piątek, 18 września 2009

Muffiny z czekoladową kruszonką w środku;)

plaster drewna ucięty własnoręcznie przez Krzysia na festynie w Sopocie, który odbył się w zeszlym tygodniu.


Dzisiaj będzie wpis o czymś, o czym dużo czytałam, ale jeszcze nie próbowałam.
Dawno, dawno temu, w 1817 roku we Włoszech przyszedł na świat Domenico Ghirardelli. Ojciec jego był importerem egzotycznych produktów żywnościowych i mały Domenico już od najmłodszych lat obcował z niecodziennym dla innych widokiem i zapachem przypraw, kawy i kakao. Chłopcu nie obca była produkcja czekolady, gdyż podpatrywał produkcję cukierków w swoim miasteczku.
W wieku lat 20 popłynął do Uwugwaju, aby zawodowo zająć się kawą i czekoladą. Otworzył swój pierwszy sklep z wyrobami cukierniczymi.
W 1849 r. dotarły do niego wieści o znalezieniu złota w Kaliforni. Ruszył tam natychmiast i jak się można było domyśleć, poszczęściło mu się. Niedługo otworzył tam swoje dwa sklepy. Przez następne lata firma rozrastała się i rozrastała mimo różnych kolei losu.
W 1998 r. firmę Ghirardelli Chocolate kupił szwajcarski Lindt & Sprungli jako spółkę całkowicie zależną od holdingu.
Czekolada i kakao Ghirardelli jest mi do tej pory obca smakowo. Mam nadzieję, że to tylko kwestia czasu, ponieważ poluję na nią już od dawna. Na swojej stronie internetowej jest wychwalana pod niebiosa. Firma ta jest jedną z niewielu, która swoje wyroby produkuje od podstaw - od kupna ziaren kakaowca aż do gotowego produktu - czekolady czy kakao. Zwykle ukazywanie produktów przez producenta w samych superlatywach traktuję z przymrużeniem oka, w końcu każdy chwali swój produkt. Czy ktoś z Was ma jakieś doświadczenia z czekoladą i kakao tej firmy lub wie, gdzie ją można kupić?
Jak się domyślacie, muffiny, które upiekłam dzisiaj zawierają inną czekoladę, nie Ghirardelli :)
Polecam przepis z ręką na sercu. Są naprawdę pyszne! Robi się je trochę inaczej niż tradycyjne muffiny i smakują też inaczej - nie trzeba popijać ich hektolitrami mleka, bo nie są suche, jak to czasem bywa w przypadku muffinów.



Muffiny z czekoladowo-orzechowym wnętrzem
znalezione tutaj
12 szt.

Mieszanka czekoladowa
56 g deserowej czekolady Ghirardelli
2 łyżki brązowego cukru
1/2 łyżeczki startej skórki z pomarańczy
1/2 łyżeczki cynamonu
1/4 łyżeczki kawy rozpuszczalnej
1 łyżka zimnego masła
1/4 szkl pekanów (dałam włoskie)

Ciasto
1, 3/4 szkl. mąki
2/3 szkl cukru
1 łyżka proszku do pieczenia
1/2 łyżeczki soli
115 g zimnego masła
1 jajko
1/2 szkl. śmietany 18% tłuszczu

1 żółtko
2 łyżeczki wody

Mieszanka czekoladowa
Połamaną czekoladę i cukier rozdrobnić w malakserze, aby grudki były wielkości kawy granulowanej. Dodać resztę składników i rozdrabniać do momentu, aż orzechy będą drobno pokruszone. Odstawić. Masa będzie miała konsystencję kruszonki.

Ciasto
Śmietanę wybełtać z jajkiem. Odstawić.
Mąkę, cukier, proszek i sól wymieszać w misce. Posypać kawałkami zimnego masła. Miksować kilka sekund, aż masło będzie mocno rozdrobnione. W środku masy zrobić dołek i wlać do niego śmietanę z jajkiem. Wymieszać szybko tylko do momentu, aż cały płyn zostanie wchłonięty przez mąkę. Powstanie mieszanka konsystencją zbliżona do kruchego ciasta. Mi najlepiej mieszanie szło widelcem. Następnie posypać czekoladową kruszonką i wgnieść ją niezbyt dokładnie w środek (tak jak wgniatamy rodzynki w ciasto drożdżowe). Powstanie marmurek. Ciasto nie jest zwarte, kruszy się, ale to nic nie szkodzi.
Wgłębienia formy muffinkowej wyłożyć papilotkami i napełnić je masą.
Żółtko wymieszać z wodą i pędzelkiem posmarować wierzch muffinów.
Piec w temp. 200°C przez 15-17 minut.

* źródła: Wikipedia i Ghirardelli


13 komentarze:

Tilianara pisze...

Uwielbiam takie czekoladowe historie, firmy i wypieki :) Kasiu, lubię te ciekawostki jakie wynajdujesz o przeróżnych smakowitościach :)

majana pisze...

Muffinki są super, a jak mają czekoladowy środek to tym lepiej :)
Ja też nie lubię suchych muffin ani ciast. Zwykle więc wyszukuję przepisy na mokre muffiny:)

Pozdrawiam:)

wiosenka27 pisze...

Super muffinki:)

margot pisze...

Kasiu ja nawet nie wiedziałam ,że jest taka czekolada Ghirardelli, wiec na jej temat nic nie mogę poradzić (kupno i smak)
Ale same muffiny bardzo ciekawie się zapowiadają ,co ja piszę one są bardzo ciekawe i chęcią bym posmakowała z jedną albo i dwie

viridianka pisze...

tez unikam przepisow na suche muffiny, bo lubie mleko ale nie w ilosci hektolitrow:)

Bea pisze...

Kasiu, chyba tutaj tej czekolady nie widzialam niestety, ale przypatrze sie ;)
A muffinki wygladaja i brzmia, jak cos dla mnie ;)

Pozdrawiam!

asieja pisze...

lubię takie czekoladowe opowieści

a jeszcze bardziej lubię muffiny

(:

atina pisze...

Chetnie bym się poczęstowała:) pysznie wyglądają:)

Polka pisze...

No i co ja mam napisać jak mi Asiejka ukradła komentarz :P
Lubię Kasiu te Twoje opowieści :*

Miłej niedzieli :)

karoLina pisze...

Ta czekoladowo-orzechowa kruszonka mnie przekonuje, muszą być naprawdę pyszne.

kasiac pisze...

Tili, cieszę się, że podobają Ci sie moje historyjki. A ja lubię Twoje:))) Pozdrawiam Cię serdecznie!!

Majanko, nie wiem czemu, ale bardzo łatwo (w moim wydaniu:)) wyprodukować suche muffiny:) Może to za gorący piekarnik? Też Cie pozdrawiam!!!

Wiosenko, ślicznie Ci dziękuję:)))

Margot, ja szukam na e-bayu. Na razie znalazłam tylko białą w wielkiej puszce i za drogą jak dla mnie. Ale czekam. Może niedługo ktoś znów będzie sprzedawał mniejsze opakowania:)))
Alu, namawiam na te muffiny, sa pycha!

Viridianko, to możemy sobie podać ręce:))) I z muffinami i z mlekiem!
(ale tylko zimnym:)))

Beo, ja się zastanawiam, czy może właściciel, czyli Lindt nie chce robić konkurencji i w Europie nie sprzedaje tej czekolady?
A muffinki przesyłam wirtualnie:)))

Asiejko, dziekuję Ci ślicznie! :)))

Atinko, częstuj się, proszę bardzo!!!

Polko, hihi, skąd ja to znam:) Mi się jeszcze gorzej zdarza, bo mnie ludziska z wpisami ubiegają:)
Dziękuję za życzenia miłej niedzieli:))) dziś już jest wtorek wieczór, a ja dopiero odpisuję.

KaroLino, jak Cię przekonuje, to zrób szybciutko! Są naprawdę pyszne!

Anonimowy pisze...

Jadłam takie czekoladki-przywiozła mi znajoma z USA. Bardzo ładnie zapakowane. W smaku-hmm na pewno dość delikatne, ale wolę nasze polskie czekolady :)

kasiac pisze...

Anonimowy, miło mi gościć Cię u mnie:)
No właśnie, ciekawa jestem tego delikatnego smaku. Firma Ghirardelli bardzo jest z niego dumna:)
Zastanawiam się, czy ta czekolada jest dostępna tylko w USA? Ciakawa jestem. Chyba kiedyś w wolnej chwili napiszę do firmy i zapytam:) Pozdrawiam!