czwartek, 16 lipca 2009

Zamek w Rzucewie





Jak to jest, gdy ma się jedną dobę tylko dla siebie, w przepięknym otoczeniu wśród śpiewu ptaków, alei lipowych i bezkresnej zieleni, a do morza wystarczy zejść ścieżką w dół? Jest spokojnie. Niespiesznie. Bezproblemowo. Odstresowująco. Baterie się ładują nawet w tak krótkim czasie, jakim jest jedna doba.



Zamek w Rzucewie koło Pucka, całkiem blisko mojego domu, okazał się tym miejscem, gdzie odpoczęłam i nabrałam sił. Przyroda, stare meble, szarlotka jedzona widelczykiem wyjętym z pudełka wyłożonego czerwonym aksamitem Miejsce z duszą. Taki jest zamek w Rzucewie.
Parter i ogród można zwiedzać, jak też korzystać z restauracji i kawiarni nawet nie będąc gościem hotelowym. Ot tak, po prostu, będąc przejazdem w drodze na Hel.
Kto nie widział, polecam!



Zamek Jan III Sobieski
Rzucewo 6
84-100 Puck

16 komentarze:

Bea pisze...

Niestety nie znam i pewnie w najblizszej przyszlosci nie poznam. A szkoda, bo miejsce wyglada naprawde uroczo! Wierze, ze swietnie mozna tam naladowac baterie...

Pozdrawiam!

grazyna pisze...

Ja widziałam, ale na zdjęciach! Mój mąż tam był i wrócił zauroczony tym miejscem...

Ania pisze...

Cudo! Ale odpicowany ten zameczek :)))

atina pisze...

Cudowne miejsce! jak kiedyś będę w okolicy , to koniecznie muszę tam pojechać!

zawszepolka pisze...

Uwielbiam takie miejsca. Kasia ja Ci wierze na slowo, bo ze zdjec bije radosc, ale przede wszystkim spokoj. Obys takich wycieczek miala jak najwiecej! Zycze Ci tego z calego serca :)

kasiac pisze...

Beo, może jednak uda Ci się przyjechać do PL nad morze?
Mamy tu sporo miejsc, gdzie można naładować baterie i sie odpreżyć:)
W każdym razie namawiam serdecznie!

Grażyno, a Ty sie może też tam wybierasz, aby to miejsce zobaczyc na żywo? Jest cudne!

Aniu, naprawdę sie postarali. PO tych wszystkich latach jak niszczał i zabytkowe meble znikały w tajemniczych okolicznościach... sala biblioteczna robi chyba największe wrażenie:)

Atinko, namawiam! W drodze na Hel jest zupełnie po drodze! TYlko kawałeczek nadkłada sie drogi

Polko, ja też uwielbiam takie miejsca! Im starsze tym lepsze! Na szczęście nie mam problemów z duchami (jak niektórzy z moich znajomych (dziewczyny oczywiście) nie zasną w takich historycznych "komnatach")
Dziękuję za tak serdeczne życzenia!!!

Bea pisze...

Mam nadzieje, ze kiedys znow sie uda, bo daaawno juz nad Baltykiem nie bylam ;)

Agnieszka pisze...

Kasiu, w przepięknym miejscu odpoczywałaś. Byliśmy tam chyba ze 2 lata temu w drodze do Łeby, tylko przejazdem - nie nocowaliśmy. Zamek zrobił na nas duże wrażenie - pięknie odrestaurowany i ze znakomitymi wnętrzami. Oby jak najwięcej pojawiało się takich miejsc. Ja w przeciwieństwie do Twoich koleżanek nie mam nic przeciwko duchom w takim otoczeniu. ;) Serdecznie pozdrawiam.

ugotujmnie.blox.pl pisze...

Bardzo mi się u Ciebie podoba, pyszności stawiasz na swym stole.
Chciałam więc poinformować, że chcąc nie chcąc Twój blog został przeze mnie "ustrzelony", jeśli jeszcze nie brałaś udziału w zabawie, która krąży po dziennikach kulinarnych, to może się skusisz :) więcej informacji u mnie.
http://ugotujmnie.blox.pl

kasiac pisze...

Beo, na pewno się uda:) Trzymam za to kciuki!

Agnieszko, prawda, że ładny? Polecam też (chyba, że już znasz) Dwór Oliwski w Dolinie Radości - przepięknie odnowiony, a była to taka ruina, że żal było patrzeć.Gdy jestem u Teściowej, to chodzimy tam na lody na piechotę, mamy parę kroków:)
A z tymi duchami, to wiele się nasłuchałam od koleżanek, jak jeszcze w technikum jeździliśmy na praktyki odrestaurowywać stare ogrody przy dworkach. Wtedy mieszkaliśmy własnie we dworkach i starych zamkach znajdujących się na terenie parku. Połowa klasy co noc była przerażona i nasłuchiwała kroków, szeptów itp. A jak byłam na praktyce w Hever, w zamku Henryka VIII, to tam podobno na schodach było słychać płacz dziecka:) A moja sąsiadka, z którą dzieliłam XVI wieczny dom, słyszała wycie psa w nocy przy kominku... normalnie szaleństwo. Ja nigdy nic nie słyszałam:)

Ugotuj mnie, bardzo, bardzo dziękuję za wyróżnienie. Jest mi niezmiernie miło, że do mnie zaglądasz:)))

An-na pisze...

Kasiu:
1. W drodze na Hel? To ja ten zamek ciągle omijałam. Widziałam tylko gdzieś drogowskaz...
2. Jak to jest z Twoimi blogami - oba aktywne? Czy tylko ten? Bo bym sobie wreszcie dodała do ulubionych...
3. Też Cię postanowiłam ustrzelić, za namową Polki, ale to bardzo dobry pomysł :)
Pozdrawiam :)

kasiac pisze...

Aniu, to już więcej go nie omijaj, tylko wstąp i obejrzyj!:)
Na tym starym blogu jest tylko notka, że teraz działam na tym, więc jakbyś chciała sobie dodać (bardzo mi miło:)), to raczej ten adres:)
Za ustrzelenie dziękuje:))) Lecę zobaczyć do Ciebie!

Anna pisze...

Bylam,widzidzialam, balowalam nawet! Ozenilam tam wlasnie wlasnego syna z piekna bialoglowa z...Pucka! Polecam to miejsce na wieksze i mniejsze imprezowanie!
Anna

kasiac pisze...

Anno, byłaś może tam na Sylwestra? My mamy takie plany:) Syna na razie nie ożenię, bo to pierwszoklasista, który mówi, że "dziewczyny są głupie":)i mają nudne zabawy...

Anna pisze...

Na Sylwestra niestety nie, troszeczke daleko ode mnie do polskiego morza! Ale pomysl cudowny! Musze Ci powiedziec, ze moje wowczas pierwsze i ostatnie wakacje nad naszym morzem byly jednymi z najmilszych; szkoda tylko, ze moj maz nie jest juz typem wedrownika - twierdzi, ze objechal swiat wzdluz i wszerz w mlodosci, wiec wystarcza mu wspomnienia! Pozdrawiam,
Anna

kasiac pisze...

Anno, wakacje nad polskim morzem wierzę, że były jednymi z najmilszych, bo chociaż mieszkam tu na co dzień, to nie zamieniłabym tego miejsca na nic innego:)
bardzo fajnie jest mieć takie wspomnienia jak Twój mąż. Oglądać zdjęcia i przypominać sobie gdzie się było i co sie widziało:)