sobota, 17 października 2009

Melting moments



Co roku mniej więcej w tym czasie jestem podekscytowana wizją posiadania nowego szalika:) Szaliki te nie biorą się jednak ze sklepu, lecz wychodzą spod moich rąk, a raczej drutów. Cały proces zaczyna się już w okolicach maja. Przeglądam wtedy czasopisma i strony internetowe poświęcone robótkom ręcznym i obmyślam wzór, kolor itp. Następnie kupuję włóczkę i drutuję po troszeczku ( z braku czasu) przez kilka miesięcy. Nadchodzi wreszcie długo wyczekiwany moment zakończenia produkcji, schowania supełków i wypłukania gotowego dzieła w pachnącym płynie. Niestety w tym roku drutuję i drutuję i końca nie widać. Na razie więc wyciągnęłam z szafy zeszłoroczny szalik i zanim powędruje do pojemnika Caritasu, będę zmuszona nim się obwiązywać. Inauguracja nastąpiła już dzisiaj z rana, kiedy to jechałam po zakupy na halę. Rękawiczki też były w użyciu, a mimo to ręce miałam skostniałe. O ile wędrując od straganu do straganu da się warzywa i owoce wybierać dłońmi odzianymi w rękawiczki, to już płacić niestety się nie da...



Gdy słupek rtęci w termometrze za oknem spada na łeb, na szyję, instynktownie oprócz ciepłych ubrań i rozgrzewających wypieków z cynamonem, sięgam do przepisów na ciasteczka. Bardzo im po drodze z kubkiem herbaty lub kawy, kanapą, kocem i małym nikłym światełkiem z lampy na komodzie.

Melting moments. Jakbym mogła nie upiec ciasteczek o tak miłej nazwie? Ciasteczka naprawdę rozpływają się w ustach, a dla kontrastu mają chrupiącą otoczkę. Wersja Old Fashion, którą przetestowałam, zawiera smalec zamiast masła. Ci, którzy nie używają smalcu, mogą spróbować zamienić go na masło w tym przepisie (myślę, że konsystencja ciasteczek na tym nie ucierpi).
Ciastka można obtoczyć również w płatkach owsianych lub wiórkach kokosowych, lecz ubrane w płatki kukurydziane, według mnie, najładniej się prezentują i najbardziej chrupią:).



Melting moments
około 16 szt.
inspirowane przepisem z Little book of afternoon Teas by Rosa Mashiter

125 g mąki
1 łyżeczka proszku do pieczenia
65 g smalcu
75 g cukru
1 jajko
kilka kropel esencji waniliowej
3 duże garście pokruszonych płatków kukurydzianych


Utrzeć smalec z cukrem na puszysty krem. Dodać jajko i dobrze utrzeć. Wmieszać mąkę i esencję waniliową. Masę podzielić na kulki wielkości orzecha włoskiego, obtoczyć w płatkach kukurydzianych. Ciasteczka ułożyć na blasze wyłożonej papierem do pieczenia i piec 10 min w temp.190°C.

16 komentarze:

Kasiulka pisze...

fajne te ciasteczka i przepis dosyć prosty :)

Ania pisze...

Sliczna nazwa! Tez bym się skusiła ;)

Beata pisze...

Urocze te maleństwa!

asieja pisze...

ciasteczka w płatka kukurydzianych, cudnie to wygląda

Trójmiasto ostatnio wyjątkowo mroźne, szczególnie o poranku
i ja już wyciągnęłam z szafy wielką wełnianą chustę zrobioną przez Mamę
i myślę już jaki kolor w tym roku bym chciała :-)

Małgosia.dz pisze...

Kasia, a tym tegorocznym szalikiem będziesz się chwaliła? Znaczy pokażesz, jak już ukończysz? :)

Co do ciasteczek...rozumiem, że to takie trochę inne (przez smalec) kruche ciasteczka?

cudawianki pisze...

fajne ciasteczka! nie moge sie doczekac jak pochwalisz sie tegorocznym szalikiem :-)) zeszloroczny byl piekny!

majana pisze...

Kasiu, ciasteczka urocze i pięknie się nazywają:)
Twój szaliczek piękny i czekam na tegoroczny:) Pochwalisz się prawda?:)

Bea pisze...

Tez czekam na prezentacje szalika :)
A ciasteczka bardzo sympatycznie sie prezentuja :)

Pozdrawiam!

kasiac pisze...

Kasiulko, prosty przepis, a jak szybko się je robi!

Aniu, prawda, że ładna?

Beato, dziękuję:)

Asiejko, dziękuję:))) Ja w tym roku postawiłam na kolor czarny szalika, ale w przyszłym muszę jakiś jasny wybrać...

Małgosiu, pokażę, jak skończę. Nie wiem kiedy to będzie, ale obiecuję:)))
Ciasteczka ze smalcem mają bardzo delikatną strukturę. Są delikatniejsze niż z masłem, a smak ... nie poznałabyś, że są ze smalcem:)))

Cudawianki, pochwalę się :) Cieszę się, że podoba się zeszłoroczny. On w rzeczywistości jest dużo ciemniejszy, ale musiałam sporo rozjaśnić fotkę, żeby wzór było widać.

Majanko, dziękuję:)))Bardzo mi miło!!! Pochwalę się, czekaj cierpliwie:)

Beo, jeszcze półtora motka mi zostało do przerobienia:) Cieszę się, że ciasteczka się podobają:))) Pozdrawiam Cię!

Mirabelka pisze...

Rany, a ja nigdy nie miałam drutów w rękach :( obawiam się, że robienie na drutach przerasta moje możliwości, je jestem kompletnie "lewa" jeśli chodzi o szycie itp. :P tym bardziej podziwiam Twoje umiejętności :)

a ciasteczka - wyglądają tak samo uroczo, jak się nazywają :)

karoLina pisze...

Podziwiam Cię z powodu tego szalika, bo ja co prawda kiedyś robiłam na drutakch, szydełku, a nwet haftowałam i co jakiś czas wpadam na pomysł, żeby to reaktywować, ale nigdy nie udało mi się zająć tym dłużej niż przez jedno popołudnie. Ciasteczka cudne, widziałam już trochę przepisów ze smalcem i jestem ciekawa, jak to smakuje.

kass pisze...

Kasiu, ciasteczka smakowite, szal z zeszłego roku cudny...już czekam jaki w tym roku wydziergasz, pokaż koniecznie!
Ja właśnie dziergam ciepłą kamizelę...lubię w zimie ciepłe kamizelki wełniane, pozdrawiam (u mnie też zimno okropnie).

Tilianara pisze...

Kasiu, to ja poproszę i ciasteczka i szaliczek :) Zdolna babeczka z Ciebie :) Ja się jeszcze na drutach jakoś nie nauczyłam ... ale planuję, planuję ;DDD

gocha pisze...

co za przyjemny obrazek - choc troche nie z tej epoki, co? :) w domu pachnie ciastkami, a w fotleu bujanym zasiada pani, bo robic na drutach szalik :) zazdroszcze umiejetnosci!

aga-aa pisze...

nigdy nie jadłam ciasteczek w płatkami kukurydzianymi i z miłą chęcią spróbowałabym ich :)

kasiac pisze...

Mirabelko, na szczęście robienie na drutach nie jest obowiązkowe i da się przeżyć bez tej umiejętności:). Cieszę się, że ciasteczka się podobają:)

KaroLina, ja na szydełku też robię, lecz jakoś mnie to nie wciąga. I jeszcze krzyżykami wyszywałam, ale teraz nie mam czasu:)
A propos smalcu, to w starej książce kucharskiej jest przepis na ciasteczka ze skwarek. Ponoć są niezwykle delikatne i pyszne. Muszę je wypróbować:)
Te ciasteczka, które tutaj pokazałam też są delikatne, nawet bardziej niż z masłem!

Kass, a pokażesz kamizelkę??? Jak jesteś z frakcji drutujących, to zerknij u mnie w linkach niekulinarnych jest link do "Włóczkomanii" - świetny blog szalonej drutowiczki!
Cieszę się, że szalik się podoba, pokaże go jak skończę. Mam nadzieję, że jeszcze w tym roku...

Tili, szaliczek Ci wydziergam z miłą chęcią, tylko powiedz jaki chcesz kolor!!! I ciasteczek trochę prześlę...

Gocha, a wiesz, że w domu moich Rodziców jest fotel bujany? I jak jeszcze mieszkałam z Rodzicami, to bardzo lubiłam w nim siedzieć i drutować:) Śmieszny obrazek, jak na fotelu bujanym siedzi młoda osoba i dzierga, zamiast starszej pani z koczkiem:)

Aga, one chrupią jak szalone!!! Koniecznie spróbuj:)