czwartek, 10 września 2009

Ciasto śliwkowe z orzechami, migdałami i kruszonką



Wzięłam drabinkę i zaniosłam ją do garderoby przerobionej na bibliotekę.
Bardzo lubię to pomieszczenie. Ma niecałe 3,5m2, nie ma okna, więc zawsze trzeba zapalić światło. Żarówka jest słabej mocy, więc światełko też nie jest specjalnie jasne. Takie w sam raz, aby stworzyć niepowtarzalny nastrój w małej, przytulnej bibliotece. Oglądając stare filmy z epoki pięknych dworków, pokoje - czytelnie są tam zawsze niedoświetlone. Migają tylko gdzieniegdzie ogniki w lampach naftowych. Leniwie sączące się światło, w moim odczuciu stanowi o tajemniczym, wyciszającym nastroju tych pomieszczeń.
A zapach? Księgarnia? Nie, raczej antykwariat. Nasze książki mają często po kilkadziesiąt lat. Wdychamy zapachy półek i regałów naszych babć i prababć. Brakuje tylko skórzanych opraw ze złoceniami, ale trudno. Może kiedyś?
Weszłam na najwyższy stopień drabinki, wspięłam się na palce i sięgnęłam na ostatnią półkę po opasły zbiór czasopism „Mój piękny ogród” z lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku:)))
Czasopisma zostały ręcznie przerobione na książkę, zszyte i oprawione jak należy w domowej introligatorni naszego znajomego. Pilnie musiałam znaleźć poradę o niechcianych żyjątkach na hibiskusie. Znalazłam. Oprócz tego znalazłam też kilka przepisów kulinarnych, z których jeden bardzo mi się spodobał. Jako, że był „na czasie”, bo sezon śliwkowy w pełni, wypróbowałam go.



Od razu powiem, że mimo, że ciasto wygląda niewinnie i delikatnie, tak naprawdę jest treściwe, ciężkie i syte. Nam smakowało. Jeden kawałek zjedzony do porannej kawy i jesteśmy najedzeni na długie godziny. Polecam miłośnikom konkretnych wypieków lubiących grubą warstwę ciasta:).
Poniżej podane są właściwie dwie wersje tego ciasta - jedna oryginalna, przepisana z gazety, a druga trochę zmieniona przeze mnie. Zmiany podałam w nawiasach.



Placek śliwkowy z kruszonką
forma ø 26 cm
źródło - Mój Piękny Ogród - X’98

Ciasto
100 g mielonych migdałów
150 g mąki (+ sporo do podsypywania, bo ciasto jest klejące)
2 jajka
100 g cukru
szczypta soli
starta skórka z 1 cytryny (nie dałam)
1/2 laski wanilii (nie dałam)
150 g masła
1 kg śliwek (wzięłam trochę ponad pół kg)
30 g mielonych orzechów laskowych ( dałam prawie 100 g)

Kruszonka
75 g mąki
30 g cukru
szczypta gałki muszkatołowej
75 g roztopionego masła

Piekarnik nastawić na 200°C.
Z podprażonych migdałów i pozostałych składników (oprócz śliwek i orzechów) zagnieść kruche ciasto. Włożyć je do lodówki na 1 godz. Śliwki umyć, odsączyć, pokroić na ćwiartki. Blachę do pieczenia posmarować tłuszczem i wysypać bułką tartą lub kaszą manną, wyłożyć na nią ciasto - spód i boki (przy wałkowaniu ciasta konieczne jest podsypywanie mąką, przynajmniej w moim cieście tak było).Spód ciasta posypać startymi orzechami, aby nie dopuścić do przemoknięcia spodu. Na orzechach ułożyć śliwki skórką w dół.
Suche składniki kruszonki połączyć ze sobą, dodać rozpuszczone masło i zmieszać widelcem, aby powstała kruszonka o konsystencji gęstej papki. Równomiernie rozłożyć na śliwkach.
Ciasto owinąć z zewnątrz folią aluminiową lub postawić na większej blasze (aby masło nie wyciekało w przypadku użycia formy z wyjmowanym dnem). Włożyć do piekarnika i piec 40 - 45 min.
Wystudzić i podawać z sosem waniliowym, lodami, śmietaną lub samo, bez dodatków.

15 komentarze:

Gosi@ pisze...

zazdroszcze takiego wspanialego pomieszczenia :)))
Ciasto wyglada niewinnie rzeczywiscie i bardzo apetycznie :))
Pozdrawiam :)

poswix pisze...

ja bardziej zazdroszcze tego pysznego ciasta... :-) przeparaszam, placka! ;-) przecudny! :-)

viridianka pisze...

taka biblioteczka by mi sie przydala ale miejsca nie mamy niestety... a co do ciacha to ekstra, kruszonka i sliwki to jest to!

majana pisze...

Fajne to śliwkowe ciacho! I do tego kruszonka, pycha!:))
Pozdrawiam ciepłO:)

Ps. Jak w szkole?

Bea pisze...

Swietny pomysl na takie zszyte czasopisma przez introligatora! U mnie niestety wszystko wedruje na stosiki lub do segregatorow ;)
A ciasto brzmi jak cos, co z pewnoscia mi posmakuje :) Tylko sliwek musze dokupic ;)

Pozdrawiam!

atina pisze...

Cio wygląda pysznie i jak patrzę na składniki, to zdecydowanie moje smaki :) A co do biblioteczki - uwielbiam takie miejsca;) Pozdrawiam :)

Małgosia.dz pisze...

Kasia, nawet jeśli to tylko 3,5 m2 - to ja Ci zazdroszczę! I to tak bardzo bardzo mocno! Bo ja od zawsze marzę o własnym pokoju bibliotecznym, a obecne realia tylko na dalsze marzenia pozwalają. :( Serce mi się kroi, że zdecydowana część moich książek (a mam też kilka bardzo stareńkich egzemplarzy) poupychana jest w pawlaczach i innych dziurach. Już nie wspomnę o dziesiątkach książek, które uległy zniszczeniu w piwnicy. Serce mam pocięte na tysiąc kawałków. :(
I tym smutnym akcentem częstuję się kawałeczkiem Twojego ciasta...

margot pisze...

Kasiu , po pierwsze ciut zazdroszczę tej domowej biblioteczki:)))
po drugie niezwykle smakowite to twoje ciasto
po trzecie powiadasz ,że ono bardzo podzielne i mocno sycące , to pewnie jeszcze jest z kawałek dla mnie?

majka pisze...

Ciasto wyglad pysznie :) Migdalowy spod i sliwki...mniam :)

Uwielbiam zapach antykwariatow :) Moje ksiazki rozmnazaja sie na potege :) Juz mi polek w regale brakuje a wciaz przybywaja nowe. Marzy mi sie taki ogromny biblioteczny regal oczywiscie w specjalnie do tego przeznaczonym pokoju :)

asieja pisze...

jest magia ukryta w starych książkach,
w starych gazetach

i w Twoim cieście

Ania pisze...

Hi hi, Kasiu, lubię Twoje opowiastki. Jak mają się zyjątka na hibiskusie? Zakładam, że już się NIE MAJĄ? ;)

A wiesz, chyba się kiedyś wproszę do Ciebie na zakupy na halę, np. po ładne pomidorki.

Agnieszka pisze...

Kasiac, zapach starych książek aż się rozmarzyłam.... Ja z bólem serca musiałam wiele książek zostawić w Polsce. Część udało mi się po troszkę przetransportować, wykłócając się o nadbagaż w samolotach. ;) Jednak przez 10 lat udało mi się nieźle odrobić straty, ale to już nie są niestety antykwaryczne pozycje. Zaczęłam od regalu na całą ścianę w jednym pokoju, potem zaczęłam anektować podobny mebel w pokoju mojego syna (ukradkiem wynosząc do garażu jego budowle z klocków Lego, które dotąd go ozdabiały). Teraz już dumam o zajęciu półek na bibeloty w dużym pokoju. Bogu niech będą dzięki, że profesjonalne książki mamy na CD. :) Uwielbiam przepisy ze starych gazet, a Twój jest bardzo kuszący.

kasiac pisze...

Gosiu, pomieszczenie faktycznie to był dobry pomysł. Nawet za cenę braku prawdziwej garderoby (choć ubrań nie mamy jakoś nadzwyczajnie dużo)Cieszę się, że ciasto się podoba! Pozdrawiam Cię!

Poswix - bardzo sie cieszę, że podoba się ciacho. A czemu zazdrościsz? Upiecz je i też będziesz miała:)

Viridianko, biblioteczkę po kuchni lubię najbardziej, choć czasem zastanawiam sie czy nie jest odwrotnie:))

Majanko, dziękuję ślicznie:))) Wiesz, że bałam się tej kruszonki? Bo to taka pasta wyszła raczej, ale po upieczeniu była pycha! Pozdrawiam Cię cieplutko:)))

Beo, wszystko dzięku temu, że Bartek miał takiego znajomego. Gdyby nie to, to również u mnie czasopisma byłyby w segregatorach.
A na ciasto zapraszam! Wprawdzie już nie ma, ale upiekę nowe!

Atinko, to ciasto, to moje smaki też! Orzechy i migdały dodaję gdzie tylko się da!

Małgosiu, specjalnie dla Ciebie upiekę to ciacho i dam Ci całe, jak Ci to poprawi humor:)))
A pomysł z garderobą podsunęła nam pani architekt na spotkaniu aranżacyjnym jak budował się nasz blok. Naprawdę trafiliśmy na świetną i pomysłową architekt, bo dzięki niej, nasza druga gadreroba równiez nie jest garderobą, tylko pralnią i suszarnią w jednym. Dzięki temu mamy większą łazienkę, bo odpada pralka. A okazało się, że w przedpokoju duża wbudowana szafa od podłogi do sufitu spełnia rolę garderoby bardzo dobrze:)

Alu, zapraszam na kawałeczek:) Co ja mówię - na kawał ciasta i poszperanie u mnie w biblioteczce! Pozdrawiam Cię!

Majko, u nas też książek przybywa i przybywa. Niedługo dojdą jeszcze książki syna, jak już zacznie na dobre czytać:)
A pokój biblioteczny byłby wspaniały! Koniecznie z ciemnym, rzeźbionym biurkiem i wygodnym fotelem!

Asiejko, dziękuję Ci za miłe słowa:) Najbardziej magicznie to to ciasto znika w naszych brzuchach! Nie wiadomo kiedy to się dzieje hihihi!

Aniu, żyjątka na hibiskusie mam nadzieję, że coś je trafiło...jak to sie mówi? Szlag?:))) Jak hibiskus dotrwa do przyszłego sezonu i będzie kwitł, to zrobię fotkę i opowiem o nim, bo to roślina ze swoja historią!
A na pomidorki zapraszam! Pan ma wyjątkowo pyszne pomidory. A wczoraj kupiłam takie ogromne żółte i też były smaczne!

Agnieszko, może jeszcze trochę starszych książek uda Ci się przewieźć do siebie?
Moj sym też ma spory regał w pokoju i eksponuje na nim budowle z lego i żal mu je zburzyć:) Jednak Bartem wpadł na pomysł i teraz jak Krzyś zbuduje coś bardzo fajnego, to robi zdjęcie i wstawia do ogólnodostępnej galerii na stronie internetowej lego. Więc tym sposobem budowle znikają z półek. Coś czuję, że niedługo te półki też zapełnią się książkami. Cieszę się, że przepis się podoba:)

Agnieszka pisze...

Kasiac, widzę że wzięliście syna podstępem.;)Fajny pomysł z fotografowaniem Krzysia "legowych" dzieł. A z PL to ja zawsze książkami obładowana wracam (starymi i nowymi), no i jeszcze kabanosami i ptasim mleczkiem. ;)Pozdrawiam Cie serdecznie.

kasiac pisze...

Agnieszko, syn jeszcze dość mały i niektóre podstępy sie udają;)
Jak ja bym była na emigracji, to jeszcze wafelki Prince Polo bym brała:)Pozdrowienia!