czwartek, 16 kwietnia 2009

Co można zrobić z mussli?




Od czasu do czasu robię sobie zapas mussli na śniadanie. Po pierwsze, to miła odmiana po tostach, muffinach i kanapkach jakie zwykle jem na śniadanie, a po drugie, zauważyłam, że gdy przez co najmniej tydzień jem więcej błonnika niż zwykle, mój brzuch robi się bardziej płaski. I ta zaleta mussli baaardzo mi się podoba :) Ze względu na siedzący tryb życia i mało ruchu podczas zimy, takie „kuracje” będę teraz aplikować sobie częściej. Miseczka pysznego, lekkiego mussli daje mi energię na dobrych kilka godzin!
Bardzo mi się spodobało określenie Doroty Wellman na zapas mussli w dużym hermetycznym pojemniku - nazwała to paszą :))) Zdaje się, że mamy takie samo poczucie humoru, bo słówko to weszło na stałe do naszego domowego gastronomicznego słowniczka.
W książce „Pożywianie dla zdrowia” autorstwa Charlesa Rachela znalazłam opis składu domowego mussli wraz ze sposobem przygotowania do konsumpcji. Trochę oczywiście pozmieniałam składniki, aby dostosować skład do swojego gustu.
A wracając do pytania tytułowego - szukając alternatywy do jedzenia „paszy” dzień w dzień, upiekłam miękkie, lekko słodkie ciastka w magdalenkowych foremkach. Jedno lub dwa takie ciastka popite kawą, to coś, dla czego warto rano wstać :)

Mieszanka mussli:
z danych składników otrzymujemy 1100 g mussli.

400 g płatków owsianych
400 g płatków jęczmiennych
3 garście posiekanych orzechów ( mieszanka włoskich i laskowych)
2 garście posiekanych suszonych moreli
2 garście rodzynek
1 garść pestek dyni
1 garść pestek słonecznika

Wszystko wymieszać łyżką w dużej misce i wsypać do szczelnego pojemnika.

Śniadanie:
Wieczorem poprzedniego dnia wsypać do miseczki 4 kopiaste łyżki mussli i zalać 0,5 szkl. mleka. Przykryć i zostawić w temp. pokojowej do rana. Rano dosypać 1 łyżeczkę drobnych otrębów, dorzucić banana lub jabłko i 1-2 kopiaste łyżki gęstego jogurtu naturalnego. I gotowe! Zaznaczam, że są to moje proporcje. Być może 4 łyżki mussli to dla Was za dużo, lub wolicie zalać płatki wodą, a nie mlekiem. Wszystko jest dozwolone, grunt aby smakowało i wprawiło w dobry humor od samego rana :)



Ciastka mussli udające magdalenki
około 18 szt

1 szkl. mussli
160 g mąki
2 łyżki cukru
1 łyżeczka sody oczyszczonej
1 łyżeczka cynamonu

3 kopiaste łyżki łagodnego miodu (np. akacjowego)
90 g rozpuszczonego masła
2 jajka
1 średniej wielkości marchewka starta na tarce o drobnych oczkach



Piekarnik nagrzać do 180°C.
Mussli, mąkę, cukier, sodę oczyszczoną i cynamon wymieszać w misce. Odstawić.
W gorącym maśle rozpuścić miód. Wymieszać i wystudzić. Do wystudzonej masy dodać rozbełtane widelcem jajka i wymieszać. Całość wlać do miski z mieszanką mussli, dodać startą marchew i wymieszać łyżką. Gęstą masę kłaść łyżką we wgłębienia formy do mini magdalenek wypełniając każde wgłębienie po brzegi. Można również tradycyjną blachę do pieczenia wyłożyć papierem do pieczenia i kłaść łyżką ciastka grubości 1 cm w odległości 2 cm od siebie. Każde ciastko, to 1-1,5 łyżki surowej masy. Piec 15 min.

16 komentarze:

la falena bianca pisze...

uwielbiam musli i wypieki z nim. Nie ma lepszego sposobu na miły poranek :)

margot pisze...

przyznam się ,ze mi najbardziej kusza te magdalenki
Pięknie się udały Tobie Kasiu

Konsti pisze...

Musli bardzo apetyczne, a ciasteczka urocze! Pozdrawiam.

majana pisze...

Kasiu, te magdalenki są urocze! Ja musli uwielbiam, więc na pewno by mi smakowały no i dodatkowo noszą moje imię,nie? ;)))
Sliczne są :))
Pozdrawiam cieplutko :)

Olalala pisze...

Pyszne magdalenki :). Ja też uwielbiam muesli, szczególnie granolę. Mniaaam :).

kasiaaaa24 pisze...

Świetny pomysł. Nie pomyślałabym o takim zastosowaniu mussli :)

Bea pisze...

W takim razie spodobalo by Ci sie tu w Szwajcarii, bo muesli tutaj to podstawa! :)
A magdalenki z dodatkiem 'paszy' to bardzo fajny pomysl :)

Pozdrawiam!

asiejka pisze...

i ja uwielbiam tą paszę:-)

zawszepolka pisze...

Piekne te magdalenki! I jakie one zdrowe skubane :)) Mozna jesc i jesc :)))) A musli robie juz od uhuhuh i konczy sie na wlasnie takim 'robieniu' :/

Małgosia.dz pisze...

Kasiu, pomysł świetny! Kawa i zdrowe ciasteczko, no jak takiemu zestawu odmówić?;-) Zresztą powiem szczerze... rano mogę pozbawić się śniadania (no problemos ;-)), ale kawy... nigdy! A jak jeszcze i ciasteczko się do niej znajdzie...uuuu! idealnie!

Ania pisze...

POdoba mi się to określenie, "pasza" :)

kass pisze...

Ja też lubię 'paszę'...jem tak średnio co drugi dzień...jadłam codziennie ale ponieważ mam od jakiegoś czasu bardzo dobry chleb:))) to jem go także na śniadania...

kasiac pisze...

La falena bianca, masz rację, od razu dzień miło sie zaczyna, gdy zjemy coś pysznego i na dodatek zdrowego :)

Margot, dziękuje Ci ślicznie:) Kilka zamroziłam, jak będziesz w moich okolicach, to daj znać :)

Konsti, ach, bardzo mi miło :))) Też Cie pozdrawiam:)

Majanko, hihihihi, tak sobie właśnie o Tobie i Tili myślałam wklejając tego posta :) Cieszę się, że Ci się podobają:)

Olalala, a wiesz, że ja jeszcze nie jadłam granoli, koniecznie musze to nadrobić

Kasiu, nudno tak było codziennie jeść mussli, a ciastka zrobiłam dla urozmaicenia sobie życia;)

Beo, do Szwajcarii na pewno zawitam prędzej czy później:))) i pojem sobie wtedy mussli na śniadanie:)

Asiejko, to w takim razie "witaj w klubie":)

Polko, fajnie takie mussli od czasu do czasu sobie zjeść, a dla urozmaicenia ciasteczka z mussli. Ale po pewnym czasie tęsnię już za tostami z miodem...

Małgosiu, śniadania pozbawić powiadasz... u mnie by to nie przeszło. Nie ruszam się z domu bez śniadania. No i bez kawki też:)
A takie ciastko, małe jest jak nie wiem co, a starcza na dłuuugo - do południa. Takie jest ekonomiczne!:)

Aniu, prawda, że fajne?

Kass, hihihi, ciekawa jestem skąd Ty masz dobry chleb:))) Zdradzisz mi gdzie tak dobrze pieką;)))?

Zwegowani.pl pisze...

świetne te propozycje :) paszenne :) i pyszne :)

Olciaky pisze...

No fajne;)

Tilianara pisze...

Kasiu, zakochałam się w tych magdalenkach z muesli - pięknie wyglądają i tak smakowicie się zapowiadają :)