
Pamiętam jak w latach osiemdziesiątych, na początku podstawówki dziewczynki na zajęciach ZPT robiły sałatki jarzynowe. Cała szkoła tonęła w zapachu krojonej cebuli, jajek na twardo i ogórków kiszonych. Później degustacja z nauczycielką i koleżankami - i biegiem do domu pochwalić się Mamie pyszną sałatką. Oczywiście, że smakowała! Jeszcze tylko przegląd tornistra, czy nie zostały ślady majonezu czy marchewki. „Średnio” umyta deseczka i nożyk lądują w zlewie, ale duma jest taka, że hej! Do dziś to pamiętam.
Za czasów mojego dzieciństwa sałatką jarzynową witaliśmy Nowy Rok. Przygotowywaliśmy ją też często na sobotnie lub niedzielne kolacje i śniadania. Dla małej dziewczynki było coś magicznego w dzieleniu się sałatką, nakładaniu sobie na talerzyk ze wspólnej salaterki. Potrzebowałam tego niemal tak bardzo jak beztroskich rodzinnych spacerów po molo, czy grania w Chińczyka całą naszą czwórką...
Mam tak miłe wspomnienia i skojarzenia związane z sałatką jarzynową, że gdy obieram ugotowane na twardo jajka, to właśnie ona pierwsza przychodzi mi na myśl. Nie należę do gatunku tych, którym jajka na twardo kojarzą się tylko z pociągami dalekobieżnymi z dawnych lat. Prowiant tego typu był wtedy niemal obowiązkowy ;)

Tradycyjna sałatka jarzynowa
2 marchewki
2 ziemniaki
0,5 selera
1 pietruszka
1 puszka groszku konserwowego
1 puszka kukurydzy konserwowej (opcjonalnie)
3 jajka
2 ogórki kiszone
1 jabłko
1 cebula
4 duże łyżki majonezu
1 łyżeczka musztardy (opcjonalnie)
sól, pieprz
Marchewkę, pietruszkę, seler i ziemniaki ugotować i pokroić w kostkę. Jajka ugotować na twardo i pokroić w kostkę. Ogórki, jabłko i cebulę też pokroić w kostkę. Cebulę sparzyć wrzątkiem na sitku i odsączyć. Wszystko wrzucić do miski, dodać groszek i ewentualnie kukurydzę, wymieszać z majonezem, dodać sól i pieprz do smaku. Dobrze wymieszać i przełożyć do salaterki.



































