wtorek, 29 września 2009

Moje ulubione ciasto marchewkowe




Mój pierwszy kontakt z ciastem marchewkowym miał miejsce 14 lat temu. Było to w Anglii przy okazji zwiedzania któregoś z ogrodów na południowym wschodzie.
System zwiedzania ogrodów miałam zawsze podobny: już przy bramie wyciągałam z torby aparat, kartkę i ołówek i tak wyposażona spacerowałam alejkami. Bez pośpiechu, jednocześnie chłonęłam piękno całości i skupiałam się na szczególe. Na kartce notowałam to, co uwieczniłam na zdjęciu i co znajduje się na której klatce filmu (od 1 do 36 - w tamtych czasach nie miałam jeszcze aparatu cyfrowego:)). Zapisywałam plamy kolorów, grupy roślin, strony świata itp. Któraś z alejek zawsze zaprowadziła mnie do kawiarni, która była obowiązkowo w programie wycieczki:). Wstępowałam na herbatę i ciastko.
Tego pamiętnego razu też tak było. Przekroczyłam próg kawiarni i wodząc wzrokiem po wystawionych słodkościach natrafiłam na carrot cake. Od razu je zamówiłam zacierając ręce z zaciekawienia. Okazało się wręcz niebiańsko pyszne! Odkrawałam powoli widelczykiem kawałek po kawałku ślęcząc nad zapisaną maczkiem kartką z nazwami roślin. Delektowałam się ciastem zastanawiając się jednocześnie czy do fioletowej szałwii bardziej pasuje kolor żółty czy szary.
Ciasto od razu stało się moim ulubionym. Wyszukiwałam je w menu każdej restauracji i kawiarni, do której poszłam. Moje kawiarniane ciasta marchewkowe zawsze były pokryte warstwą kremu z serka śmietankowego. Tak też robię je teraz w domu. Zawsze z tego samego przepisu.



Ciasto marchewkowe
Tortownica ø 26 cm
używam szklanki o pojemności 250 ml

1,5 szkl mąki
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1 łyżeczka sody oczyszczonej
1 łyżeczka cynamonu
1/2 łyżeczki soli

1 szkl cukru
3 jajka
1 łyżeczka ekstraktu waniliowego

2/3 szkl oleju
1/2 szkl soku ananasowego (z kartonu, nie z puszki)

1 szkl startej marchwi (luźno włożonej do szklanki, nie ciasno ubitej)
1/2 szkl posiekanych orzechów włoskich

Polewa
2 łyżki miękkiego masła
1/3 (lub więcej, jak ktoś lubi) szkl cukru pudru
12 dkg serka śmietankowego
kilka kropel ekstraktu waniliowego
opcjonalnie kilka kropel soku z cytryny


Mąkę, proszek, sodę, cynamon i sól przesiać do miski. Odłożyć.
Olej wymieszać z sokiem ananasowym. Odłożyć.
Jajka z cukrem ubić w mikserze do białości. Dodać mieszankę mączną, zmiksować, a później wlać olej z sokiem i też krótko zmiksować. Następnie dodać marchew i orzechy i delikatnie wymieszać łyżką.
Piec 45 minut w 180°C.

Składniki polewy wymieszać łyżką lub rózgą i rozsmarować na wystudzonym cieście. Wstawić do lodówki na co najmniej 1 godz.

17 komentarze:

margot pisze...

marchewkowe, jakie eleganckie ,wyrośnięte i dekoracja w moim guście ,zjadłabym ,oj tak

aklat pisze...

Śliczne! Ciasto marchewkowe bardzo lubię i musze je wkrótce upiec :) Teraz jest idealna na nie pora :)

Polka pisze...

Kasiac :) A u mnie będzie jutro. Toż to moje ulubione ciasto!
Podobny mam przepis ale trochę wzbogacony :)
Ładnie udekorowane tak jak lubię właśnie.
Ja pierwszy raz jadłam jak byłam mała i po zajęciach teatralnych przyniosłam Mamie przepis od Mamy mojej koleżanki i na piernik z marchwi. Podobne to było ale pewnie z tylu dodatków. Od tamtej pory to moje ulubione ciasto :)))
No może zarazpo drożdżowym i torcie :D
:*

majana pisze...

Kasiu, pyszne to Twoje ciasto marchewkowe:) Nabrałam na nie wielkiej chęci. Może zrobię?;)

ewena pisze...

Ja dopiero wypieki marchewkowego zaczełam niedawno, i próbuję, próbuję. To Twoje Kasiu, baaardzo apetyczne jest...:)

grazyna pisze...

Ja jeszcze marchewkowego nie piekłam, ale Twój przepis brzmi tak zachęcająca a ciasto wygląda tak smakowicie, że chyba się skuszę :)

Beata pisze...

Przepis do wypróbowania, bo u mnie wszyscy za marchewkowym przepadają, a z sokiem ananasowym jeszcze nie piekłam
Pozdrawiam

Tilianara pisze...

A ja najbardziej lubię marchewkowe lub dyniowe wypieki w formie muffinek - ciasto zwykle szybciej robi się suche, a muffinki znikają w oczach :)

atina pisze...

piekne to twoje marchewkowe:) Jedno z moich ulubionych ciast:)

Anonimowy pisze...

Pani Kasiu, o jaka ilosc soku chodzi? 1/2 szklanki czy tez 1/2 kartonu (o jakiej pojemnosci?) Pozdrawiam

kasiac pisze...

Alu, polecam!!! Naprawdę ten przepis jest super, a dekoracja jest podpatrzona w angielskich coffee shopach:)

Aklat, faktycznie, jak tylko robi się ciut chłodniej, od razu instynktownie sięgamy po wypieki z cynamonem:)

Polko, ciekawa jestem Twojej wersji, lecę zobaczyć, czy już jest:))) A wiesz, ja przepis na piernik z marchwią mam z takiej starej książki kucharskiej mojej Babci z lat pięćdziesiątych, ale jakoś nigdy mnie zbytnio nie "pociągał", a może szkoda...

Majanko, ja na ciasto marchewkowe zawsze mam chęć:))) właściwie to na wszystko, co słodkie:))) Dziękuję za miłe słowa:)

Eweno, wypróbuj ten przepis, polecam!!! Cieszę się, że się podoba:)

Grażyno, dziękuję:))) Jak wypróbujesz, to daj znać!!!

Beato, to i u nas jest ulubiony wypiek. A tutaj sok ananasowy daje wspaniały aromat, no i dzięki niemu ciasto jest wilgotne:)Pozdrawiam!

Tili, muffinki też lubię. A dyniowe ciasto jeszcze przede mną. Nie mam żadnego dobrego przepisu na nie. Może masz jakiś dobry przepis?

Atinko, to dopiero początek marchewkowych wypieków. Wraz z nadejściem jesieni zaczynam je piec bardzo często i tak mam aż do wiosny:))

Anonimowy, już poprawiłam:) Przepraszam i dziękuję za czujność. Sok ananasowy w kartonie zwykle kupuję w Biedronce:) Pozdrawiam!

Tilianara pisze...

Ciasta dyniowego nie piekłam, ale wiem, że z przepisu na muffinki jakie piekłam (z przepisu Jamiego O) może wyjść też ciasto - tylko trzeba je piec dłużej, do suchego patyczka :)
Zajrzyj tutaj: http://kuchniaszczescia.blogspot.com/2008/10/dynia-uniwersalna-i-prosta-na-sodko.html

kasiac pisze...

Tili, dzięki. Widziałam w programie Jamiego O jak piekł muffinki z dynią. Wygladały niesamowicie:)Weszłam do Ciebie i widziałam ten przepis:) Wygląda na to, że to ten sam przepis:) Jak tylko dostanę dynię, to je zrobię:)
Tak jak Ty, nie jestem przekonana do skórki z klementynek, którą on posypał te muffiny! Będę miała dla Krzysia do szkoły zamiast kanapek!Pozdrawiam Cię cieplutko:)

Zwegowani.pl pisze...

no i proszę, a właśnie myśleliśmy o czymś marchewkowym :) to się nazywa telepatia :D

Bea pisze...

Sliczne! A moje ulubione to jednak to szwajcarskie ;))
Podoba mi sie opis Twoich ogrdowych wycieczek, i masz racje - kawiarnia i ciasto sa na koniec takich wypadow obowiazkowe :)

Pozdrawiam serdecznie!

PS. I ktory kolor ostatecznie bardziej pasuje do szalwii? ;)

buruuberii pisze...

Kasiac, a ja lubie, ale nie mam ulubionego przepisu - jak juz sie za jakies zabiore, to bede o Twoim pamietac - kuszace!
:-)
PS. Ale Ty skrupulatna jestes z opisywaniem kazdego zdjecia, jej...

kasiac pisze...

Zwegowani, telepatia na blogach kulinarnych jak zauważyłam, to zjawisko powszechne:)))

Beo, dziękuję! Ja szwajcarskiego marchewkowego jeszcze nie jadłam, ale pamiętam, że podawałaś na nie przepis:)
A do fioletowej szałwii pasuje i żółty i szary moim zdaniem. Tylko zależy jakie mają sąsiedztwo. Jak rabatka ciągnie się wzdłuż ceglastej ścieżki, to żółty wygląda świetnie! Ale jak obok rosną czerwone róże, to szary jest idealny:)

Basiu, to jest naprawdę pyszne! A z tym zapisywaniem co jest na zdjęciu, to musiałam, bo później wszystko mi się myliło:)