sobota, 15 sierpnia 2009

Ryba zapiekana z pieczarkami i serem



Ryby u nas w domu jedzone są bardzo rzadko. Choć mieszkamy nad morzem i ich wybór wcale nie jest najgorszy, jemy je rzadziej niż raz w tygodniu. O ile ryby przetworzone, czyli te w puszkach i wędzone zdarzają się częściej, to te tradycyjnie podawane jako danie obiadowe, tylko „od wielkiego dzwonu”. Chyba coś trzeba będzie zmienić, bo przecież ryby są zdrowe. Zawierają kwasy nienasycone, w tym omega-3. Ludzie często jedzący ryby rzadziej zapadają na choroby układu krążenia, nowotwory, zawały i miażdżycę. Mówi się też, że Japończycy tak długo żyją, ponieważ podstawą ich diety są ryby.


Chociaż nie jest to czas na postanowienia noworoczne, obiecałam sobie, że od tej pory zacznę przyrządzać ryby co najmniej raz w tygodniu. Zobaczymy co mi z tego wyjdzie:) Na razie jestem pełna zapału i pomysłów na rybne obiady. Na dobry początek - filet zapiekany z pieczarkami i serem pod chrupiącą kołderką z bułki tartej. Przepis znalazłam na forum Cincin, a podała go BeataSz. Danie było tak smaczne, że gościło już na naszym stole dwa razy. Polecam! Przepis podaję z moimi niewielkimi zmianami.



Ryba zapiekana z pieczarkami i żółtym serem

50 dag filetów z dorsza
20 dag pieczarek
2 cebule
2 łyżki roztopionego i wystudzonego masła
1/2 szkl. gęstej śmietany
3 łyżki startego żółtego sera
3 łyżki bułki tartej
1 łyżeczka słodkiej papryki
sól, pieprz

Pieczarki i cebulę pokroić, przesmażyć na patelni, ułożyć na dnie naczynia żaroodpornego, na wierzchu ułożyć rybę (uprzednio rozmrożoną i osuszoną). Piec w 200 °C. około 20 minut. Masło rozmieszać ze śmietaną, solą, pieprzem i serem. Zalać rybę, posypać bułką tartą i papryką. Piec około 15-20 min, aż bułka tarta się zrumieni.

14 komentarze:

Tilianara pisze...

Wiesz Kasiu, że i ja miałam ostatnio podobne przemyślenia, że stanowczo za mało ryb jemy w naszym domku - trzeba to zmienić :) Dzięki za smaczną inspirację :)

kasiaaaa24 pisze...

Kasiu niezmiernie smakowita ta rybka :) U mnie też je sie za mało ryb, a przecież je uwielbiamy. Chyba też sie skuszę na taką rybkę :)

atina pisze...

uwielbiam tak przygotowaną rybę:) Pychota:) Pozdrawiam:)

ewena pisze...

Ryb u nas ostatnio też trochę mało, ale miałam fazę na ryby i często robiłam zapiekane, a i na ten przepis BeatySz miałam ochotę, może teraz w końcu wypróbuję...:)
Pozdrawiam:)

An-na pisze...

O! Fajne danie! Ja wkrótce zrobię takie z zielonym pesto zamiast pieczarek :)

Też jadamy za mało ryb! Może zrobimy sobie jakąż blogową akcję na atrakcyjne dania rybne?

aga-aa pisze...

wiesz co mam podobny problem, mimo, że bardzo lubię ryby to bywają u mnie od wielkiego dzwonu, trzeba to zmienić, zwłaszcza, że w zamrażalce kilka sztuk sie wala ;)

viridianka pisze...

ja teraz bylam tydzien nad morzem i tydzien na mazurach i nie bylo dnia bez ryby :0) zawsze koniecznie na obiado-kolacje, zazdroszcze Wam takiego dostepu do ryb u mnie niby są ale mrozonki a to nie to samo niesttey... po swieze trzeba troche sie najechac:]
super danko, ryba ser i pieczarki to jest to!

kass pisze...

A ja jem ryby dośc często, lubię ryby i ze względu na dietę męża wymyślam rózne zapiekanki i tym podobne...
Twój pomysł wykorzystam, pozdrawiam.

asieja pisze...

i u mnie w domu ryb nie jada się często
zupełnie nie wiem dlaczego
bo lubimy je bardzo
i dostęp mamy i do morskich i do słodkowodnych

ochotę mam na rybkę dzięki Tobie!

majana pisze...

Wiesz Kasiu , u mnie jest podobnie,ale to dlatego, że mimo iż ryby wprost uwielbiam, to nie lubię ich zapachu podczas obróbki i niestety odpada u mnie przygotowywanie ich w domu. No, nie znoszę tego zapachu, który potem zostaje w domu i już.
Tak więc na rybkę to zwykle do restauracji albo do mamy ;)
No, chyba, ze jest to rybka wędzona czy w puszce wtedy nie ma problemu:)

A Twój pomysł na obiadek bardzo mi się podoba :)
Pozdrawiam!

kasiac pisze...

Tili, sama nie wiem czemu tak się dzieje z tymi rybami. Przecież nie wymagają tak dużo pracy. Ale u mnie to jest chyba kwestia bariery psychicznej - jak widzę te ości, które trzeba wyciągać (mówię np. o dorszu), to "najem" się samym wyciąganiem ości i już mam dość:)

Kasiu,cieszę się, że rybka się podoba:) widzę, że u Ciebie też mało ryb się je:) U mnie, oprócz przyczyny "ościowej" o czym pisałam wyżej, to jeszcze dochodzi mały wybór przepisów. Stanowczo mniej jest przepisów na smaczną rybkę niż na mięsa.

Atinko, jak w tej rybie są pieczarki i żółty ser, to to musi być dobre!!! Również Cię pozdrawiam:)

Eweno, też widziałaś ten przepis? Prawda, że zachęcający? Pochwała prostoty. Pyszne jak nie wiem co! Polecam, skuś się:)

An-no, z zielonym pesto też może być dobre. A rybna akcja blogowa jest świetnym pomysłem!

Ago, och, i Ty też? Widzę, że to nasza bolączka te ryby! A trzymanie kilku sztuk w zamrażarce jest super pomysłem, zawsze są pod ręką:)

Viridianko, no aż się zawstydziłam;) Miaszkam nad morzem, mam nawet możliwość kupna świeżych ryb od rybaków, a tego nie robię...ale cieszę się, że rybka z pieczarkami sie podoba:)

Kass, podziwiam Cię za częste jedzenie ryb! Może mnie też się uda:))) A tą zapiekaną rybę bardzo polecam! Też Cię pozdrawiam cieplutko:)))

Asiejko, u mnie jest identycznie! Coś z tym trzeba będzie zrobić. A jak masz ochote na rybkę, to spróbuj może tą wersję!

Majanko, ja też nie lubię zapachu ryby smażonej. Ale gdy się zapieka, zapach jest mocno stłumiony, więc zwykle robię rybę w wersji pieczonej. A w puszce, to uwielbiam szprotki w oleju:) Pozdrawiam cieplutko:)))

Polka pisze...

Hihi a ja szprotki w pomidorach :))) Albo takie wędzone bez niczego :)
Kasiac bardzo mi się Twoje postanowienie podoba! Ja nawet się nie przyznam jak mało jem ryb...
Przepis super! A pomysł Anny z akcją jest świetny!
Ściskam :*

kasiac pisze...

Polko, a ja w pomidorach to wolę makrele:)))
Sama jestem ciekawa jak się uda z tym postanowieniem...
Może akcja wypali? Kto wie?

Anonimowy pisze...

Bardzo fajny przepis, myślę, że warto go wysłać na konkurs na stronie www.kpryba.pl