sobota, 21 marca 2009

Wiosenne szyszki



Wiosna. Słoneczny, pracowity poranek. Wiosenne porządki, przesadzanie kwiatów do świeżej ziemi i większych doniczek, sprzątanie balkonu, doglądanie młodziutkich siewek aksamitek posianych przez naszego synka w zeszłym tygodniu. Zbiór kiełków rzodkiewki.
Wiosna. Słoneczne, leniwe popołudnie. Wiosenny remont wreszcie skończony. Wdychamy zapach nowych mebli i wykładziny. Chodzimy środkiem pokoju, aby nie dotknąć świeżo pomalowanych ścian. Chcemy, aby ta kojąca zieleń pozostała jak najdłużej nieskazitelna. U Krzysia w pokoju wisi duża tablica korkowa. Mam nadzieję, że uchroni ściany przed zaklejeniem rysunkami z robotem WALL.E. Przed remontem skrobaliśmy kilometry taśmy klejącej ze ścian. Nasze dziecko przyklejało nią własnoręcznie namalowane portrety ulubionego bohatera - WALL.E’ego.
Siedzimy na podłodze i gramy w „Grzybobranie”. Każdy chciałby zebrać jak najwięcej prawdziwków, a ominąć muchomory... Po skończonej grze zerkamy za okno - dalej wiosenne słońce, lecz dość zimno. Nie mamy ochoty na spacer, ale na podwieczorek, owszem! Szybciutko przygotowujemy więc szyszki z ryżu preparowanego, czyli dmuchanego. Taki ryż nasze dziecko jadło pierwszy raz w życiu, a my - po co najmniej dziesięcioletniej przerwie. Dziwne, bo widziałam go nieraz na półce sklepowej. Widocznie został wyparty przez inne, bardziej „nowoczesne” chrupki. Aż w końcu, razem z cukierkami toffi (też zapomnianymi na dłuuugi czas:)) wylądowały w moim koszyku. Jak przyjemnie było sobie przypomnieć smak tego ryżu i charakterystyczny, miły zapach. I nasypać go sobie na rękę i dmuchnąć .... nie szkodzi, że trzeba było później zamiatać kuchnię, musiałam to zrobić, nie mogłam się powstrzymać:)



Przepis na Szyszki zaczerpnięty z Biblioteczki Poradnika Domowego.

Ryżowe szyszki
około 30szt

15 dkg preparowanego ryżu
20 dkg masła
30 dkg cukierków toffi lub irysów
4 łyżki kakao lub 5 dkg czekolady
oliwa

W garnku (dość dużym) stopić masło, wsypać pokrojone na kawałki cukierki i kakao lub czekoladę. Mieszać na małym ogniu aż składniki się połączą i powstanie gładka masa. Zdjąć z palnika i wsypać ryż. Dokładnie wymieszać i odstawić. Gdy masa będzie letnia formować dłońmi maczanymi w oliwie kulki lub szyszki. Układać je na papierze do pieczenia i wstawić do lodówki do zastygnięcia.

16 komentarze:

majana pisze...

Oj, daaaawno nie jadłam preparowanego ryżu! W podstawówce się nim zajadalismy :-)
Toffi całkiem niedawno kupiłam synkowi, by poczęstował dzieci na basenie z okazji swoich urodzinek:)
To są smaki dziecinstwa zdecydowanie!:)
Szyszki wyglądają pięknie i pysznie. Kiedys zrobię na pewno!:)
Pozdrówki Kasiu:)

zawszepolka pisze...

O kurka wodna! Niech sobie policze... :) U mnie bedzie z 20 lat jak szyszek nie jadlam! Najlepsze byly w malej czerwonej budce na Nowym Miescie w Zamosciu ..
Pozdrawiam cieplo :)

kass pisze...

kasiu bardzo ładnie opisałas te przygotowania do wiosny,ja swoich doniczkowych jeszcze nie przesadzałam a przydałoby się odnowić im "mieszkanie"...muszę sie za to zabrać..
Ryż preparowany to pokarm mojego dzieciństwa...ech jak te lata lecą...

poswix pisze...

Prześliczne szyszki... :-))) Ile miłych chwil przywołuje ten przepis... Mmmm... :-)

kasiac pisze...

Majanko, to też moje wspomnienia z podstawówki! Chciałabym kiedyś też kupić takie kwadratowe cukierki iryski, też ich nie jadłam od podstawówki:)

Polko, ja pewnie też tyle czasu ich nie jadłam! A w Zamościu kiedyś byłam i bardzo mi sie podobało. Byłam z klasą na praktyce przez 3 tygodnie w parku Klemensa Zamojskiego w Klemensowie koło Zamościa. Po południu jeździłyśmy z dziewczynami do Zamościa:)

Kass, ja po tym przesadzaniu mam czarne paznokcie:) Nie lubię rękawiczek gumowych:( Teraz jakieś ręczne pranie by sie przydało, bo szczoteczka do paznokci średnio pomaga...
Też pamiętasz taki ryż z dzieciństwa? Widzę, że wszystkie mamy takie wspomnienia:)

Poswix, chwile zapamietane ze wczesnej młodości zawsze są takie miłe:)

Nina pisze...

szukałam przepisu na te szyszki, od dawna myślę, żeby je zrobić

asiejka pisze...

bardzo lubię takie słodkości z preparowanego ryżu
niedawno robiłam z niego blog z białą i ciemną czekoladą, pyszny był:-)

atina pisze...

Smaczniusio wyglądają:)

Ania pisze...

Ojej, uwielbiam zapach domu po remoncie. CHoć farby juz teraz tak ładnie nie pachną...

A ja szyszki chyba tylko ze dwa azy w zyciu jadlam,pierwszy w Zakopanem jakies 11 lat temu. Za to prazony ryż uwielbiałam!

Olciaky pisze...

Lubię takie szyszeczki:)
Swego czasu dość często je robiłam,ale z samych krówek i ryżu:)

Małgosia.dz pisze...

Kasiu, jakbym o nas czytała. :) I u mnie kiełki i wysiane roślinki (zioła, zioła, zioła) i gry planszowe i nawet ściany powyklejane w dziecinnym pokoju. :) Tylko remontu na razie nie ma i dmuchanego ryżu też baaaardzo dawno nie było. :)

Tilianara pisze...

Ale pomysłowe szyszeczki i z pewnością muszą być smaczne, tym bardziej gdy budzą miłe wspomnienia :)

andzia-35 pisze...

Oooojeeeeej, wieki ich nie jadłam......choć kiedyś bardzo lubiłam:))) Śliczne Ci wyszły!

kasiac pisze...

Nino, cieszę się, że znalazłaś je u mnie:) Jak zrobisz, to koniecznie daj znać jak wyszły:)

Asiejko, Blok czekoladowy mówisz? To musi być pyszne, bo pewnie jest podobne w smaku do moich szyszek, które nam bardzo smakowały

Atino, dziękuję ślicznie:)

Aniu, w wiesz, że jedna farba pachniała nawet całkiem znośnie? Ale za to druga nadrobiła z nawiązką za tą pierwszą:)
My też jedliśmy ten ryż prosto z torebki aż nam sie uszy trzęsły!

Olciaky, muszę spróbować z samych krówek:)Takie jaśniutkie pewnie wyjdą, ale na pewno dobre!

Małgosiu, u mnie zioła też:) I jeszcze zasiałam pomidory San Marzano (które na balkon raczej sie nie nadają, ale się uparłam i jeszcze kabaczki... dobrze, że mój mąż mnie już trochę zna od tej strony, bo by sie zaczął niepokoić o mnie;)

Tili, one są pyszne i łatwe. Ryż prażony będzie odtąd częstym gościem w mojej szafce kuchennej:)

Andziu, dziękuję Ci ślicznie:) Widzę, że odkopałam stareńki przepis!

Zwegowani.pl pisze...

te szyszeczki. one mnie nawołują :P may I? pomogę w porządkach :) :)

pzdr, Ally/ Zwegowani team

kasiac pisze...

Ally, proszę się częstować! Nawet nie musisz sprzątać:)))