piątek, 23 października 2009

Pachnąca babka z kardamonem i pomarańczą



Z nadejściem jesieni, z chwilą przestawienia zegarków na czas zimowy zmienia się nastrój w moim domu. Ze świeżego, lekkiego i słonecznego, na bardziej senny, spokojny, przytulny. W czasie, gdy szaro i zimno na dworze, u mnie jest ciepło i pachnie cynamonem. Dom nabiera charakteru rodem z piosenki Hanny Banaszak „W moim magicznym domu”. Jest jakaś magia w tej piosence. Słucham jej często jesienią i zimą, bo potrafi rozgrzać duszę. Od wczesnych klas podstawówki zawsze lubiłam tą piosenkę. Pięknie oddaje nastrój domowego ogniska.
Z ciepłem, takim domowym i rodzinnym nierozłącznie kojarzy mi się światło. Małe lampki na stolikach nocnych, lampki na komodzie, kinkiety na ścianie. W czasie chłodów szczególnego znaczenia nabiera dla mnie kuchnia. Staje się jeszcze bardziej ukochana. Po zmroku opuszczam rolety, włączam światło rozjaśniające całe pomieszczenie i małe halogenki nad blatem i kuchenką. Sztuczne światło pomaga mi się skupić i wyciszyć. To tutaj wtedy najchętniej piszę notki blogowe, robię na drutach, czytam. I gotuję. Zapachy z kuchni oświetlonej światłem innym niż słonecznym są po stokroć spotęgowane. Curry, cynamon, ciasto drożdżowe, czy gotujący się budyń nabierają zupełnie innego wymiaru. I choć przepisy te same, to jednak smakuje inaczej.
... A dzisiaj u mnie pachniało kardamonem i pomarańczą. Do babki dałam mąkę krupczatkę i dzięki temu upiekłam najbardziej puszystą babkę jaką jadłam!!!
„Gościu znużony, gościu znudzony, jeśli zabłądzisz kiedyś w te strony zajrzyj tu do nas koniecznie”
Zapraszam!





Babka z kardamonem i pomarańczą
mała foremka babkowa
Długa keksówka - należy podwoić porcję i dłużej piec

10 dkg cukru
3 jajka (żółtka i białka osobno)
10 dkg miękkiego masła
10 dkg mąki krupczatki
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1 łyżka startej skórki z pomarańczy
0/5 łyżeczki zmielonego kardamonu

Żółtka z cukrem utrzeć na puszysty kogel-mogel. Dodawać partiami masło i utrzeć na gładką masę. Przesiać mąkę z proszkiem, dodać skórkę i kardamon i utrzeć na najniższych obrotach miksera lub łyżką do połączenia się składników. Na końcu delikatnie wmieszać ubitą ze szczyptą soli pianę z białek. Ciasto przełożyć do foremki i piec około 40 min w temp. 175°C.
Posypać cukrem pudrem.

16 komentarze:

wiosenka27 pisze...

Wspaniale wygląda:)

Mihrunnisa pisze...

Babka bardzo apetyczna a kinkiet super tym bardziej że w poniedziałek będę miała mojego kotka :D. Pozdrawiam :)

margot pisze...

o tak kinkiet bardzo słodki :)
A i bardzo mnie zaciekawiła ta krupczatka w babce ,oczywiście pomarańcza i kardamon też
Z wielką ochota bym ja zjadła , no może nie całą (bo co za dużo to niezdrowo) ale z dwa kawałki :D

andzia-35 pisze...

Cudownie wygląda!

Małgosia.dz pisze...

Kasiu, pozwolisz, że zacznę od kinkietu? :) Tam w tej dziurce świecącej koty siedzą? :D A miauczą? :D Ja co prawda nie jestem "kociarą" i kocich gadżetów nie zbieram, ale ten kinkiet naprawdę świetny. :)
I babka też świetna i chyba rzeczywiście już czas na te szczególne aromaty. U mnie jeszcze bardzo ostrożnie, ale zapewne to już kwestia czasu, raczej krótkiego. :)
Ps. I czekam na dyniową inaugurację. :)

Bea pisze...

Swietny kinkiet! :)
U mnie jesienia robi sie 'swieczkowo'. To dla mnie taki herbaciano-swieczkowy czas wlasnie. I znow pojawiaja sie wtedy wszystkie te 'rozgrzewajace' dobroci, ktore czekaly od wiosny.
Babka z kardamonem i pomarancza rowniez moglaby mi przy tej herbacie potowarzyszyc. I pewnie juz niedlugo tak bedzie :)

Pozdrawiam!

Tilianara pisze...

Och Kasiu, ja poczułam ten klimat, tak sugestywnie o nim pisałaś :) Usiadłabym z Tobą, w ciszy i cieple, by w tej pachnącej kardamonem kuchni zjeść kawałek ciasta :) Sama przyjemność taka wirtualna wizyta :)

No i kinkiet zawodowy - ja uwielbiam koty to i kinkiet zapadł mi w pamięć :)

kasiac pisze...

Wiosenko, dziękuję:)))

Mihrunnisa, cieszę się, że babka się podoba. Ja kotka prawdziwego nie mam, tylko takiego w tej właśnie lampce, ale jakbym miała mieć, to takiego puchatego kanapowca bym chciała:) Pozdrawiam!

Alu, ten kinkiet, to nasz pierwszy "mebel". Jeszcze nie mieliśmy mieszkania własnego nawet, a lampa już była:) A babke już Ci pakuję i wysyłam! Chyba, że osobiście wpadniesz:)))

Andziu, dziękuję ślicznie!!!

Małgosiu, tak, to są koty. Ta lampka, jak już pisałam Ali, ma dla nas szczególne znaczenie, kupiona za majątek, jeszcze przed ślubem i nie mieliśmy swojego mieszkania. Była tak słodka, że musieliśmy ją kupić:)))
Wisiała w dwóch wynajmowanych kawalerkach, ale teraz ma swoje honorowe miejsce:).
Ja już zaczynam dość ostro cynamonowo i orzechowo, bo to mi pomaga dotrwać do świąt, a później to już moment i znów wiosna:)))

Beo, dziękuję w imieniu kinkietu:)
U nas świeczkwo jest w tym czasie często z powodu katarów:) Zapalam świeczki z olejkiem lawendowym i katar przechodzi!
Wyobrażam sobie jak siedzisz przy świeczkach z herbatą w dłoni - podsyłam kawałek ciasta:))) Pozdrawiam!

kasiac pisze...

Tili, pisałyśmy jednocześnie:)
Cieszę się, że kinkiet się podoba. A taka pachnąca babka, to jedna z tych, które często w tym czasie piekę. Te zapachy to już takie troche świąteczne! A ciasto już nakładam:)

majana pisze...

Ależ babeczka! Mniam! Wspaniałe zapachy musiały roznosić się u Ciebie Kasiu :))
Pozdrawiam cieplutko!:))

kass pisze...

Babka bardzo mi się podoba, kinkiet tez! I zgadzam się że swiatło jest bardzo istotne w ten ciemny czas...no i kuchenne zapachy, chleba, ciasta, bigosu, zupy grzybowej...itd...

mi-ika pisze...

Niebiański wypiek, taki puszysty i ten kolor mrauuu... aż sie rozmarzyłam:) Pozdrawiam futerkowakuchnia.blox.pl

atina pisze...

pysznie się zapowiada:) chetnie sobie kiedyś taka zrobię:)

kasiac pisze...

Majanko, pachniało obłędnie, naprawdę!
Też Cię pozdrawiam!!!

Kass, bardzo mi miło:))) Kuchenne zapachy jesienią i zimą są niesamowite!!!

Mi-ika, dziękuję ślicznie za przemiły komentarz:)))

Atinko, och, jaka ona była pyszna:) Zrób koniecznie!

buruuberii pisze...

Kasiu, piekne zaproszenie, jakze aromatyczne - dziekuje! Brzmi fantastycznie ten dodatek kardamonu i pomaranczy, tak idelana musi byc na te chlody :-)

kasiac pisze...

Basiu, żałuje tylko, że taka małą porcję upiekłam. Ale będę do niej często wracać. Pachnie, że hej!