niedziela, 12 lipca 2009

Balkonowo-tymiankowe żniwa :)



Balkon. Mój letni pokój. Mój, nie dlatego, że z nikim się nim nie dzielę, ale dla tego, że tam latem czuję się najlepiej. Gdy tylko nie pada, spędzam na balkonie choć chwilę w ciągu dnia. Wcale nie musi być gorąco i słonecznie, abym wyszła tam posiedzieć. Dzisiaj, gdy były chmury na niebie i lekki wiatr, usiadłam na miękkim krześle ogrodowym, na drugim oparłam nogi dając im odpocząć, opatuliłam się w koc i czytałam książkę. Kilka godzin. Dzisiaj naprawdę mogłam sobie na to pozwolić:) Momentami, odrywając się od lektury, słuchałam głosów przechodniów i bzyczenia pszczół w moim jedynym krzaczku lawendy. Nie namyślając się długo poszłam po sekator i zrobiłam 5 sadzonek z mojego krzaczka. Kto powiedział, że mam mieć tylko jeden krzew lawendy?





Tymianek wybujał niesamowicie i już w zeszłym tygodniu został „skoszony” i wysuszony na słońcu, które wtedy świeciło nieustannie. Mięta i oregano na bieżąco są podskubywane. Bazylia, również poszła „pod sekator” i została przerobiona na pesto.
W drugiej donicy, poziomki owocują nieustannie, wydzielając nam co parę dni po trzy czerwone owoce. Służą jako ozdoba lodów:) Czego się spodziewać po dwóch krzaczkach :)?
Gdy nadeszła pora obiadu, zrobiłam szybkie i pyszne danie z udziałem suszonego tymianku własnej produkcji. Ten suszony ma sto razy wyraźniejszy aromat niż świeży.
Wzorowałam się na przepisie Pascala Brodnickiego. Parę lat temu trafiłam na kilkuminutowy filmik w telewizji, gdzie podawał przepis na kurczaka w sosie śmietanowo-ziołowym. Na jego podstawie powstała moja wersja, nieco zmieniona.



Pierś z indyka z suszonym tymiankiem
2 porcje

250 g piersi z indyka
1 ząbek czosnku
150 ml śmietany kremówki
1 łyżeczka suszonego tymianku
sól i pieprz do smaku

Pierś z indyka kroimy w paski. Podsmażamy na oliwie aż się zarumieni. Nie ściągając z palnika wlewamy śmietanę, dodajemy przeciśnięty przez praskę ząbek czosnku, suszony tymianek, sól i pieprz. Dusić przez chwilę, aż część śmietany wyparuje. I gotowe!
Podajemy z makaronem.

15 komentarze:

margot pisze...

Kasiu ,wiesz jak czytam o tym twoim ,,ogrodzie" to się uśmiecham
Fajny masz dom i bardzo mi się podoba ,że tobie opłaca się chcieć :))

kasiac pisze...

Margot, Ach, nie mam prawdziwego ogrodu, a chciałabym bardzo. Najlepiej z małą szklarenką:) Jak na razie muszę się zadowolić tą namiastką ogrodu i staram się jak mogę:)

atina pisze...

Bardzo fajny pomysł na kurczaka:) A twój mini ogródek bardzo mi się podoba:)

zawszepolka pisze...

Kasiu ja sie zapisuje na wycieczke krajoznawcza po Twoim balkonie :))))

bagli pisze...

indyk był niezły, ale już się boję, co będzie do tego pesto...

Bea pisze...

W zeszlym roku mialam na balkonie prawdziwy gaszcz ziol i kwiatow; w tym niestety prawie nic :/ No ale czasami tak bywa, 'odbije' sobie nastepnym razem ;)

Pozdrawiam!

kasiac pisze...

Atinko, baaardzo jest dobry!
A balkononowy ogródek będzie rozwijany w przyszłym roku. Na razie, to pierwszy sezon:)

Polko, zapraszam w przyszłym roku! Mam ogromne plany związane z moim ogródkiem balkonowym:) Na razie wywalczyłam brak prania na balkonie!

Bagli, pesto wypróbujemy niedługo. Tak je zakamufluję, że nawet się nie zorientujesz, co tam obkleja ten makaron;)
Lecę do Ciebie na bloga, bo ponoć fajną piosenkę masz;)

Beo, ja dopiero w tym roku mam rośliny na balkonie. JUż wiem, że w przyszłym roku nie kupię dużych pomidorów, bo nie nadają sie na balkon, tylko malutkie cherry. Rozmnożę też poziomki.
No i marzy mi sie więcej lawendy...

Bea pisze...

Ja mialam truskawki, ale niestety upodobaly je sobie mszyce :/ A na pomidorki mam chyba za malo slonca niestety.
I poziomki to tez swietny pomysl :)

kasiac pisze...

Beo, też miałam mszyce na poziomkach - poradziłam sobie z nimi w ten sposób, że przyniosłam z pola niedaleko nas garść biedronek - jest to bardzo skuteczna i ekologiczna metoda walki z mszycami.
A te małe pomidorki mają nieco mniejsze wymagania co do nasłonecznienia. Miałam kiedyś takie, jeszcze w poprzednim domu gdzie mieszkaliśmy. Tam słońce na nie świeciło od około 11 do 16. Nawoziłam je pociętymi skórkami od banana (mają dużo potasu) i były OK.

Bea pisze...

Tak tak, wiem o biedronkach, jednak nie udalo mi sie znalezc odpowiedniej ich ilosci ;) a w sklepie ogrodniczym mialy byc dopiero za tydzien, a mszyce zaczely sie juz przenosic na inne ziola :(
Wiesz, problem mojego balkonu jest taki, ze jako ze jest to cos a la loggia + blok na wprost ;) to nie ma takiego miejsca na balkonie gdzie slonce jest non stop, tylko co jakis czas gdzies jest go mniej / wiecej, wiec musialabym ciagle te pomidory przemieszczac... Niestety wiem to juz z doswiadczenia ;)

bagli pisze...

Z dzieciństwa pamiętam jeszcze inną metodę na mszyce. Mama gotowała papierosy w wodzie i tym wywarem psikała na róże, które mieliśmy w ogrodzie. Żeby było śmieszniej, to jedyna okazja kiedy takie coś pojawiało się u nas w domu... nawet znajomi palacze wychodzili na podwórko, jak ich "przycisnęło" :))

Agata pisze...

Ja też mam ogródek ziołowo- balkonowy. Moje ulubione miejsce w domu!

Małgosia.dz pisze...

Kasiu, wiem jak bardzo cieszą własne zioła. :) Mimo, że nie mam nawet balkonu... (marzę o nim, a najbardziej o własnym maleńkim ogródku). Za oknem mam wszystko co do kulinarnego szczęścia potrzebne: bazylię, oregano, tymianek, majeranek, szałwię i nawet lawendę, choć w tym roku nie wiedzieć dlaczego nie ma ochoty zakwitnąć. I tylko mi brakuje, bym tak jak Ty mogła usiąść "pod chmurką" z filiżanką kawy i lekturą...
Twoja propozycja kurczaka bardzo przypomina mi obiady u mojej mamy. Pyszne były...jak to u mamy... :)

kasiac pisze...

Agato, bardzo jestem ciekawa Twojego ogródka balkonowego:)

Małgosiu, życzę Ci, aby spełniło się Twoje marzenie o ogródku:)
Z Twojej listy ja nie mam majeranku i szałwii. A lawenda, jak widać na zdjęciu mojej donicy, kiepsko kwitnie.
Ach, obiady u Mamy to jest to! Przypomniała mi się piosenka Młynarskiego "Nie ma jak u Mamy":)

Komarka pisze...

Jaką masz ładną lawendę balkonową :) Tymianek zresztą też. Mnie się nie udało uchować tymianku w doniczce w tym roku, ale na szczęście mam go cały łan w ogrodzie ;)