
Piekę chleb dla słów Mama, ty pieczesz najlepszy chleb na świecie!
Wczoraj, mój syn wyjął z szuflady wielki nóż i upiłował sobie wielką pajdę świeżego, pachnącego chleba. Nie zliczę, ile zdrowasiek zmówiłam, żeby sobie palców nie obciął:)
Z zaciętym wyrazem twarzy, w skupieniu ukroił sobie swoją pierwszą w życiu kromkę chleba. Na zdjęciu tego nie widać, ale kromka w najcieńszym miejscu miała 1 cm, a w najgrubszym 2 cm grubości. Gdy dokończył piłowanie, odetchnęłam z ulgą, dumna i szczęśliwa.
Krzyś triumfalnie pokazał mi pajdę, po czym posmarował ją masłem i pochłonął ze smakiem. Ale dobre mama!
Czyż dla takich chwil nie warto samemu piec chleba w domu? Jedno wiem - że długo jeszcze będę piekła chleb - dopóki starczy mi sił:)


UPDATE - sobota rano. Poniżej ten sam chleb upieczony w keksówce.

Chleb na zakwasie z mieszanych mąk
150 g aktywnego zakwasu żytniego
75 g mąki żytniej razowej (2000)
175 g mąki pszennej (650)
170 ml letniego mleka
50 g mąki kukurydzianej
250 g mąki pszennej (650)
25 g świeżych drożdży
170 - 200 ml letniej wody
1,5 łyżeczki soli
Zakwas, mąki i mleko wymieszać w misce rózgą . Przykryć folią i odstawić na około 8 godz. w temp. pokojowej. Czyli czynność tą wykonujemy rano lub wieczorem, w zależności od planu dnia. Dodany tutaj zakwas powinien podnieść ciasto. Następnie dodajemy mąkę kukurydzianą, pszenną, pokruszone drożdże, wodę i miksujemy, aż wszystkie składniki się połączą. Teraz dodajemy sól i znów miksujemy, aby otrzymać dobrze wymieszane ciasto. Nie będzie to kula, ale będzie nieco się odrywać od ścianek miski.
Miskę przykrywamy folią i odstawiamy w ciepłe miejsce, aby ciasto wyrosło. Trwa to od 1 godz. do 1,5 godz. Wyrośnięty chleb przekładamy do koszyka do wyrastania z dobrze omączoną ściereczką lub do długiej keksówki natłuszczonej i wysypanej otrębami na 30-40 min.
Piekarnik nagrzewamy do 220°C. Do nagrzanego piekarnika przekładamy chleb, ścianki piekarnika jak i sam chleb spryskujemy wodą w sprayu. Pieczemy 30 min, a później zmniejszamy temp. do 200°C i pieczemy jeszcze 15-20min.






14 komentarze:
Kasiu piękny ten chlebek! :)) A to co powiedział Synek - bezcenne :))
Pozdrawiam!:)
Masz racje Kasiu, tego typu chwile i slowa sa tego warte :)
A chleb piekny! Tez bym sobie chetnie kromke ukroila :)
Pozdrawiam!
Słyszę od mojego syna to samo Ostatnio jeszcze:
Jest twój chleb? Jak nie to nie chcę.
Chleb wygląda wspaniale!
O tak właśnie dla takich i tylko takich :)))
Piękny chleb
wspaniale wyglada!!!!kurcze,kiedy ja sie zabiore za pieczywko???? moze,jak sie przeprowadze.....
Pozdrawiam :)
żaden inny "mobilizator" nie wygra z tym Twoją :)
Tak, Kasiu, upieczenie chleba a potem zachwyt domowników i bliskich to najwspanialsze doznanie :)
Piękny bochenek!
Gdybym nie słyszała pochwał z ust najbliższych pewnie nie zawsze by mi się chciało piec chleb...masz rację że to najwspanialszy bodziec!
A chleb wyglada bardzo smakowicie, nie piekłam jeszcze z dodatkiem mąki kukurydzianej...pozdrawiam.
dla takich słów warto piec ****
Kasiu, my ten pierwszy raz też mamy juz za sobą. W sumie to nawet już długo, bo pewnie blisko rok będzie... Ale czułam dokładnie to samo co Ty... :) Odmawiałam zdrowaśki i niemal wisiałam nad Kubusiem, gotowa, by w mgnieniu oka rzucić się na niego, gdyby nóż zechciał się "wymsknąć"... :D Było bez krwi. :D Na szczęście. :D
Majanko, dziękuję:) Tak, takie słowa motywują:)
Beo, takie chwile mnie wzmacniają i dodają skrzydeł:) A kromeczka dla Ciebie już czeka:)
Beato, ja też słysze od mojego dziecka, że nie chce chleba z piekarni:) Bałam się, co będzie jak będziemy u kogoś jeść chleb, jak krzys zareaguje. Ale na szczęście, tylko w domu nie chce jeść chleba z piekarni. U kogoś je bez problemu:)
Polko, dziękuję:))) Właśnie, właśnie!
Gosiu, zabierz się szubciutko! Z dnia na dzień:) Nie czekaj do przeprowadzki:)
Aga, tak, to dodaje sił:) Wtedy Nawet jak się nie chce, to się chce piec:)
Tili, święte słowa:) wychodzi na to, że jakiś narcyzm przeze mnie przemawia, piekę dla pochwał:))) A co tam! W końcu im smakuje, a to najważniejsze:)
Kass, ja mam ostatnio "fazę" na mąkę kukurydzianą. Kiedyś paczka 500 gram stała i stała i nabierała mocy urzędowej, a teraz idzie paczka za paczką!
Margot, tak:)))
Małgosiu, a widzisz! Ja taka odważna nie byłam. Smarowanie masłem mamy już przećwiczone dawno, ale dopiero teraz odbyło się krojenie chleba. A dzisiaj odbył sie kolejny krok w dorosłość - zalewanie wrzątkiem herbaty - tu się dopiero spociłam:)
Ale się udało na szczęście!
Sliczny wpis, nie da sie nic wymyslengo dodac, az lza sie kreci w oku... Piecz Kasiu!
A chleb: teraz nei wiem do ktorego sie przymierzac, ale chyba ten z jablkiem jednak :)
Basiu, wpis był prosto z potrzeby serca:)
A chleby - oba - są w sumie do siebie podobne, właśnie nastawiłam zakwas z jabłkami i jutro piekę nowy, a następnym razem może zrobię ten???
Mam pytanie,skad wziac zakwas o ktorym piszesz do robienia chleba,albo jak go zrobic(zakwas)?Odpisz mi na adres mailowy,prosze, kogitoe783@gmail.com
Prześlij komentarz