niedziela, 29 listopada 2009

Ciasto czekoladowe - odsłona druga



Nie jestem ekspertem w dziedzinie pieczenia tortów. W swoim życiu co prawda upiekłam ich całkiem sporo, lecz w większości wypadków są to te same torty, a ściślej - ich dwa rodzaje - staroświeckie, z maślanymi masami, znane od pokoleń w mojej rodzinie. Nie zmieniane w żadnym wypadku, nie „odchudzane”, stanowiące pomost duchowy między nami i tymi, którzy odeszli. Są to: tort orzechowy z 14 jajek przekładany masą czekoladową i tort makowy, również z 14 jajek z masą kawową. Pieczemy je na święta. Zwykle jest tak, że decydujemy wcześniej który z nich upiec na Boże Narodzenie, a który na Wielkanoc. Te dwa torty nie dadzą się z niczym porównać. Tyle wspomnień z nimi związanych, tyle miłych, pięknych chwil, śmiechy, opowieści, przekrzykiwanie jeden przez drugiego, szelest odpakowywanych prezentów .... ach, uśmiechamy się do tych wspomnień już od momentu mielenia maku lub orzechów aż do przekładania masą - maślaną, kaloryczną, niezdrową - ale przecież nie to jest tu najważniejsze. Wierzę, że te torty pozostaną z nami na zawsze, choć przy stole wciąż kogoś ubywa, jak śpiewa Stare Dobre Małżeństwo w Balladzie na Urodziny.
Te torty pewnie kiedyś tutaj pokażę, a dzisiaj przyszedł czas na innego rodzaju ciasto, które stało się tortem.
Jak już może niektórzy z Was wiedzą, listopad i grudzień obfituje u nas w rodzinne uroczystości. Jesteśmy mniej więcej na półmetku. Kilka imprez już za nami (w tym roku nawet ślub kuzynki w Zakopanem!) Adwent również stoi pod znakiem ciast, uroczystych obiadów i prezentów:) Dzisiaj byliśmy na urodzinach Krzysia kolegi na basenie, a za tydzień idziemy do drugiego Krzysia kolegi na urodzinki na placu zabaw...
Wczorajsza sobota, to impreza urodzinowo-imieninowa nas obojga - moja i Bartka. Przygotowałam takie oto ciacho - tort. Jako bazę wykorzystałam przepis na ciasto czekoladowe z poprzedniego wpisu, a przełożyłam je masą z serka mascarpone z dodatkiem skórki pomarańczowej. Po prostu niebo w gębie! Nie sposób było nie zachwycać się smakiem:) Tego kremu użyłam już kiedyś, przy okazji babeczek kakaowych, które również polecam!



Tort kakaowy z kremem pomarańczowym
tortownica ø 23 cm

185 g mąki
45 g kakao
1 łyżeczka sody oczyszczonej
1/2 łyżeczki soli
100 g miękkiego masła
250 g cukru
3 duże jajka
1 szkl. mleka w temp. pokojowej
1 łyżeczka Cointreau

Krem pomarańczowy
250 g serka mascarpone
125 g serka Philadelphia
0,5 szkl. cukru pudru
1 łyżka startej skórki pomarańczowej
150 ml śmietany kremówki
1 opakowanie śmietan-fixu


Ciasto
Mąkę, kakao, sodę i sól wymieszać w misce. Piekarnik nastawić na 175°C. Dno tortownicy wykładamy papierem do pieczenia, a boki smarujemy masłem i wysypujemy mąką.
W drugiej misce ubić masło z cukrem na puch. Dodawać po jednym jajku. Po każdym jajku dokładnie zmiksować.
Zmniejszyć obroty na minimum i przesiać 1/3 mieszanki mącznej. Zmiksować do połączenia się składników, po czym wlać połowę mleka, znów lekko zmiksować, dodać 1/3 mieszanki mącznej, znów mleko, likier Cointreau i na końcu mieszanka mączna. Miksujemy tylko do połączenia się składników.
Masę wlać do tortownicy i wstawić do piekarnika na 50 - 60 min. Sprawdzać patyczkiem, czy już jest gotowe.
Wystudzone ciasto przekroić na dwa krążki. Przełożyć warstwą kremu pomarańczowego. Górę i boki także posmarować kremem. Wstawić na noc do lodówki.


Krem pomarańczowy
Wszystkie składniki oprócz śmietany wymieszać mikserem (na najmniejszych obrotach). Śmietanę ubić oddzielnie ze śmietan-fixem i dodać do masy. Wymieszać łyżką.

sobota, 28 listopada 2009

Ciasto czekoladowe - odsłona pierwsza



Lubię przepisy, które choć trochę różnią się od innych. Choć widziałam ich już tyle, że mogłoby się wydawać, że chyba już nic nowego nie można wymyślić, na szczęście zdarza się wbrew pozorom dość często receptura, przy której zatrzymuję się na dłużej. Myślę sobie „o, to by mogło być dobre, muszę przetestować, bo bardzo mnie ten przepis intryguje”.
Tak było w tym przypadku. Kiedyś, przy okazji szukania w necie wiadomości na temat czekolady Ghirardelli (jeszcze nie udało mi się jej zdobyć), trafiłam na szereg przepisów z użyciem kakao. Między kakaowymi sernikami, chlebkami z dodatkiem espresso i orzechów, znalazłam przepis na ciasto czekoladowe do góry nogami - z migdałami w karmelu. Robiąc to ciasto po raz pierwszy zgodnie z przepisem, co do słowa, nie byłam do końca zadowolona z efektu. Za drugim razem wprowadziłam pewne zmiany i tak też podaję przepis. Bardzo nam ciasto smakowało. Oryginalną recepturę można znaleźć w książce Chocolate and Vanilla napisanej przez Gale Gand. Ciasto zachwyciło nas do tego stopnia, że upiekłam je kolejny raz. Tym razem w formie ... cdn :)






Odwrócone ciasto czekoladowe z migdałami w karmelu
tortownica ø 23 cm

migdały w karmelu
50 g bardzo miękkiego masła
1/2 szkl. brązowego cukru
100 g płatków migdałowych lekko podprażonych


ciasto
185 g mąki
45 g kakao
1 łyżeczka sody oczyszczonej
1/2 łyżeczki soli
100 g miękkiego masła
250 g cukru
3 duże jajka
1 szkl. mleka w temp. pokojowej

Migdały w karmelu
Tortownicę z zewnątrz owinąć folią aluminiową, aby ciasto nie wyciekało na dno piekarnika.
Dno tortownicy wysmarować na grubo masłem (użyć całe 50 g). Powierzchnię równomiernie zasypać cukrem, a następnie migdałami.

Ciasto
Mąkę, kakao, sodę i sól wymieszać w misce. Piekarnik nastawić na 175°C.
W drugiej misce ubić masło z cukrem na puch. Dodawać po jednym jajku. Po każdym jajku dokładnie zmiksować.
Zmniejszyć obroty na minimum i przesiać 1/3 mieszanki mącznej. Zmiksować do połączenia się składników, po czym wlać połowę mleka, znów lekko zmiksować, dodać 1/3 mieszanki mącznej, znów mleko i na końcu mieszanka mączna. Miksujemy tylko do połączenia się składników.
Masę wylać na migdały i wstawić do piekarnika na 50 - 60 min. Sprawdzać patyczkiem, czy już jest gotowe.
Od razu po wyjęciu ciasta z piekarnika okroić nożem brzegi na około tortownicy i odwrócić ciasto do góry nogami na „docelową” paterę/talerz nie zdejmując tortownicy. W tym czasie karmel wsiąknie w ciasto. Po 5 minutach można już zdjąć tortownicę. Wystudzić przed serwowaniem. Najlepsze jest na drugi dzień. Kroić nożem z piłką.

piątek, 27 listopada 2009

Niekulinarnie, ale kuchennie:)

Pamiętacie konkurs Amica u mnie na blogu? Nie było to moje pierwsze spotkanie z tą firmą. Wtrąciłam swoje trzy grosze w powstanie artykułu na temat sprzętu AGD. Właśnie ukazał się w sieci. Wraz z innymi blogowiczkami przedstawiałyśmy nasze opinie i obserwacje dotyczące kuchenek i piekarników.
Chętnych zapraszam do lektury:)

Na czym gotuja najlepsi?

wtorek, 24 listopada 2009

Chleb z fasolą i marchewką



Zachęcona smakiem chleba ze śmietaną, postanowiłam upiec następny, również z jej dodatkiem. Tym razem z fasolą i marchewką. Nie poszło mi jednak tak gładko jak poprzednio. O nie, nie! Piekłam go kilka razy i za każdym razem wkładając do piekarnika keksówkę pełną ciasta miałam nadzieję, że tym razem będzie akurat! Ale nie był. Główna wada polegała na rozsypującym się wnętrzu i zbyt twardej skórce. Oczywiście zjedliśmy, bo chleb to rzecz święta i nie wyrzucę chleba choćby nie wiem co się działo. Ale, żeby komuś „z zewnątrz” go zaserwować lub dać dziecku do szkoły, to się nie nadawał.
Powalczyłam z proporcjami mąki i płynów i w końcu wyszło na tyle dobrze, że zamieszczę przepis. Fasola i marchew działają tutaj podobnie jak ziemniaki - wpływają na lepszą wilgotność i trwałość gotowego pieczywa. Ostateczna wersja chleba, to miękki, pyszny, sprężysty miąższ o ciekawym kolorze i cienka chrupiąca skórka.



Chleb na zakwasie z fasolą i marchewką
keksówka dł. 29 cm

160 g kwaśnej śmietany 18%
20 g letniej wody
100 g ugotowanej i zmiksowanej fasoli Jaś
50 g ugotowanej i zmiksowanej marchewki
250 g zakwasu żytniego
20 g świeżych drożdży
430 g mąki pszennej 650
1/2 łyżki soli
1 łyżeczka miodu

Fasolę i marchewkę zmiksować w blenderze na gładką masę. Wymieszać ze śmietaną. Otrzymaną masę przełożyć do dużej miski, dodać zakwas i wodę. Wymieszać mątewką. Wsypać mąkę, na którą pokruszyć drożdże. Wyrobić ciasto mikserem przez około 10 min. W trakcie wyrabiania dodać sól i miód. Miskę przykryć folią i odstawić w ciepłe miejsce aż ciasto podwoi objętość.
Foremkę natłuścić i wysypać otrębami. Przełożyć do niej wyrośnięte ciasto, przykryć i odstawić do ponownego wyrośnięcia na 30-40 min.
Piekarnik nastawić na 200°C. Bezpośrednio przed włożeniem chleba, ścianki piekarnika i chleb spryskać wodą w sprayu. Piec około 50min. Ostatnie 10 min w temp. 180°C.

wtorek, 17 listopada 2009

Pomarańczowe babeczki z czekoladą



Te aromatyczne babeczki robiłam dwa razy pod rząd. Upiekłam je z myślą o szkolnym pojemniku na śniadanie mojego syna, który notorycznie przynosi kanapki - oczywiście nie tknięte. Upiekłam więc babeczki z nadzieją, że może coś, co nie jest kanapką będzie miało „wzięcie”.
Po upieczeniu zjadłam jedną, aby spróbować, czy są jadalne. Mmmm - pomyślałam - całkiem, całkiem wyszły te babeczki:) Po czym włożyłam do zamrażarki pakowane po dwie jako gotowe szkolne porcje. Te małe pyszności nie dawały mi spokoju i po południu wyjęłam z zamrażarki naręcze zamrożonych na kość babeczek, rozgrzałam piekarnik (z braku kuchenki mikrofalowej) i rozmroziłam małe co nieco na podwieczorek. Dziecku do szkoły ostały się dwie sztuki ...
Cóż, upiekłam ponownie następnego dnia:)



Pomarańczowe babeczki z czekoladą
14-15 szt

100 g miękkiego masła
170 g cukru
2 jajka
skórka otarta z jednej sporej pomarańczy
180 g mąki
1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
0,5 szkl. mleka
100 g posiekanej gorzkiej czekolady

Masło utrzeć z cukrem na puszystą masę. Dodać po jednym jajku. Po każdym jajku dobrze zmiksować. Dodać skórkę pomarańczową i zmiksować. Następnie zmniejszyć obroty miksera na najniższe i wsypywać przesianą mąkę z proszkiem na przemian z mlekiem. Zaczynając i kończąc na mace. Po każdym dodatku lekko zmiksować. Na koniec wmieszać czekoladę. Papilotki muffinkowe napełnić do 3/4 wysokości masą i piec 25 min w temp. 175°C.

niedziela, 15 listopada 2009

Weekendowa piekarnia 51 - Chleb na zakwasie z ziemniakami i orzechami





Weekendowa Piekarnia nr 51. Tym razem Małgosia z bloga Pieprz czy Wanilia zaproponowała wypieki do zabawy. Z trzech wybrałam jeden. Wielki bochen chleba z orzechami. Był naprawdę przepyszny! Coś mi się wydaje, że nie raz go jeszcze upiekę:) U nas, tak jak czytałam u Margot, największe wzięcie miał posmarowany samym masłem. Ale z innymi dodatkami jak szynka, twarożek i dżem był też wyśmienity. Chleb upiekłam dokładnie jak w przepisie, z tą różnicą, że dodałam tylko orzechy włoskie w podwojonej porcji (w miejsce laskowych). Mój bochenek ma jasno-kakaowy kolor miąższu. Teraz postrzegam to jako jego atut, ale zaraz po rozkrojeniu byłam trochę zdziwiona.
Pięknie wygląda w koszyczku ułożony na zmianę z jasnym pieczywem:)
Małgosiu, dziękuję za doskonały przepis, a Margot, za opiekę nad nami, domowymi piekarzami!

Chleb dołączam do kończącego się Orzechowego tygodnia Polki i Eli.



Chleb na zakwasie z ziemniakami i orzechami
proporcje na 1 spory bochenek


270g aktywnego zakwasu (używałam pszennego)

7g świeżych drożdży (dawałam 1 łyżeczkę instant)

1 ugotowany ziemniak (+/- 200g) – dobrze rozgnieciony

450g białej mąki pszennej150g mąki pszennej razowej

ok. 330g wody

14g soli

75g orzechów włoskich, grubo pokrojonych

75g orzechów laskowych, grubo pokrojonych


Rozpuścić drożdże w 50g wody. Rozrobić zakwas w pozostałej wodzie (280g). Wszystkie składniki, oprócz soli, włożyć do misy miksera. Wyrabiać ciasto ok. 4 min. na niskich obrotach. Dodać sól i wyrabiać kolejne 4 min.Przykryć misę folią spożywczą i zostawić do wyrośnięta na 60-75 min. Co 30 min. odgazowywać i składać ciasto.Uformować ciasto w podłużny bochenek, włożyć do koszyczka, przykryć i pozostawić do ponownego rośnięcia na 60min.Rozgrzać piekarnik do 240 st.C. Bezpośrednio przed wyłożeniem bochenka do piekarnika – zrobić kilka nacięć.Piec przez 10 min. w temp. 240st.C. Następnie otworzyć na krótką chwilę drzwiczki piekarnika by wypuścić parę. Obniżyć temperaturę do 220 st.C. i piec kolejne 10 min. Znów na moment otworzyć drzwiczki i zredukować temperaturę do 200 st.C. i w niej piec kolejych 20 min. Studzić chleb na kratce.

piątek, 13 listopada 2009

Babeczki z masą orzechową





Orzechowy Tydzień Polki i Eli w tym roku uczciłam babeczkami.
Gdy wspominam Babcię z południa Polski (Babcia od smalcu i gruszek to ta z północy Polski:)), czuję zapach orzechów włoskich. Nawet nie muszę zamykać oczu, wydobywać z czeluści pamięci i przywoływać obrazów w skupieniu. Babcia - orzechy. Pierwsze skojarzenie. Pisałam już w zeszłym roku, przy okazji poprzedniej zabawy, o orzechowcu, jak bardzo jest dla mnie ważny. Geneza przepisu jest ta sama. To samo źródło przy orzechowcu, nugacie i dzisiejszych babeczkach.
Babeczki z orzechami upiekłam po raz pierwszy. Pomagał mi mój synek. Z przepisu tego korzystała Babcia i Prababcia.
Orzechowe babeczki. Bardzo rodzinne. Pieczone razem, jedzone razem. To już pięć pokoleń. Mam nadzieję na następne pięć...
Gorąco je polecam!

Babeczki z orzechami
24 szt.

Kruche ciasto:
30 dkg mąki krupczatki
20 dkg zimnego masła
4 łyżki drobnego cukru lub cukru pudru
2 żółtka
1 łyżka gęstej, kwaśnej śmietany

Masa:
3 jajka
1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
10 dkg cukru pudru
10 dkg mielonych orzechów włoskich


Ciasto:
Zagnieść wszystkie składniki w kulę. Zawinąć w folię i włożyć do lodówki na co najmniej 30 min. Foremki do babeczek lub formę do muffinek wysmarować masłem i wysypać mąką.
Ciasto cienko rozwałkować, wycinać koła i wylepić nimi foremki. Wyłożyć folią aluminiową i obciążyć fasolą, aby zachowały kształt (tutaj sfotografowałam fasolę). Piec w temp. 200°C przez 10 min. Wyjąć podpieczone babeczki, usunąć fasolę. Zmniejszyć temp. do 175°C. Babeczkowe foremki wypełnić masą orzechową do 3/4 wysokości i zapiec przez około 25 min. Udekorować polewą czekoladową i orzechami.

Masa:
Jajka ubić z cukrem i wanilią na parze, aż zwiększą objętość, a masa będzie gęsta i puszysta. Wmieszać orzechy. Masę nakładać łyżką do podpieczonych foremek.

wyniki konkursu Amica

Ogłaszam wyniki konkursu Amica.
Po pierwsze, dziękuję Wszystkim za wspólną zabawę. W konkursie wzięło udział piętnaście osób. Poszczęściło się dwóm, którym serdecznie gratuluję. Tak jak pisałam, była to pierwsza i dziesiąta osoba podająca prawidłową odpowiedź.
Szczęśliwcy to:

Ziji - http://totrzebalubic.blox.pl/html, która dała następującą odpowiedź
Dbałość o szczegóły i wzornictwo.
Minimalistyczny i elegancki design
Nowoczesne rozwiązania technologiczne
Chowane pokrętła
Unikalne programy 15 receptur
Funkcja Eco – oszczędność energii
Okucia kuchenek ze stali szlachetnej

Sławomir Ćwiek z Sępólna Krajeńskiego, który dał następującą odpowiedź:
Eco - funkcja pozwalająca zaoszczędzić energię.
Aqualytic - to unikalny sposób na pozbycie się wszystkich uporczywych zanieczyszczeń z piekarnika.
Unikalne programy 15 receptur

Nagrody - gadżety z logo Amica - zostaną wysłane przez firmę Amica.
Bardzo dziękuję wszystkim Uczestnikom oraz firmie Amica.

środa, 11 listopada 2009

Krupnik z suszonymi prawdziwkami

Gotujemy po polsku! - edycja II




W ramach zabawy Gotujemy po polsku II zorganizowanej, jak w poprzednim roku, przez Kuchnię Ireny i Andrzeja przygotowałam krupnik. Akcji patronuje serwis zpierwszegotloczenia.pl.
Odnoszę wrażenie, nie wiem, czy słuszne, że zupy traktuje się po macoszemu. Bo jak się zje zupę to nie ma się miejsca na drugie danie. My bardzo często (a bywa, że codziennie przez jakiś czas) jemy zupy na lunch, w okolicach godz. 12-13. Jemy je również na kolację. Znam takich, którzy jedzą zupy na śniadanie. Nie ma obowiązku jedzenia zupy bezpośrednio przed drugim daniem:) Zupa u nas stanowi samodzielny posiłek. Daje siłę i rozgrzewa. Poza tym, to spora porcja warzyw, bardzo ważnych w codziennej diecie.

Krupnik ma dla mnie dwa oblicza - łagodne, aksamitne, z grubym pęczakiem lub trochę bardziej „charakterny” - o wyraźnym aromacie suszonych grzybków, z kaszą jęczmienną i ciemniejszym kolorze. Do niedawna gotowałam tylko krupnik z mlekiem, na który przepis podawałam tutaj. Tej jesieni jednak postanowiłam powrócić do starej dobrej kaszy jęczmiennej.
Krupnik z suszonymi grzybkami, to typowo jesienna zupa. Zabielona śmietaną i posypana natką pietruszki. Pycha!

Krupnik z suszonymi prawdziwkami

1,5 litra wody
0,5 szkl. kaszy jęczmiennej
5 ziemniaków pokrojonych w kostkę
3 marchewki pokrojone w kostkę
biała część niewielkiego por pokrojona w plasterki
1 pietruszka
1 mała garść suszonych prawdziwków (kapeluszy)
sól, kilka kropel soku z cytryny
śmietana (używam śmietanę marki Piątnica - do zupy)

Poprzedniego dnia wieczorem zalać grzyby niewielką ilością wody i zostawić na całą noc, aby napęczniały.
Kaszę wypłukać. Zalać wodą. Wrzucić grzybki wraz z wodą, w której się moczyły. Zagotować. Od razu wrzucić marchewkę i pora, po 15 minutach wrzucić ziemniaki i gotować jeszcze 15 min. Doprawić solą i sokiem z cytryny. Wymieszać ze śmietaną. Podawać posypaną natką pietruszki.

poniedziałek, 9 listopada 2009

ogłaszam szczegóły konkursu !!!



Tak jak pisałam wczoraj, wspólnie z firmą Amica organizuję konkurs. Namawiam Was gorąco do wzięcia w nim udziału. Naprawdę warto się skusić, ponieważ pytanie konkursowe jest prościutkie, a do wygrania bardzo fajne gadżety z logo Amica.

Na początku jednak napiszę parę słów o Amica. Jest to polska firma z ponad 60-letnim doświadczeniem produkująca piekarniki, kuchenki, lodówki, zmywarki i drobny sprzęt AGD. Produkty Amica sprzedawane są do ponad 40 krajów świata. Spełniają one najwyższe normy, a firmowe fabryki są przyjazne środowisku - znacznie ograniczają zużycie wody, energii oraz ilość ścieków i odpadów.
The Most Trusted Brand - Marka Godna Najwyższego Zaufania - to wyróżnienie, którym Amica cieszy się już kilka lat z rzędu, a przyznaje ją miesięcznik Reader’s Digest w swoich badaniach.*

Obecnie Amica wprowadziła nową linię sprzętu AGD inspirowanego Skandynawią - Amica Scandium.
I z tym właśnie związane jest pytanie konkursowe. Pytanie brzmi:
Wymień minimum trzy cechy piekarników linii Amica Scandium.

Odpowiedź jest do znalezienia na stronie scandium.amica.pl
Odpowiedzi proszę przysyłać mi na adres mailowy kasia@gd.home.pl
Na odpowiedzi czekam do piątku 13 listopada do godz. 12.00. Ogłoszenie wyników nastąpi zaraz po godz. 12.
Wygrywa pierwsza i dziesiąta osoba, która prześle prawidłową odpowiedź. Nagrody zostaną wysłane przez Amica.
Życzę powodzenia !!!
* dane ze strony Amica

niedziela, 8 listopada 2009

Uwaga konkurs!!!

Czy Wy też zauważyliście jesienny wysyp konkursów?
Ja jeszcze dorzucę swój. Wspólnie z firmą Amica organizuję konkurs - z nagrodami - a jakże!
Jeśli jesteście zainteresowani, to jutro wieczorem (czyli w poniedziałek 9 listopada) u mnie na blogu pojawią się szczegóły konkursu. Chętnych zapraszam do zajrzenia do mnie w poniedziałek wieczorem.
Pozdrawiam Wszystkich serdecznie!!!

Smalec domowy

Gotujemy po polsku! - edycja II




W ramach zabawy Gotujemy po polsku II zorganizowanej, jak w poprzednim roku, przez Kuchnię Ireny i Andrzeja przygotowałam smalec domowy. Akcji patronuje serwis zpierwszegotloczenia.pl.
Smalec ze skwarkami robię raz lub dwa razy do roku w okresie jesienno-zimowym. Gości on w mojej kuchni rzadko, abyśmy wszyscy mogli za nim zatęsknić. Dzięki temu, zamiast słyszeć od domowników „ojej, znowu smalec?!”, to słyszę „a zrobiłabyś może smalec, tak dawno nie było...”
Bardzo lubię patrzeć jak skwarki skwierczą, jak szkli się cebulka i jabłuszko. A później obserwować jak bieleje wlany do miseczek.
Kromka świeżego chleba ze smalcem przywołuje wspomnienia ferii u Babci. Pamiętam, jak drobniutko kroiła słoninę, wrzucała do garnka i stawiała na ogniu. A ja obserwowałam podskakujące skwarki przy akompaniamencie głosu „nie podchodź za blisko, bo się oparzysz”. Jak widać skłonności do obserwowania całego procesu miałam od zawsze. Z tą tylko różnicą, że kiedyś, tam u Babci, z racji wieku (i wzrostu) moja buzia była bliżej kuchenki:)
Gotowy smalec był rozlewany do miseczek i stawiany na stole na zimnej werandzie. Utkwiły mi w pamięci również tunele drążone nożem w naczyniu z zastygniętym smalcem. Bowiem najlepsze, czyli skwarki zawsze opadały na dno:)
Smalec, to taka odmiana od kanapek z masłem i szynką. A te chrupiące skwarki są nie do opisania!






Smalec domowy
2 nieduże miseczki

60 - 70 dkg dobrej jakościowo słoniny wieprzowej
1 średnia cebula
1 małe jabłko
1 łyżeczka majeranku (opcjonalnie)

Słoninę pokroić w bardzo drobną kostkę lub użyć słoniny mielonej. Przełożyć ją do garnka i na małym ogniu podgrzewać do całkowitego wytopienia. Cebulę i jabłko pokroić w drobną kostkę i wrzucić do skwarek. Smażyć jeszcze kilka minut, aż cebula się zarumieni. Odstawić z palnika i wmieszać majeranek. Przelać do miseczek i odstawić do stężenia.

wtorek, 3 listopada 2009

Pigwa do herbaty



Młody krzew pigwowca w ogrodzie moich Rodziców wydał dokładnie dziewięć owoców. Mama po zerwaniu dała je mnie, bo widziała jak chodziłam koło nich całe lato za każdym razem, kiedy odwiedzałam dom rodziców. W myślach już napełniałam słoiczki żółtymi plasterkami pigwy oraz żurawiną, której jeden krzaczek posadziłam tuż koło jagód amerykańskich. Jednak z gałązek tego krzaczka zwiał smętnie tylko jeden owoc:) No cóż, w przyszłym roku dosadzę kilka nowych. Przekonam Mamę, że warto:) Choć już teraz koszenie trawy przypomina slalom gigant, mam nadzieję, że zgodzi się dosadzić parę krzaczków. I może jeszcze jedną pigwę?...
Tak więc posiadając wyczekane owoce, postanowiłam je przerobić w najprostszy sposób z możliwych, czyli zasypać cukrem. Po upływie doby pigwa puściła dużo soku, a po otwarciu słoika poczułam wspaniały świeży zapach - ni to cytryna, ni to jabłko - tak pachnie pigwa:)
Kawałki owoców pod taką postacią po prostu wrzucam do herbaty. Pod ich wpływem herbata rozjaśnia się jak po wrzuceniu plasterków cytryny. Słoik trzymam w lodówce.
Pigwa jest cennym źródłem witaminy C, co jest jej wielką zaletą szczególnie teraz, gdy łatwo się przeziębić.

P.S. W zeszłym roku zostałam obdarowana słoikiem rokitnika (już go nie ma, a fotki nie zrobiłam).
Było to coś w rodzaju gładkiego dżemu, który również dodawałam do herbaty. Gdy tylko czułam, że coś mnie bierze lub byłam zziębnięta, zaraz szybciutko robiłam sobie gorąca herbatę z dużą łyżką rokitnika. Powstał prawdziwie leczniczy napój.
Rokitnik jest ewenementem wśród owoców bogatych w witaminę C, ponieważ nie posiada on enzymów rozkładających tą witaminę (Wikipedia) i można go dodawać do gorącej herbaty bez obawy, że zniknie nam witamina C.
Przetwory z rokitnika można zrobić samemu (owoce zbiera się po przymrozkach) lub kupić na stoiskach ze :swojską” żywnością.



Pigwa do herbaty

owoce pigwowca (potocznie nazywane pigwą)
cukier

Owoce umyć, podzielić na ćwiartki i usunąć gniazda nasienne. Pokroić w cienkie plasterki i układać w słoiku warstwami, przesypując cukrem. Ja warstwę około 2 centymetrową przesypywałam dwoma łyżkami cukru. Zakręcić słoik i włożyć do lodówki. Używać do herbaty - i owoce i sok.