
Dzisiaj byliśmy na plaży. Słońce świeciło, lecz nie przygrzewało mocno. Koc, na którym siedzieliśmy, był złożony potrójnie. Na grzbietach bluzy z długimi rękawami, a na nogach adidasy. Łabędzie, mewy i kaczki skupione w jednym miejscu wyrywały sobie kawałki chleba rzucane przez dzieci. Nawet gołębie przyleciały! W pewnej odległości od nas na bojach siedziały kormorany z rozłożonymi skrzydłami susząc je. Zawsze lubiłam patrzeć jak kormorany suszą skrzydła. Widok jest niecodzienny i dlatego taki ciekawy:) Popatrzcie sami:)
Siedziałam i słuchałam szumu morza. Odpoczywałam. Szum wcale nie był taki cichutki, a jednak miły dla ucha. Zastanawiałam się, czy ostatni raz w tym roku siedzimy na kocu na plaży. Coś mi się wydaje, że tak.
Choć dzień był całkiem przyjemny, wcale nie było żal wracać do domu. Nie dało się już siedzieć na piasku godzinami, jak to robiliśmy jeszcze niedawno. Pierwszy raz od kilku miesięcy zatęskniłam za ciepłym kubkiem kawy ogrzewającym ręce. Czyżby jesień była już tak blisko?
Po powrocie do domu przygotowałam szybki deser kakaowo-gruszkowy. I to mocno kakaowy! :) Na dodatek ekspresowy, zainspirowany podobnym deserem podpatrzonym u Nigelli - z serii Nigella ekspresowo. Polany sosem waniliowym smakował nieziemsko!

Gruszki w cieście kakaowym
Okrągła forma do zapiekanek ø 19 cm
Gruszki:
350 g twardych gruszek pokrojonych na ćwiartki (ważonych po obraniu i usunięciu nasion)
1/2 szkl. wody
2 łyżki cukru
2 łyżki soku z cytryny
2-3 goździki
Ciasto:
60 g mąki
15 g kakao
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
1/8 łyżeczki sody oczyszczonej
1/2 łyżeczki cynamonu
60 g miękkiego masła
50 g cukru
1 jajko
Gruszki:
Obrane i pokrojone gruszki włożyć go rondelka, wymieszać z sokiem z cytryny, wlać wodę, posłodzić, dodać goździki i gotować 10 min. Ugotowane gruszki odcedzić na sitku. Pozostały sok (kompot) nie będzie potrzebny do ciasta, lecz na pewno się do czegoś przyda:)
Ciasto:
W czasie, jak gruszki stygną, nagrzać piekarnik do 180°C i wysmarować cienko masłem foremkę. Zrobić ciasto: mąkę, kakao, proszek, sodę i cynamon wymieszać w misce i odstawić. Masło utrzeć z cukrem na pulchną masę, dodać jajko i utrzeć, aż składniki dobrze się połączą. Następnie przesitkować do masy maślanej zawartość miski ze składnikami suchymi i wymieszać tylko do momentu połączenia się składników. Ciasto będzie bardzo gęste.
Odcedzone gruszki ułożyć na dnie foremki i łyżką nałożyć na nie ciasto kakaowe. Piec około 20 min.
Jeść lekko ciepłe polane sosem waniliowym.





10 komentarze:
Jeszcze jest lato i tej wersji będę się trzymać, o! Nie damy się... :-)
Bardzo smakowicie wyszy Ci te gruszki. Kiedyś może i ja spróbuję... Może z sosem toffi? :-)
Taki deserek musi smakować pysznie! Mmm.. wyobrażam sobie takie gruszeczki.
Jak ja nie chce jesieni, chcę lato. A mi już marzną stopy wieczorami i wiem ,ze zbliza się jesien.
Spacerki nad morzem są piękne, o kazdej porze roku. :)
Pozdrówki Kasiu:)
Bardzo fajny deser:)
Kasia, teraz pewnie już częściej będziesz w kuchni wolała zostać i czarować takie smaczne desery, niż snuć się między kroplami deszczu... Ale póki co, póki jeszcze słońce świeci - to zdecydowanie trzeba łapać te ostatnie promienie. :)
Zazdroszczę Ci plaży i morza...
Ciasto już skopiowałam, mam dużo gruszek więc fajnie że znowu upiekę coś nowego, dzięki.
Poswix, jest lato! Racja! I na letni deser gruszki z sosem karmelowym bedą doskonałe!
MAjanko,u nas dzisiaj tak lało, że zupełnie jesiennie się zrobiło, a w Gdańsku ponoć było lepiej! A spacery nad morzem też lubie zawsze! Nawet zimą w słoneczne dni:) POzdrawiam Majanko!
Wiosenko, dziękuję Ci bardzo za miłe słowa:)
Oj Małgosiu, święte słowa! Szczególnie dzisiaj! Lało i było zimno:(
Kass, wierzę, że zazdrościsz:))) Ja nie wyobrażam sobie mieszkać gdzieś indziej. Za to lubię dla odmiany wybywać w środek Polski! Cieszę się, że deser Ci się podoba! Jak zdecydujesz się go zrobić, to się nie przestrasz, bo to ciasto nie pokrywa całych gruszek, ale Nigella mówi, że tak ma być:)
Zazdroszczę Ci tego zumu morza, też bym chętnie posłuchała .... no i w tym czzasie chętnie zajadałabym się takim deserkiem:) Pozdrawiam:)
Atinko, a Ty chyba mieszkasz w Krakowie? Tam to dopiero jest pięknie! Pochodziłabym sobie po mieście zajadając pajdę któregoś z Twoich pysznych chlebów:) Pozdrawiam!
Lubię takie przyjemnostki :)
Och, i ja lubię:)
Prześlij komentarz