wtorek, 24 marca 2009

Chrupiąca sałatka z selera naciowego



Przypomniał mi się film „Nigdy w życiu” na podstawie książki Katarzyny Grocholi nazywany polską komedią romantyczną. Świetni aktorzy, dowcipne dialogi trafiające w moje poczucie humoru i te sielskie krajobrazy.... Film z gatunku lekkich, łatwych i przyjemnych, który z przyjemnością obejrzałabym jeszcze raz. Kiedy grano go w kinach? Nie pamiętam dokładnie, ale utkwił mi w pamięci między wieloma obrazami jeden szczegół - marchewka pokrojona w słupki stojąca w kubeczku na biurku Judyty.
Jak tylko widzę Danutę Stenkę, która grała Judytę, przypomina mi się chrupanie marchewki. Dziwny szczegół zapamiętałam z komedii z romantycznym happy endem na moście Świętokrzyskim:) Co zrobić, tak wyszło:) I jakby tego było mało, od tamtej pory też przygotowuję sobie taką przekąskę siedząc przy komputerze. Tylko ja dokładam jeszcze do kubeczka seler naciowy. W decybelach, to seler chyba nawet przewyższa „hałasem”, który robi przy chrupaniu poczciwą marchewkę, ale to może tylko takie moje odczucie:).
W zeszłym tygodniu kupiłam duży, dorodny seler naciowy, którego część schrupałam w taki właśnie sposób, z części zrobiłam pyszną przystawkę do obiadu zaproponowaną przez Margot, a resztę zużyłam na chrupiącą i lekką sałatkę. Gdy studiowałam, jadłam ją niemal codziennie, ponieważ była stałym elementem baru sałatkowego tam, gdzie się żywiłam. Jedząc ją często, odkryłam składniki w niej zawarte i odtwarzam ją teraz w swoim domu. Smakuje bardzo podobnie.



Sałatka z selera naciowego z jabłkiem
4 porcje

4 łodygi selera naciowego
1 jabłko z intensywnie czerwoną skórką
1 garść rodzynek
1 garść orzechów włoskich
125 ml jogurtu naturalnego

Seler i jabłko pokroić w kostkę. Jabłka nie obieramy, tylko usuwamy gniazdo nasienne. Wrzucamy do salaterki, wsypujemy rodzynki i posiekane orzechy włoskie. Wlewamy jogurt i mieszamy wszystkie składniki. Ja tej sałatki (chyba jedynej) nie przyprawiam zupełnie niczym. Nam smakuje najbardziej bez żadnych dodatków.

13 komentarze:

zawszepolka pisze...

Mhmhm moja ulubiona! :) Pysznie wyglada Kaiac :) Ja przyznaje, ze seler naciowy odkrylam dluuuugo po studiach :) A szkoda :)
Pozdrawiam cieplo!

kasiac pisze...

Polko, ja go odkryłam właśnie w kraju, gdzie Ty teraz jesteś:)Tylko trochę bardziej na południe:)

majana pisze...

Swietna sałatka! Uwielbiam seler naciowy i ostatnio znowu go kupuję :) Wymyslam sobie z niego sałatki lub chrupię tak po prostu (razem ze świnką morską, która też go lubi).
We Włoszech jadłam seler naciowy maczany w oliwie wymieszanej z przyprawami, boski był.:)

Tilianara pisze...

Uwielbiam tą sałatkę - połączenie chrupkości, słodyczy i lekkiego kwasku z jogurtu mmmmm pycha :)

Małgosia.dz pisze...

Kasiu, hihi, z tego filmu chyba tez najbardziej utkwiła mi w głowie marchewka. :)
Gratuluję chrupania świeżych warzyw. :) Mnie brak mobilizacji. Przypominam sobie o tym zbyt rzadko...

asiejka pisze...

marchewkę chrupac przed komputerem to i ja lubię
ale selera tak nie próbowałam
narobiłaś mi smaka na warzywa

a i sałatka brzmi pysznie
lubię sałatkowe połaczenie warzyw i słodkich rodzynek

lisiczka_bez_kitki pisze...

Wiosna przyszła i Judyta mi w głowie również. Może nie przez marchewkę. Przez to jak się odważyła uciec z miasta. Daleko mam do półki z filmem o Judycie (Stenka jest tam po prostu wspaniała!), a szkoda. A może nawet lepiej, bo bym tylko oglądała i oglądała...

Sałatka brzmi (też w dosłownym znaczeniu) pysznie.

Ania pisze...

Ej, musi być pyszna! Mam ochotę na selera naciowego. Moze niebawem się skuszę!

An-na pisze...

Dostałam takiego ślinotoku, że muszę ją zrobić!

kass pisze...

Pyszna musi być! Ja smak selera bardzo lubię, i tego naciowego i tego korzeniowego...

kass pisze...

Acha...a film świetny, ten szczegół z marchewka tez pamietam...a Stenka była najlepsza z Judyt.

kasiac pisze...

Majanko, haha, ze świnką morską? To masz towarzystwo w chrupaniu, zawsze to raźniej:)A ten seler we Włoszech....Mmmm... już wyobrażam sobie jego smak:)

Tili, pyszna, prawda?

Małgosiu, haha, mój mąż też mówi, że marchewkę dobrze pamięta:) Jakieś czary z ta marchewką, czy co?

Asiejko, spróbuj taką sałatkę zrobić, na pewno nie pożałujesz:)

Lisiczko, cieszę się z Twoich odwiedzin u mnie i dziękuję za pochwały w imieniu sałatki:)
Piękne te plenery były w filmie, prawda?

Aniu, skuś się, skuś! Pyszna jest!

An-no, koniecznie zrób! Ślinotoku nie można lekceważyć;)

Kass, ja też lubię seler, ale ten naciowy jakoś bardziej:)
Zgadzam się, że Stenka była tam genialna!

Anonimowy pisze...

Właśnie zrobiłem. Wyjątkowe świństwo. :/