czwartek, 4 czerwca 2009

Lasagne pocieszające;)




Jak w każdy poniedziałek, wszystkie prace domowe muszą zostać przerwane (czy zakończono je czy też nie) o godz. 19.00. Dźwięk przypominania w telefonie komórkowym oznajmia, że zbliża się najważniejszy moment w tygodniu, którego nie możemy przegapić. Składanie prania, ładowanie naczyń do zmywarki lub podlewanie kwiatów musi poczekać, bo oto my, rodzina maniaków kota Garfielda siada w rządku na kanapie przed telewizorem i zaśmiewa się trzymając się za brzuchy.
W miniony poniedziałek, punktualnie o 19.00 usiedliśmy jak zwykle na kanapie, czekamy, czekamy i ... cóż za okropny zawód! Na dobranockę puścili co innego. Ależ nam miny zrzedły!
Nie kupuję gazety z programem, bo rzadko ogląda się u nas telewizję. Gdybym miała takową gazetę, pewnie nie przyszłoby mi do głowy sprawdzić tak oczywistą rzecz jak poniedziałkowa bajka;)
Na pocieszenie załamanej rodzinki następnego dnia zrobiłam na obiad ulubione danie kota Garfielda - lasagne siedmiowarstwowe:) Mieliśmy ucztę jak się patrzy!
Sos bolognese zrobiłam ze swojego przepisu. Wzorowałam się na lasagne Atiny, u której znalazłam sposób przyrządzania.



Lasagne siedmiowarstwowe

1 porcja sosu bolońskiego
7 gotowych płatów lasagne (najlepiej nie wymagające gotowania) moje miały wymiary 17x8 cm
1 porcja sosu beszamelowego
1 łyżka masła do położenia na górze dania
200 g świeżo startego sera żółtego (użyłam sera Edamskiego)

Przygotować sos boloński oraz sos beszamelowy.

Składniki na sos boloński:
40 g bekonu pokrojonego w kostkę
1 posiekana cebula
250 g mięsa mielonego wołowego
250 g mięsa mielonego wieprzowego
1 drobno starta mała marchewka
1 gałązka selera naciowego pokrojonego w małą kostkę
0,5 puszki pomidorów bez skórki
1 łyżka przecieru pomidorowego
1/4 szkl. mleka
sól

Na dużej patelni z pokrywką usmażyć bekon (ja nie daję tłuszczu do smażenia, ale jak bekon jest bardzo chudy, to troszeczkę trzeba dać). Dodać cebulę. Gdy się zarumieni dodać mięso mielone i mieszać drewnianą łyżką rozdrabniając mięso. Gdy mięso się podsmaży dodać marchew i seler. Wymieszać, zmniejszyć ogień i przykryć pokrywką.
Do miski wrzucić pomidory z puszki, dodać przecier pomidorowy i mleko. Zmiksować blenderem na gładką masę. Wlać powstały sos pomidorowy do mięsa, przykryć pokrywką i dusić na małym ogniu 30 min. Posolić do smaku.

Składniki na sos beszamelowy:
2 łyżki masła
250 ml mleka
0,25 szklanki mąki
sól, gałka muszkatołowa


Do rozpuszczonego masła dodać mąkę i mleko - wszystko dokładnie wymieszać, najlepiej trzepaczką, żeby nie było grudek. Dodać przyprawy i cały czas mieszać na niewielkim ogniu, aż sos zgęstnieje.
Wymieszać przygotowane sosy. Zostawić na talerzyku 2-3 łyżki beszamelu. Będzie później potrzebny. Blachę do pieczenia lub naczynie żaroodporne wysmarować masłem (ja użyłam keksówki o wymiarach 20x11 cm wyłożonej papierem do pieczenia - idealnie się sprawdziła, bo zapiekanka dobrze trzymała kształt). Następnie wyłożyć pojedynczą warstwę płatów lasagne i przykryć je warstwą beszamelu z sosem bolońskim. Ja dawałam jakieś 3 łyżki nadzienia na każdy płat. Posypać serem i położyć następną warstwę płatów. Ostatnią warstwę stanowi płat makaronu. Polać beszamelem z wierzchu. Posypać parmezanem i wiórkami masła.
Zapiekać w temperaturze 200ºC, przez około 15-20 minut, aż na wierzchu powstanie chrupiąca skórka. Podawać gorące.

11 komentarze:

majka pisze...

Uwielbiam Garfielda! A lazania pysznie wyglada :)

majana pisze...

Uwielbiam Garfielda i lasagne także! Pyszniutko się prezentuje Wasza lasagne :)) Mniamku:)

atina pisze...

Pysznie wygląda :) Uwielbiam lasagne i ciesze się, że mój przepis na coś się przydał:) Garfielda nie oglądam, ale pewnie jak synek podrośnie, to zacznę;) pozdrawiam serdecznie
Atina.

aga-aa pisze...

a to Ci łobuzy! Garfielda wam zabrali no!
ale za to pyszną lasagne mieliście :)

Gosi@ pisze...

pycha!!!!!!!!!!!!!!

kasiac pisze...

Majka, Garfield jest nie do przebicia:))) Dziękuję za pochwały w imieniu lasagne :)

Majanko, Garfield ma takie nasze poczucie humoru:) A wiesz, że ja lasagne jadłam i robiłam pierwszy raz w zyciu:)

Atinko, na pewno jeszcze beda powtarzać Garfielda! Dziekuję, że podzieliłaś się pzepisem, bo inaczej nie wiedziałabym jak się zabrać do roboty:)

Aga, no kurcze, łobuzy jak nie wiem co! A lasagne się doskonale nadaje na poprawę nastroju:)

Gosiu, nooo, pycha było! Dziekuję:)

kass pisze...

Kasiu ja tez lubie i takie jedzonko i takie bajki...

Ania pisze...

Hi hi, ależ byłąm ciekawa, co tak na Was działa o 19.00 :) To Garfield leci w publicznej tv?
Ja nie mam telewizora, ale kota bym sobei obejrzała...

Ania pisze...

Hi hi, ależ byłąm ciekawa, co tak na Was działa o 19.00 :) To Garfield leci w publicznej tv?
Ja nie mam telewizora, ale kota bym sobei obejrzała...

emma001 pisze...

Mmmm... takie ocieszenie napewno wynagrodziło wam ta dobranocke.
Dawno nie jadłam lasagne

.agatka. pisze...

Uwielbiamy lasagne, uwielbiamy makarony! W "Twojej" postaci zjadłabym natychmiast. Ostatnio natomiast odkryłam również lasagne wege. Pyszna :)