

Drugą propozycją do Weekendowej Cukierni #9 były ciastka Maids of Honour. Piekłam je niedawno na próbę, aby sprawdzić smak. Teraz, po dokładnym przeanalizowaniu składników, podumałam trochę i dokonałam małych zmian. Skorzystałam z doświadczeń poprzedniczek, u których Maids of Honour już gościły i zwiększyłam dwukrotnie ilość mielonych migdałów, zamiast gałki muszkatołowej dałam 1 łyżeczkę przyprawy do piernika, zamiast brandy dałam Amaretto, a po upieczeniu posypałam cukrem pudrem. Ciasto francuskie wycinałam pucharkiem do lodów o średnicy 10 cm (koła idealnie pasowały do wgłębień w foremce muffinkowej) ile się dało, a resztę wgłębień wyklejałam ze ścinków.
W takiej lekko zmienionej wersji ciastka były bardzo dobre. Odwołuję więc wszystkie moje wcześniejsze narzekania i zwracam honor ... Maids of Honour!

Maids of Honour
12 ciastek
250 g curd cheese (dałam twaróg śmietankowy Piątnicy)
75 g miękkiego masła
2 jajka
1 łyżka brandy (dałam Amaretto)
2 łyżki cukru pudru
25 g mielonych migdałów (dałam 50g)
szczypta gałki muszkatołowej (dałam 1 łyżeczkę przyprawy do piernika)
250 g gotowego ciasta francuskiego
Formę do muffinek natłuścić porządnie i wgłębienia wykleić ciastem francuskim. Wszystkie pozostałe składniki połączyć ze sobą i łyżką wyłożyć do przygotowanych wgłębień. Piec 15 - 20 min w temp. 220°C aż będą złotobrązowe, a nadzienie ścięte.
Moim zdaniem najlepiej smakują zaraz po całkowitym wystudzeniu.





14 komentarze:
W tej wersji Maids of Honour są niezawodnie pyszne, chociaż mnie bardziej kusi ta podana przez Ciebie wcześniej, bo lubię próbować dawnych przepisów, chociaż rzadko dzisiaj spełniają nasze oczekiwania.
zamiana brandy na amaretto bardzo mi się podoba
ja juz nie zdazylam ich upiec ale moze po wyjezdzie mi sie uda;))
Kasiu brzmi wspaniale. I myślę, że zamiana brendy na amaretto przy dodatku migdałów mogła być bardzo dobrą decyzją :)
Pysznie wyglądają:)
Ładne są, ale ja ich nie upiekę, bo mam kilka kilogramów papierówek do wykorzystania...:)
Hihi, Kasiu :) z tym zwracaniem honoru to świetnie się wpasowałaś. :D
Kasiac , ja nie wiem czy w ten weekend uda się mi ej zrobić ,ale zrobię je na bank, bo bardzo smakowicie wyglądają
KaroLino, ja próbowałam w pierwotnej wersji i powiem Ci że ta, którą tutaj prezentuję bardziej mi odpowiada. Ciekawa jestem jakby Tobie smakowała pierwotna wersja. Zgadzam się, że bardzo ciekawie jest próbować rzeczy, których próbowali ludzie przed wiekami:)
Aga, czyśbyś też była zwolenniczką amaretto zamiast brandy?
Viridianko, to czekam na Twoją wersję po wyjeżdzie:)
Kasiu, właśnie te migdały zaważyły na tym, że wybrałam amatetto
Atinko, dziękuję:)))
Aniu, a podzielisz się jakimiś fajnymi przepisami? Ja się spodziewam inwazji jabłek na jesień:)
Małgosiu, hihihi, taka gra słów:)
Margot, one są smakowite w tej wersji!!!
katowanie się od rana przepisami kulinarnymi bez śniadania? (co za rym) :) to chyba niezbyt dobry pomysł... pysznie wygląda :)
Blk, zapraszam więc na śniadanie ... na takie ciastka:)
Ale to drugie zdjecie jest ladne! Czy ciastem wykleja sie Kasiu tylko brzegi i przypieczony wierzch to nadzienie?
Basiu, cieszę się, że zdjęcie Ci się podoba! Całość wgłębienia w formie muffinkowej się wykleja, żeby powstała "miseczka". Ten przypieczony wierzch to jest nadzienie. Ono mocno rośnie przy pieczeniu, a później opada.
Przepięknie Ci wyszły:)!
Prześlij komentarz