja już też tęsknie za wiosną i latem - może właśnie dlatego zaczęłam sobie te dżemy robić? Słońca, słońca i ciepła mi trzeba!
:*
Jesteś mistrzynią nastroju, Kasiu! Za pomocą pustego, brudnego słoika wzbudziłaś we mnie przedziwnie nostalgiczne uczucia... ;)
Teraz to byle do wiosny:)
Piekne buleczki, a na widok dzemu slinka mi leci...
Pozdrawiam.
Ulcik, dziękuję ślicznie:)
To był dżem truskawkowo-rabarbarowy z przepisu Bei:)
A suszone pomidorki-może sama suszyłaś? Jeśli tak, to w jaki sposób?
Asiejko, u mnie już prawie nic nie ma:( A ogórkow na zupę nigdy nie robiłam - muszę to zmienić:) Pozdrawiam!
Basiu, metoda lodówkowa jest genialna!!! Wiesz, nawet jak lubię wcześnie wstać, to rzadko robię bułki rano na śniadanie, bo mikserem budzę chłopaków i mi ich żal:) Oni potem chodzą koło mnie i demonstracyjnie ziewają:) Na szczęście na żarty!
A przy wyrastaniu w lodówce nie trzeba rano hałasować i zrywać się o świcie:)
A wiosna??? jeszcze trochę, ale już nidługo:)
Majanko, takie bułeczki z rana naprawdę poprawiają nastrój:)
Ściskam Cię!
Beo, jak już pisałam w pierwszym komentarzu, to był dżem z Twojego przepisu - truskawkowo-rabarbarowy. Pycha!
A kwiatkami ja się zajmuję zwykle już w połowie lutego - taki podstęp psychologiczny z wiosną w podtekście. Do storczyków nie mam ręki. Zawsze padają:( Ale za to udało mi się wyhodować odnóżki bardzo rzadkiej odmiany pelargonii. Nigdy przedtem nie chciały się ukorzenić. Jak latem zakwitną, to nie omieszkam się pochwalić:)
Cieszę się, że bułeczki się podobają:) Pozdrawiam!
Kass, tak, już nie mogę się wiosny doczekać, a to mi trochę pomogło:) Bartek mi przyniósł dwa worki ziemi z ogrodniczego - też zamarznięte. Poczekałam dwa dni i się rozmroziły:)
Dziękuję w imieniu bułeczek:)
Polko, wszyscy już tęsknią. Ale jak tak sobie o tym rozmawiamy, to jakoś łatwiej jest czekać:) Pamiętam Twoje zeszłoroczne zdjęcia wiosennych żonkili:) Ach!
Muscat, tak to jest, przedziwne struny można w nas poruszyć za pomocą zaskakujących rzeczy:)
Pozdrawiam serdecznie!
Konsti, oj tak, byle do wiosny! Bułeczki z dżemem pomagają!
Pozdrawiam:)
Prześlij komentarz