piątek, 12 marca 2010

Pudełko ze skarbami



Chociaż nie jestem osobą panicznie bojącą się zdarzeń losowych takich jak pożar czy powódź, to czasami nachodzą mnie myśli co by było gdyby...
Odganiam je, by nie martwić się na zapas, ale one powracają i zmuszają do zastanowienia. Co zrobię, gdy stracę ... swoje pudełko ze skarbami? W pożarze, włamaniu lub w innych złych okolicznościach. Różowe pudełko po butach, leżące na półce z książkami, w którym chowam skrawki wspomnień. To pudełko jest mi drogie niemal jak rodzina - bo to zapis najważniejszych chwil mojego życia. Są tam między innymi sekretne listy, metka od pierwszych jeansów z Pewexu, wąs kota, mini tomik wierszy Tuwima, pierwszy mleczak Krzysia, stos laurek i zeszyt z przepisami. Ten pierwszy, który zaczęłam pisać we wczesnych latach podstawówki i do którego wciąż jeszcze coś dopisuję.
Pomyślałam, że na wszelki wypadek, żebym miała kopię cennych, przepisów zdobytych od mamy, cioć i mam koleżanek, u siebie na blogu będę co jakiś czas wpisywać jakąś recepturę. Dzisiaj - pyszna, puszysta babka marmurkowa. Zrobiłam ją w zeszłą sobotę i, jak zwykle, znikła sama nie wiem kiedy :).




W moim pudełku ze skarbami jest też pamiętnik, do którego wpisywały się koleżanki (i koledzy!). Właśnie przed chwilą przeczytałam synkowi na dobranoc cały swój pamiętnik. Wierszyki typu ucz się ucz, bo nauka to potęgi klucz i zagięte rogi kartki (sekrety) kto tu zagląda ten tak wygląda :)
Ach, co to za wspaniałe wspomnienia! Nie raz zakręciła mi się łezka w oku. Krzysiowi tak się pamiętnik spodobał, że jutro lecę kupić dla niego! Ale czy teraz dzieci mają pamiętniki?



Babka marmurkowa

20 dkg cukru
20 dkg miękkiego masła
6 jajek (osobno żółtka i ubite białka)
cukier waniliowy (daję 1 łyżeczkę esencji waniliowej)
20 dkg mąki krupczatki
2 łyżeczki proszku do pieczenia
2 łyżki ciemnego kakao w proszku

Piekarnik nagrzać do 175°C.
Utrzeć żółtka z cukrem na puszystą masę, dodawać po kawałku masło i ucierać aż masa będzie gładka. Dodawać po jednym żółtku i ucierać aż każde dobrze się wmiesza. Dodać wanilię. Mąkę z proszkiem do pieczenia partiami wsypywać do masy i ucierać na najmniejszych obrotach miksera tylko do połączenia się składników. Na koniec wmieszać łyżką ubite białka. Formę z kominkiem lub keksówkę wysmarować masłem i wysypać mąką. 2/3 ciasta wlać do formy, a do reszty pozostałej w misce dodać kakao i wymieszać łyżką. Ciemne ciasto wyłożyć na jasne i lekko wymieszać patyczkiem do szaszłyków lub widelcem. Piec 45 - 50 min.

wtorek, 9 marca 2010

Domowy fast food






Szybki obiad zjedzony w przerwie pomiędzy lekcjami a zajęciami dodatkowymi. Fast food, ale domowy. Przygotowany i zjedzony w domu. Szybko, lecz na siedząco, z czystymi rękami i bez kurtki na grzbiecie. Kawałki kurczaka obtoczone w płatkach kukurydzianych przyjemnie chrupią i mają delikatny smak przyprawy curry. Ładnie się rumienią dzięki dodatkowi papryki. Tak przygotowana pierś z kurczaka sprawia, że moje dziecko skacze z radości pod sam sufit jak tylko się dowie co dziś na obiad:)
Polecam!



Domowe nuggetsy
źródło: Nigella gryzie

40 dkg piersi z kurczaka
10 dkg płatków kukurydzianych (daję trochę mniej)
1 jajko
sok z cytryny
2 łyżki sosu sojowego
1 łyżeczka łagodnego curry w proszku
słodka papryka (daję pół łyżeczki)
sól

Frytkownica lub patelnia z głębokim olejem do smażenia

Mięso pokroić na małe kawałki, skropić sokiem z cytryny i wymieszać z sosem sojowym. Nakryć folią i wstawić do lodówki na 30 min.
Płatki kukurydziane wrzucić do dużej torebki foliowej (używam takiej na mrożonki) i rozgnieść (np. wałkiem). Dosypać do nich proszek curry. Wymieszać w torebce płatki z curry.
Jajko rozbełtać w miseczce z papryką.
Cząstki piersi z kurczaka posolić i obtoczyć w jajku. Pokryte jajkiem kawałki przełożyć do woreczka z płatkami i obtoczyć w płatkach.
Olej dobrze rozgrzać.
Kawałki kurczaka pokryte płatkami wkładać na rozgrzany olej i smażyć kilka minut.
Przełożyć na ręcznik papierowy do odsączenia.
Podawać z surówką i chrupiącą pszenną bułeczką.

niedziela, 7 marca 2010

Początek marca i nowa energia:)




Początek marca to czas kiedy wysiewam nasiona warzyw i ziół do mini ogródka na balkonie. I choć za oknem aura wciąż jest zimowa, kiełkujące rośliny to dla mnie bardzo optymistyczny i budujący widok. W piątek w skrzynce na listy znalazłam kolejne zamówione nasiona. W spiżarni na podłodze piętrzą się trzy worki ziemi. Wszystko powoli budzi się z zimowego snu. Obudziłam również moje adidasy, kijki i rozpoczęłam sezon nordic walking. Jak na razie, na grzbiecie miałam w dalszym ciągu zimową kurtkę, ale teraz to już naprawdę niedługo i będzie wiosna.
A po godzinnym marszu zjadłam kromkę chleba z ...

Pasta ze szprotek i zielonego groszku

200 g wędzonych szprotek
2 jajka ugotowane na twardo
3 łyżki majonezu
4 łyżki mrożonego, ugotowanego groszku
1 kopiasta łyżka startego łagodnego żółtego sera
sól i słodka papryka do smaku


Usunąć głowy i ogony ze szprotek. Tak przygotowane szprotki wrzucić do pojemnika blendera, dodać jajka pokrojone na mniejsze części i majonez. Rozdrobnić na gładką masę. Do masy dodać ser, groszek i przyprawy i wymieszać łyżką.

piątek, 5 marca 2010

Ciasteczka owsiane z wisienką




Ten przepis ma tyle lat co ja albo jeszcze więcej. Gdy słyszę od moich domowników, że mają ochotę na ciasteczka owsiane, to najchętniej sięgam po ten przepis. Piekę je bardzo często. Wspaniale nadają się nie tylko na podwieczorek, ale i na śniadanie.
Tym razem role się odmieniły i głównym cukiernikiem był mój syn, który doskonale sobie z nimi poradził. Przepis jest zupełnie bezproblemowy - w sam raz do kuchennych wprawek.
Najwygodniej jest wyrobić mikserem masło z cukrem, z wanilią i z jajkami, a później dodać mąkę i wymieszać łyżką. Tak właśnie te ciasteczka przygotowujemy my. Później tylko trzeba wsypać płatki owsiane do miseczki i obtaczać w nich kulki z ciasta. I obowiązkowo - wisienka!
Podwieczorek z takimi ciasteczkami, szczególnie gdy przygotowany dla kolegów lubiących Lego Bionicle, nie może się nie udać:)





Ciasteczka owsiane z wisienką
około 36 szt

20 dkg masła
16 dkg cukru
1 łyżeczka esencji waniliowej
2 jajka
28 dkg mąki
2 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia
kilka łyżek płatków owsianych
wiśnie mrożone lub świeże bez pestek


Piekarnik nastawić na 175°C.
Masło, cukier, wanilię i jajka zmiksować. Dodać mąkę z proszkiem i wymieszać łyżką do połączenia się składników. Do niedużej miseczki wsypać płatki owsiane. Rękami formować kulki z ciasta wielkości mniej więcej orzecha włoskiego i obtaczać w płatkach owsianych. Lekko spłaszczyć i na środek położyć wisienkę. Zamrożonych wiśni nie rozmrażać.
Ciasteczka kłaść na blasze do pieczenia w odstępach. Piec 17-20 min. Nawet jeśli się posklejają, to po upieczeniu, gdy są jeszcze gorące, bardzo łatwo jest je poprzecinać nożem. Zdjąć z blachy i studzić na kratce.

środa, 3 marca 2010

Chleb na cały tydzień




Dzisiejsza propozycja jest dla wszystkich tych, którzy nie mają czasu na pieczenie chleba, a bardzo by chcieli. Jest to przepis na dużą ilość chleba, którą się piecze za jednym razem. Z podanych proporcji wychodzą 3 bochenki. Dwa duże i jeden mniejszy. Piekę je w keksówkach i posypuję różnymi ziarnami. Czasem makiem, czasem słonecznikiem czy płatkami owsianymi. Trzymając się podanej ilości mąki (1100 g) i płynów (około820 g) ten chleb daje nam dużo możliwości. Ja dodaję dwa lub trzy rodzaje mąki w różnych proporcjach - tutaj piekłam bardzo podobny chleb z dodatkiem mąki kukurydzianej. Zamieniam też część wody na mleko lub maślankę. Chleb za każdym razem inaczej smakuje i jest naprawdę bardzo wygodny. Mimo, że jest na zakwasie, dla zaoszczędzenia czasu dodaję też drożdże. Gotowe, wyrośnięte ciasto przekładam do trzech keksówek, które piekę jednocześnie. Tu z kolei oprócz czasu oszczędzam też prąd (u części z Was będzie to gaz), ponieważ piekarnik piecze trzy razy krócej. Gotowe chleby zostawiam na kratce do ostygnięcia, a później oba duże bochenki zamrażam. Mały bochenek zostawiam do bezpośredniego zużycia. W zależności od jadłospisu jaki akurat przewiduję, taka ilość pieczywa starcza nam prawie na cały tydzień. Szczególnie teraz, zimą, kiedy w czasie przerwy w pracy jemy zupy, a nie kanapki.
Przepis dzisiejszy zawiera mąki, które użyłam w ostatnim pieczeniu. Lecz dowolnie można je zmieniać, aby tylko zachować właściwą ich wagę.
Aby upiec ten chleb, potrzebna jest naprawdę duża miska:)



Chleb pszenno-żytni na zakwasie
2 długie keksówki, 1 krótka keksówka

300 g zakwasu żytniego 100% hydracji
150 g mąki żytniej razowej
180 mąki żytniej chlebowej
170 g mąki pszennej typ 650
400 - 420 g letniej wody

600 g mąki pszennej typ 650
3 łyżki mąki ziemniaczanej (opcjonalnie)
50 g świeżych drożdży
370 - 400 g letniej wody
3 łyżeczki soli

Zakwas, mąki i wodę wymieszać w misce rózgą . Przykryć folią i odstawić na 12 godz. w temp. pokojowej. Najlepiej na noc.
Następnego dnia rano dodać mąkę pszenną, ewentualnie mąkę ziemniaczaną, pokruszone drożdże, wodę i zmiksować, aż wszystkie składniki się połączą. Posolić ciasto i znów zmiksować, aby otrzymać dobrze wymieszane ciasto. Nie będzie to kula, ale będzie się odrywać od ścianek miski.
Miskę przykryć folią i odstawić w ciepłe miejsce, aby ciasto wyrosło na około 1,5 godz. Wyrośnięte ciasto przełożyć do dwóch długich keksówek i jednej krótkiej, które należy wysmarować olejem i zostawić na 30-40 min.
Piekarnik nagrzać do 220°C. Do nagrzanego piekarnika włożyć wszystkie keksówki na raz, ścianki piekarnika oraz chleby spryskać wodą w sprayu. Piec 30 min, a później zmniejszyć temp. do 200°C i piec jeszcze 15-20min.

niedziela, 28 lutego 2010

Dla odmiany - haft krzyżykowy :)




Wyszywanie i wszelkiego rodzaju dzierganie lubię prawie na równi z gotowaniem. Choć teraz, z braku czasu rzadko udaje mi się usiąść z robótką w ręku, staram się wykrzesać choć odrobinę czasu na swoje hobby. Tak więc, bez zbędnych słów, w ramach małej przerwy od gotowania pokażę Wam co w ostatnich latach udało mi się wyprodukować haftując krzyżykami.
Dwa pierwsze obrazy są spore i wiszą u mnie w domu na ścianie. Kobieta z książką, to obraz o wymiarach 60 x 70 cm, a róże mają 107 x 52 cm.
Reszta, te małe obrazki nie doczekały się jeszcze ramki. Dzbanuszki i filiżanki docelowo mają wisieć w kuchni nad stołem:)











sobota, 27 lutego 2010

Klasyka - apple pie




Gdy zastanawiałam się co upiec na ostatni weekend ferii, dotarło do mnie, że w tym sezonie jabłkowym upiekłam rekordowo mało ciast z jabłkami. Jedno czy dwa - i to wszystko. W poprzednich latach ciast z jabłkami produkowałam wręcz za dużo. A teraz - jabłkowa posucha:)
W ramach choć częściowego nadrobienia i wyrównania moich jabłkowych statystyk postawiłam na apple pie. Ten klasyczny amerykański deser to debiut w moim wykonaniu. Wybrałam przepis z książki Pie napisanej przez Kena Haedricha. Jako, że był to debiut, nic w przepisie nie zmieniałam tym bardziej, że w książce nie było zdjęcia, a ja chciałam poczuć autentyczny smak klasyki. Apple pie wyszedł taki jak sobie wyobrażałam i jaki widuje się na amerykańskich filmach.
Ciasto, jak pękata beczka, napchane po brzegi jabłkami duszonymi w maśle, pieczone w okrągłej ceramicznej formie z falbanką. Dzięki temu kształtowi, pie różni się od szarlotki na ciepło z lodami - tak popularnej w naszych kawiarniach (z resztą często bardzo dobrej w smaku), która najczęściej jest w kształcie kwadratów.
Apple pie zrobił na nas bardzo dobre wrażenie, ciasto było po prostu pyszne! Najlepiej smakowało lekko ciepłe z gałką lodów waniliowych. Powtórzę je nie raz!
Z książką Pie dopiero się poznaję, ale już jest naszpikowana zakładkami - na razie w kolejce czekają orzechy, a później letnie owoce - już ja będę wiedziała co z nimi zrobić !:)



Klasyczny apple pie
okrągła forma 23 cm

Ciasto
3 szkl mąki
1 łyżka cukru
1 łyżeczka soli
113 g zimnego masła pokrojonego na małe kawałki
113 g margaryny pokrojonej na małe kawałki
0,5 szkl lodowatej wody


Nadzienie
6-7 szt średniej wielkości jabłek
2 łyżki masła
0,5 szkl cukru (lub trochę mniej jak jabłka są bardzo słodkie)
1 łyżka mąki kukurydzianej
2 łyżeczki świeżego soku z cytryny
0,5 szkl rodzynek
0,25 łyżeczki cynamonu

Ciasto
Pierwszą czynnością jest nalanie do szklanki zimnej wody i włożenie jej do zamrażarki, aby dobrze się schłodziła podczas gdy będziemy przygotowywać składniki ciasta, formę itp.
Oba rodzaje tłuszczu przesiekać z mąką, cukrem i solą. Wyjąć wodę z zamrażarki i zagniatając ciasto stopniowo wlewać wodę. Zagniecione ciasto dzielimy na dwie części - jedna trochę większa niż druga. Obie części spłaszczamy do grubości około 2 cm i w osobnych woreczkach wkładamy do lodówki na co najmniej 1 godz. lub na noc.

Nadzienie
Jabłka obrać, usunąć gniazda nasienne i pokroić na ćwiartki a następnie na grube plasterki. W garnku rozpuścić masło i poddusić jabłka przez około 3 minuty często mieszając. Z pół szklanki cukru odsypać 2 łyżki. Resztę wsypać do jabłek. Dusić kolejne 2-3 minuty na małym ogniu. Do odsypanego cukru wsypać mąkę kukurydzianą, wymieszać i wsypać do jabłek, Wymieszać i gotować 1 min. Zdjąć z palnika, wlać sok z cytryny, cynamon, wymieszać i odstawić do wystudzenia.

***
Piekarnik nagrzać do 200°C. Formę wysmarować masłem. Większą część ciasta rozwałkować na grubość 3-4 mm i wyłożyć nim formę tak, aby brzegi wystawały około 1 cm ponad krawędź foremki. Nałożyć wystudzone jabłka, wyrównać łyżką. Drugą część ciasta wyjąć z lodówki i też rozwałkować. Przyciąć ciasto na kształt okręgu pasującego wymiarem do formy. Krążek ciasta położyć na jabłkach, wystające brzegi zwilżyć wodą i obie części ciasta skleić ze sobą. Brzeg wykończyć falbaną „pierogową” - wzorcową falbankę można zobaczyć u Asiejki :). Można też skleić brzegi pomagając sobie widelcem.
W środku ciasta wyciąć otwór wentylacyjny i zrobić nożem kilka nacięć.
Włożyć do nagrzanego piekarnika i piec 45 min.
Studzić na kratce. Jeść lekko ciepły. Doskonale smakuje w towarzystwie lodów waniliowych lub bitej śmietany.

czwartek, 25 lutego 2010

Chleb żytni z rodzynkami




Parę dni temu, gdy zaglądałam do Tili, zastał mnie tam opis porannego śniadania. Opisy śniadań zawsze mnie pozytywnie nastrajają i odpędzają przygnębiające myśli, których od pewnego czasu byłam pełna. Na szczęście wychodzę powoli z dołka i nie muszę udawać, ze wszystko jest w porządku, bo naprawdę jest:)
Nie wiem, czy to było odczuwalne dla postronnych, ale rozważałam poważnie zakończenia działalności blogowej. Uff!!!
Ale wracając do tematu:
Postanowiłam od razu wypróbować jeden z dwóch chlebów, który przed upieczeniem można na noc włożyć do lodówki. Metoda „lodówkowa”, to jedna z najwygodniejszych dla mnie metod przygotowania pieczywa.
Wstaję rano, wyciągam chleb z lodówki i wkładam do piekarnika.
Wykonałam go jak w przepisie, tylko zamiast melasy dałam miód, a rodzynki namoczyłam w soku jabłkowym, dzięki czemu dodały jeszcze więcej słodyczy temu pysznemu chlebkowi. Chleb kiedyś gościł w Weekendowej Piekarni (co dodatkowo przekonało mnie do jego upieczenia), za sprawą Chlebka.tv.


Chleb żytni z rodzynkami
mała keksówka

Zaczyn:
50 g zakwasu żytniego
60 g mąki żytniej (typ 2000)
120 g wody

Ciasto właściwe:
zaczyn jw
190 g mąki żytniej chlebowej
80 g wody
15 g melasy
1 łyżka cukru muscavado
1 łyżeczka soli
1/2 szklanka rodzynek namoczonych przez 4 godz. w soku jabłkowym i odsączonych

Składniki zaczynu wymieszać i odstawić na 12 godzin. Po tym czasie dodać pozostałe składniki i zagnieść lepkie i luźne ciasto. Przełożyć do keksówki wysmarowanej olejem. Przykryć naoliwioną folią i odstawić na 2-5 godzin do wyrastania (musi prawie podwoić objętość, tak o 90%) lub na 18 godzin do lodówki. Piec w piekarniku nagrzanym do 230°C przez 10 minut, potem zmniejszyć do 200°C i dopiekać ok. 50 minut (z czego ostatnie 10 minut bez foremki). Wystudzić zawinięty w ściereczkę.

poniedziałek, 22 lutego 2010

Sama w domu




Od dziecka lubiłam zostawać sama w domu. Zdarzało się to bardzo rzadko i zawsze czekałam podekscytowana kiedy usłyszę -zamknij za nami drzwi. Głowa buzowała od pomysłów. Miewałam najróżniejsze, ale dwa z nich były stale w czołówce „rankingu”: zrobię sobie coś odlotowego do jedzenia i uzupełnię pamiętnik. Na spokojnie. Bez pośpiechu i obaw, że w połowie zdania ktoś wejdzie i nie dokończę myśli. Zawsze gdy przerywałam opisywanie jakiegoś ważnego przeżycia i wracałam do niego za jakiś czas, to już nie było to. Kreślenie, zamazywanie, bo już były inne emocje i inne spojrzenie na sprawę.
Dziś już nie piszę pamiętnika. Z biegiem lat wygasła we mnie ta potrzeba, lecz w dalszym ciągu lubię sama zostawać w domu. A teraz, w dorosłym życiu, zdarza mi się to chyba jeszcze rzadziej. Naprawdę są to nieliczne momenty. Urastają one do rangi chwil magicznych, które planuję z radością - każdą minutę spędzoną w bezcennej samotności. Chociaż bardzo kocham swoich Najbliższych, to cieszę się jak małe dziecko kiedy mam okazję pobyć sama ze sobą. Plany dotyczące drogocennych chwil sięgają zenitu -

zrobię sobie coś extra do jedzenia, najlepiej ze stu składników
obejrzę „Bezsenność w Seattle” . Obiorę jabłko ze skórki tak, żeby została w jednym kawałku
podrutuję, a może powyszywam?
zrobię sobie domowe spa


To plany. A rzeczywistość? Ostatnio było tak:
Kanapa, książka i prościutkie kotleciki. Ziemniaki, twaróg i kilka szprotek. I dobrze mi było!



Kotleciki ziemniaczano-twarogowe ze szprotkami

180g ugotowanych i rozgniecionych ziemniaków
90 g twarogu
3 szprotki z puszki winter sprouts
1 łyżka kaszy manny
30 g mąki
1 małe jajko
1-2 łyżki natki pietruszki
sól, pieprz do smaku

Wszystkie składniki wymieszać dokładnie (łyżką, ręką lub widelcem). Formować dłońmi kotleciki i smażyć na rozgrzanym oleju.

sobota, 20 lutego 2010

Drożdżówka na Czekoladowy Weekend







Przedwczoraj nad moim miastem przelatywało ogromne stado gawronów. Skoro ptaki już zaczynają odlatywać do Skandynawii, to znaczy, że wiosna stoi tuż za rogiem:)
A co najbardziej nam umili czas oczekiwania jak nie coś słodkiego? A najlepiej z czekoladą?
Bea, organizująca Czekoladowy Weekend wspaniale trafiła z tym przedwiosennym terminem.
Długo zastanawiałam się co przygotować w tym roku, przeglądałam internet i książki w nieskończoność. Aż znalazłam, na stronie firmowej King Arthur Flour przepis na pięknie wyglądającą brioszkę z czekoladą, wiśniami i kakao. Zainspirowało mnie to do stworzenia własnej jej wersji. Tutaj jest dokładnie pokazane krok po kroku jak przygotować taką drożdżówkę. Oryginalny przepis znajduje się w linku do King Arthur Flour, a poniżej wersja zainspirowana recepturą.





Zawijana drożdżówka z czekoladą i kakao
okrągła tortownica ø 23 cm

500 g mąki typ 650
30 g świeżych drożdży
200 ml mleka
50 ml wody
40 dkg cukru
2 jajka
1 łyżeczka soli
2 łyżeczki świeżo startej skórki z pomarańczy
70 g rozpuszczonego masła

100 g deserowej lub gorzkiej czekolady
2 łyżki kakao w proszku
1/3 szkl. cukru

1 jajko do posmarowania ciasta

Drożdże rozpuścić w letnim mleku z wodą. Dodać cukier, mąkę, dokładnie wymieszać i zostawić w ciepłym miejscu do czasu, aż płyn się wzburzy.
Pozostałą mąkę wsypać do miski, posolić i wymieszać. Dodać wyrośnięte drożdże i jajka. Wyrobić mikserem, aż ciasto będzie gładkie i zacznie tworzyć kulę. Dodać letnie masło. Miksować tak długo, aż ciasto wchłonie całe masło. Teraz wsypać pokrojoną na małe kawałki czekoladę i skórkę z pomarańczy i krótko wymieszać mikserem, lub ręką.
Miskę z ciastem przykryć folią i zostawić do wyrośnięcia na około 40 min.
W tym czasie przygotować foremkę, której dno wyłożyć papierem do pieczenia.
Wyrośnięte ciasto wyjąć na oprószony mąką blat i uformować wałek długości 50 cm. Rozwałkować go na kształt mniej więcej prostokąta o wymiarach około 50 x 20 cm.
Kakao z cukrem zmieszać w kubeczku i posypać ciasto, dość grubo, zostawiając spore marginesy od wszystkich brzegów. Brzegi zwilżyć wodą i ciasto zwinąć w roladę. Szczelnie skleić. Roladę zwinąć „w ślimaka” i przełożyć do formy zlepieniem w dół. Oba końce wsunąć pod spód.
Foremkę z ciastem przykryć ściereczką i zostawić do wyrośnięcia na 20 - 30 min. W tym czasie nagrzać piekarnik do 220°C. Wyrośnięte ciasto posmarować rozbełtanym jajkiem i włożyć do nagrzanego piekarnika na 25-30 min.
Wystudzić na kratce i posypać cukrem pudrem.
Najlepiej smakuje taki kawałek drożdżówki, gdy go posmarujemy masłem.