niedziela, 31 maja 2009

Szpinak na zakończenie słonecznego weekendu




Czytałam dzisiaj o mokrym świecie kończącego się weekendu i nie wiem, czy to pisać, ale w Trójmieście było...pięknie!
W sobotę, która z rana trochę nas postraszyła chmurami i wiatrem (ale tylko chwilę), poszliśmy na festyn rodzinny w szkole naszego syna. Oklaskiwaliśmy przedstawienie przygotowane przez zerówki, było także zwiedzanie ( i naciskanie wszystkiego co się da!) w samochodzie straży pożarnej, policji i straży miejskiej, a także w mini bieg na orientację. Mamy uczniów upiekły ciasta, które były nie tylko jedzone na miejscu, ale również kupowano hurtowo do domu na deser!
Po przyjściu z festynu wpadłam w wir cotygodniowych sobotnich porządków - ale cóż - w perspektywie była niedziela!
A w niedzielę ... przywitało nas piękne słońce i mały cud - kaktus, który przez trzy lata nigdy nie kwitł, wreszcie pokazał na co go stać, odwdzięczył się za przeniesienie do drugiego pokoju :)
Później poszliśmy do lasu posiedzieć na odkrytej niedawno polanie, gdzie byliśmy zupełnie sami. Naszej trójce towarzystwa dotrzymywała rodzina dzięciołów, których pisklęta krzyczały w niebogłosy, że są głodne! Okazało się też, że na tej polanie, ku naszej wielkiej radości rosną jagody - i to ile! jeszcze trochę, a na piknik w lesie będziemy zabierać miseczki, łyżeczki i śmietankę w słoiku :)
Siedząc na kocyku czytałam sobie „Francuzki na każdy sezon” Mireille Guiliano, moim zdaniem jeszcze lepsza niż „Francuzki nie tyją”. Igłą sosnową zaznaczyłam sobie przepis na szpinak z rodzynkami i orzeszkami piniowymi. Wypróbowałam od razu po przyjściu do domu, zmieniłam tylko proporcje i zastąpiłam orzeszki pestkami słonecznika. Z kromką pszennego sucharka z masłem stanowił lekki posiłek. Polecam!

Szpinak z rodzynkami i pestkami słonecznika
1 porcja

250 g szpinaku
1 łyżka oliwy z oliwek
1 łyżka rodzynek
1 łyżka pestek słonecznika (w oryginale były orzeszki piniowe)

Szpinak umyć i usunąć łodyżki. Na rozgrzanej oliwie podsmażyć pestki słonecznika i rodzynki 1-2 minut. Zdjąć z patelni na talerzyk. Na patelnię włożyć szpinak, przyprawić solą i pieprzem i dusić na średnim ogniu 3-5 min. Dołożyć rodzynki z pestkami i podsmażyć jeszcze 1 min mieszając. Jeść gorące.

9 komentarze:

atina pisze...

Ja ostatnio polubiłam szpinak i ten tez mi sie bardzo podoba:) A ja na festyn przedszkolny idę we wtorek;)

zawszepolka pisze...

Moj ulubiony sposob na szpinak :) Kasia u nas tez bylo pieknie, ale niestety od srody juz ma byc znowu brzydko :(
Pozdrawiam cieplo :)

Mafilka pisze...

W linii prostej mam do Gdyni jakieś 200 km... U mnie lało, grzmiało, wiało i było okropnie!
A szpinak jak najbardziej lubię i to w każdej odsłonie :-)

buruuberii pisze...

Kasiu, pieknie to napisalas o "iglastej" zakladce - naprawde slicznie! Przepis swietny, juz czekam na swiezy szpinak :-)
PS.1. Trzymam oczywiscie kciuki za blog, fatalna to sprawa, ale trzymam mocno, mocno!
PS.2. Gdybys kiedys mogla napisac pare slow o kruchym ciescie z orzechachami + roza... Z gory dziekuje i pozdrawiam.

kasiac pisze...

Atinko, ja dopiero poznaję świeży szpinak. Znałam tylko mrożoną masę z paczki i średnio mi smakowała:)
Mówisz we wtorek? A będzie przedstawienie dziecięce?

Polko, mój od dzisiaj też! Och, może nas ominie brzydka pogoda? Moje pomidory na balkonie potrzebują słońca!

Mafilko, naprawdę? No właśnie czytam od rana na blogach jak dzisiaj było paskudnie i nie chce mi się w to wierzyć. :)

Basiu, sosny mają długie igły i jak najbardziej się nadają!
Dziękuję za pamięć i kciuki za bloga. Od jutra będę wysyłać codziennie po 2 maile w dwa różne miejsca, może to coś pomoże, zobaczymy...
To ciasto z orzechami i różą, to zrobię na jesieni, tak jakoś orzechy mi sie kojarzą z jesienią, że wtedy je robię, ale jakbyś chciała wcześniej, to daj znać, to podam Ci przepis:)
Pozdrawiam!

Ania pisze...

Ufff, jesteś, Kasiu :) Trafiłam tu po profilu :)
Przepyszny ten szpinak! Ciekawam drugiego tomu o Franzuzkach - pierwszy czytałam już dość dawno temu i całkiem mi przypadł do gustu.

Ciepłe pozdrowienia :)

kass pisze...

Kasiu szpinak to wspaniałe warzywo, ja go uwielbiam w kazdej postaci, nie mam złych skojarzen z dzieciństwa, wręcz przeciwnie - moja mama robiła pyszny szpinak z jajkiem sadzonym i ja też taki robiłam dzieciom...może dlatego one też zawsze go lubiły i lubią do tej pory..
Czy to Twój kwitnący kolczasty? piękny!

kasiaaaa24 pisze...

Kasiu uwielbiam szpinak i z ogromną przyjemnością skorzystam z Twojego przepisu :)

kasiac pisze...

Aniu, cieszę się, że znów dotrzymujesz mi towarzystwa:) A książka jest dla mnie bardzo ciekawa. Tutaj jest dużo przepisów, jadłospisy na każdą porę roku, a także porady z zakresu mody i urody;) Autorka podaje dwie firmy z odzieżą dobrą jakościowo, ale na co dzień, nie ekstremalnie luksusową, znalazłam nawet w necie obie firmy, sprzedają przez internet, ale oczywiście nie wysyłają do PL:(

Kass, moja Mama nigdy nie przyrządzała szpinaku, więc dopiero go odkrywam:)
A ten kaktus to nas strasznie zaskoczył. Naprawdę ładny jest! Teraz jeszcze czekam na hibiskusa, już ma wielki pąk (pierwszy!), jeszcze tylko parę dni i się nam pokaże w całej krasie:)

Kasiu, spróbuj, ciekawa jestem Twojej reakcji:)